Archetypy domów w astrologii ezoterycznej

Dodaj komentarz

Archetypy domów a astrologia ezoteryczna
Andrzej Cedzyński, 1993-2010

Kontynuując poprzedni wątek, w tym miejscu chciałbym się skupić na ezoterycznym i karmicznym wymiarze domów, które są spójnym, klarownym i głębokim spojrzeniem na całość życia człowieka.

Dwunastka (12) wydaje się być liczbą doskonałą, zawiera w sobie wszelkie potrzebne plany czy poziomy zrozumienia. 12 ma wyjątkowo szczególne znaczenie w numerologii i astrologii. Jest symbolem porządku kosmicznego i ogólnej harmonii. Jest to liczba doskonała – podzielna przez 2,3,4 i 6. Od czasów Babilonu mamy 12 miesięcy w roku, 12 godzin dnia, 12 znaków zodiaku. Popatrzmy na podzielność liczby 12, która wskazuje na różne wymiary życia człowieka w kontekście astrologii.

12 = 4 + 4 + 4

w procesie bieżącej inkarnacji człowieka (nazywam to umownie PLAN ŻYCIA) można wyróżnić trzy fazy składające się z czterech elementów:

  1. Faza 1 (prymarny rozwój) to punkt wyjściowy, podstawowy kapitał środków życiowych potrzebnych człowiekowi w planie inkarnacji:
  • Vita[1] (Życie) – pierwszy dom to miejsce opisujące (deklarujące jak w brydżu) nasze zapasy sił życiowych, zdrowie, charakter, temperament – osobowościowe warunki życia. To również sposób postrzegania samego siebie.
  • Lucrum[2] (Zysk) – to materialne warunki życia. Ogólnie: zasoby, stan posiadania oraz źródła dochodów i zysków oraz sposoby ich wydatkowania
  • Fratres[3] (Bracia) – skład najbliższej rodziny (także bliskich znajomych i otoczenia), charakter wpływu rodziny
  • Genitor[4] (Rodzic) – ojciec i jego znaczenie w rodzinie[5].
  1. Faza 2 (Indywiduacja[6]) to etap asymilacji treści, inwolucyjne realizacje człowieka w jego bieżącej inkarnacji. Faza rozpada się na cztery elementy:
  • Nati[7] (Dzieci) – potomstwo jako efekt realizacji podstawowego prawa biologicznego – prawa zachowania życia gatunku
  • Valetudo[8] (Zdrowie) – wykorzystanie do realizacji swojego życiowego planu zdrowia i pomocy innych. Do tego można sprowadzić to, co sygnalizuje dom 6, odpowiadający w pierwszej kolejności za nasze zdrowie, a w dalszej – za pracę, czyli społeczne obowiązki wobec innych i obowiązki innych wobec nas
  • Uxor[9] (Małżeństwo) – poziom integracji z otoczeniem poprzez małżonka/ę, tworzenie podstawowych struktur społecznych oraz relacji z partnerami
  • Mors[10] (Śmierć) – zamykający etap indywiduacji, który określa ramy naszego życia, a także sprawy związane ze śmiercią, własną i przodków (np. spadki, dziedziczenie)
  1. Faza 3 (Społeczna) to ewolucyjna przemiana człowieka, wykorzystanie potencjału otrzymanego w fazie 1 i przyswojonego w fazie 2. Również tutaj mamy do czynienia z podziałem na cztery poziomy:
  • Pietas[11] (Miłość) – religijna kontemplacja, aktywne poszukiwanie źródeł wiary i miłości
  • Regnum[12] (Królestwo) – działalność na niwie społecznej, prywatna lub społeczna
  • Benefacta (Dobry Los[13]) – punkty oparcia dla działalności kreowanej w 10 domu (np. przyjaźń – należy nauczyć się być przyjacielem, aby mieć przyjaciół)
  • Carcer[14] (Śmierć) – wszelkie przeszkody w sferze realizacji działalności (zawarte w 3 poprzednich domach).

Trzy fazy, jak żywo, przypominają podstawowe jakości w horoskopie: kardynalne, stałe i zmienne. Całość można sprowadzić do prostego kodu: STAŃ SIĘ! – ZBURZ MUR WOKÓŁ SIEBIE! – ZBUDUJ NOWY ŚWIAT!

