Wiele złego mówi się o astrologii i astrologach. Rzadko kto nie wstydzi się przyznać do tego, że interesuje się lub zajmuje astrologią.
Dlaczego?
Z jakiego powodu ta starożytna wiedza, a raczej miłość człowieka do nieba i próba zrozumienia klucza, według którego zbudowany jest Wszechświat, stała się czymś wstydliwym. Czy astrologia spod znaku EzoTV i wróżb za płatnego SMS-a ma być tym, co dominuje w wyobrażeniach ludzi o astrologii?
Popatrzmy na samo słowo “astrologia” a dostrzeżemy jej wartość i potrzebę obrony przed jarmarcznym show serwowanym przez telewizję. LOGOS jest kluczowym pojęciem kultury europejskiej. Słowo pochodzi od greckiego legein – zbierać. LOGOS – to pojęcie zawiera w sobie prawie wszystko – słowo, mowa, pojęcie, rozum, myślenie, nauka, moc, siła, Bóg, światło, porządek, zasada, rachunek, sens…. Do filozofii wprowadził termin “logos” Heraklit z Efezu. Dla Heraklita “logos” był wewnętrznym porządkiem kosmosu, racjonalną zasadą zmieniającego się nieustannie świata, przez ludzi doświadczaną, lecz nie do końca rozumianą. Ideę “logosu” Heraklita zwolennicy ezoteryki tłumaczą jako zdolność poznawczą człowieka tłumaczącą udział rozumu jednostki w rozumie kosmicznym. ASTRO to gwiazdy.
Jak więc wstydzić się tego, że interesuje mnie sens i porządek Wszechświata? Jak więc wstydzić się tego, że interesuje mnie miejsce człowieka w bezkresie próżni przetykanej gdzieniegdzie światłem gwiazd i pięknem planet?
Wstydzić się można jedynie tego, że tolerujemy jarmarczną twarz astrologii. Tego, że zajmując się latami badaniem związków nieba z człowiekiem, nie potrafimy zaprotestować przeciwko pauperyzacji tej szlachetnej i cennej wiedzy. A to z powodu lęku przed ośmieszeniem, albo ze względów marketingowych. Albo nie dostrzegamy problemu. Szkoda.
Nie zamierzam przyglądać się bezkrytycznie temu, co dzieje się w ezoteryce, a zwłaszcza w astrologii. Poza moimi przemyśleniami, będę systematycznie zamieszczał na blogu wypowiedzi znanych i cenionych astrologów, m.in. Prengla, który jest mi bardzo bliski. Sądzę, że warto zadbać o etyczną stronę astrologii i spróbować podnieść jej rangę. Jest tego warta!
lip 01, 2010 @ 18:51:21
Powodzenia, ale uprzedzam, że to walka z wiatrakami. Pominę kwestię tych głupstw, jakimi są “horoskopy” dla każdego znaku, bo na głupotę ludu nie ma lekarstwa i nigdy nie będzie. Znacznie groźniejsze jest to, co robią ateistyczni rzekomi “racjonaliści”, wpatrzeni wyłącznie w materialną rzeczywistość i negujący wszelką duchowość i istnienie kosmicznego porządku. Obecnie to oni przejęli władzę nad umysłami i duszami ludzi i to oni realizują program ośmieszania tej wiedzy. Doszło już do tego, że samo słowo “astrologia” wywołuje huragan szyderczego rechotu i wymowne pukanie się po głowach.
Najgorsze jest to, że żadnymi argumentami nie można tych ludzi nakłonić do zapoznania się z jakimkolwiek podręcznikiem astrologii. Oni mają swoje wyobrażenia na ten temat (całkowicie oderwane od rzeczywistości) i nie chcą wiedzieć nic więcej. Ich koronny argument brzmi: “nie będę czytał bzdur, bo mam mądrzejsze rzeczy do przeczytania”. Nic więc dziwnego, że w swoich “polemikach” z astrologią wypisują kompromitujące ich bzdury. Dziwne, że ta ignorancja (również astronomiczna) nie budzi w nich poczucia wstydu.
Najgorsze jest to, że to bardzo agresywna grupa, która aktywnie atakuje i obraża astrologów na ich własnych stronach i blogach. O akcjach pokroju “Listu w obronie rozumu” nawet nie wspomnę.
lip 01, 2010 @ 20:13:27
Pamiętam prof. Religę z papierosem w ustach mówiącego do milionów telewidzów o zdrowiu. Marny to przykład. Podobnie marny jest przykład astrologów, którzy uprawiają astrologię tylko na użytek innych, zapominając, że astrologia to jeden ze sposobów osobistego rozwoju. Trudno uczyć innych, jeśli samemu nie przeżyło się tego, co przeżyć trzeba. Obserwowałem na II Konferencji PSA czołowe postacie polskiej astrologii i zauważyłem, że jedynie Leon Zawadzki jest dowodem na to, że astrologia działa i na to, że potrafi uczynić życie człowieka pięknym. Wielu ludzi, zwłaszcza młodych, jest wciąż “w drodze”, wielu było także takich, którzy uczynili z astrologii biznes zapominając, że w pierwszej kolejności należy zacząć od siebie.
Czytam wiele, nawet “Gwiazdy mówią”. Konia z rzędem temu, kto zauważy jakieś nowe idee. Odgrzewane kotlety, mielenie na milion sposobów tej samej wyświechtanej informacji., dyletanctwo, spłycanie itp. Wszystko sprowadza się do kilku podstawowych piktogramów i pseudopsychoanalizy.
Prawie każdy prorokuje i wieszczy na temat losu kraju, ale robi to tak, aby nie utracić twarzy w przypadku innego wariantu wydarzeń. Odważyłem się postawić na Kaczyńskiego widząc jak progresywna Polska zmierza w mętne i trudne obszary 8 domu. Daleko mi do tego kandydata, ale faktem jest, że doskonale wpisuje się w nadchodzącą przyszłość Polski. Po wyborach opiszę dokładnie powody astrologiczne, które skłoniły mnie do takiego wyboru.
Myślę, że warto zaapelować – Panie i Panowie! Więcej odwagi! I konkretu!
lip 04, 2010 @ 17:42:55
Kiedyś wiedza płonęła na stosach. Teraz “spala ” się ją poprzez media. Ośmieszyć coś lub kogoś, to współczesna “śmierć” tożsamości.Zadziwiające jest to, że Ci którzy najgłośniej grzmią na temat “głupot” astrologii, często skrycie, zakapturzeni, w ciemnych okularach, przemykają do gabinetów astrologów po tę ośmieszaną wiedzę.
Paradoksem jest to, że im więcej ” oświeceniowych” trendów, nurtów, tym ciemniej się robi.
Kiedy ktoś mi zarzuca, że zajmuję się głupotami, że to nieodpowiedzialne, pytam, czy zaprzeczy, że Słońce i Księżyc mają wpływ na jego życie. Jakoś nikt nie zaprzecza. Pytam zatem, dlaczego przeczy, że pozostałe planety…..No to słyszę, że tego nie da się udowodnić. Wobec tego proszę, aby mi ta osoba udowodniła, że tego nikt nie udowodnił, że “ciemnotą” jest właśnie ,współcześnie, czyli w dobie tylu odkryć naukowych, szczególnie w fizyce, zaprzeczać temu, że Kosmos to życie. Przecież powietrza też nie widać, a spróbuj – mówię – zatkać sobie nos i usta. Powietrza w ręce nie złapiesz, a zaprzecz mi, że istnieje i nie ma wpływu na Twoje życie.
I tak, jakoś pomału się nie poddaję, ogłaszam wszem i wobec, że astrologia powinna wchodzić w zakres wiedzy podstawowej o życiu, co najwyżej gabinety psychologiczne zaczęłyby świecić pustkami, rodzice wiedzieliby jaką mają rolę do spełnienia jako opiekunowie swoich dzieci, a ich dzieci miałyby łatwiejszy start w dorosłe życie, z uwagi na określenie możliwości, potencjałów, talentów itp, itd
A to, czy ktoś się ze mnie śmieje, czy też nie, przyznaję, że mam gdzieś.
lip 04, 2010 @ 20:50:51
Pewien młody i bardzo arogancki fizyk napisał do mnie maila, zaczynając od rozkazu, że mam przeczytać do samego końca, co do mnie pisze. W pierwszym odruchu chciałam od razu skasować te aroganckie wydumki, ale jednak się przemogłam. Oczywiście we wstępie przeczytałam, że astrologia to przesądy i szkodliwe zabobony. Na końcu uczony mąż wyznał, że nauka udowodniła istnienie wpływów planetarnych, “ale to proszę panią nie jest astrologia tylko nauka!” Odpisałam: “Astrologia wiedziała o tym zawsze, a nauka dowiedziała się tego dopiero wczoraj. Tak czy inaczej my byliśmy pierwsi”. Więcej się nie odezwał.
lip 18, 2010 @ 17:11:18
Gorąco polecam! Świetnie zrobiony horoskop