Kolejny magiczny podział dwunastki to tetrada:

12 = 3 + 3 + 3 + 3

Podział na 4 wywołuje całkiem słuszne skojarzenia z żywiołami w horoskopie, ale nie o nich chcę tutaj mówić, lecz o Warunkach Realizacji Planu Życia opisanego w podziale na 3 fazy. Warto tutaj zwrócić uwagę na fakt, że o ile pierwszy czynnik tkwi w nas samych a drugi może być przez nas stworzony (wykreowany), o tyle trzeci czynnik tylko częściowo jest zależny od nas samych i od naszego wpływu. Zazwyczaj to on wpływa na nas.

Faza A – Ogólne warunki realizacji planu:

  • Vita – punkt „JA”, ciało, osobowość, temperament, zapas sił witalnych.
  • Lucrum – punkt możliwości, materialne warunki realizacji planu życia.
  • Fratres – punkt bliskich relacji, najbliższe otoczenie, poczynając od rodzeństwa, a na bliskich znajomych kończąc

Faza B – Indywidualne warunki realizacji planu:

  • Genitor– punkt „korzeni”, dom jako pierwszy etap indywiduacji. Pierwsze 7 lat to żmudny proces wychowywania dziecka. To dom i treści, które wraz z nim dziedziczymy, stanowią o naszym wyobrażeniu świata. Bycie „rodzicem” gnieździ się w nas samych.
  • Nati – punkt kreacji, dzieci to element zależny od nas samych i od naszego zrozumienia potrzeby kontynuacji.
  • Valetudo – punkt siły i slabości, najbliższe otoczenie, poczynając od rodzeństwa, a na bliskich znajomych kończąc

Faza C – Społeczne warunki realizacji planu:

  • Uxor – punkt otwartości na świat, gotowość wejścia w bliski związek z partnerem (unifikacja) jest zarazem pierwotną potrzebą, jak i formą realizacji podstawowego planu społecznego. 7 dom to również relacje partnerskie, biznesowe czy wrogowie, więc od naszej umiejętności wchodzenia w relacje z innymi zależy realizacja naszego PLANU ŻYCIA.
  • Mors – punkt śmierci i zmartwychwstania, śmierć jest jedyną pewną rzeczą w życiu człowieka. Zależy tak naprawdę od sposobu i form wydatkowania własnej energii życiowej.
  • Pietas – punkt ducha, wiara jest siłą napędową wszelkich działań człowieka. Gdzieś na końcu poszukiwań źródeł wiary natrafiamy na miłość. W istocie chodzi o to, aby nauczyć się kochać – siebie i innych. Szczęście nie jest zależne od innych, lecz tkwi w nas samych.

Faza D – Efekty realizacji planu:

  • Regnum – punkt poszukiwania celu, w 10 domu ucieleśniają się wszelkie nasze poczynania, aspiracje, umiejętności czy potrzeby kreacji. To swoisty, własnoręcznie zbudowany fundament nowego życia, materialny ślad, który zostawiamy po sobie.
  • Benefacta – punkt indywiduacji wyższego rzędu, to w 11 domu wykorzystujemy zdobyte doświadczenie i umiejętność nawiązywania kontaktu z grupą, aby zostawić po sobie już nie tylko materialny ślad naszego życia (10 dom), ale coś, co przetrwa w pamięci ludzi, coś – co wzbogaci zbiorową świadomość
  • Carcer – punkt izolacji i samotności, w 12 domu czekają na nas nie tylko przeszkody, które mogą utrudnić nam realizacje planu życiowego, lecz również jest to miejsce na osobiste rozliczanie się z sobą – klisza karmiczna, na której odnotowane zostaną nasze działania. W zależności ot tego, jak realizowaliśmy PLAN ŻYCIOWY w poprzednich domach, czeka na nas piekło lub niebo. Każdy błąd i każdy dobry uczynek – zwielokrotniają się. Mówi się o tym domu, że są to ukryci wrogowie. Tak naprawdę, wróg jest tylko jeden – my sami i nasza umiejętność, lub jej brak, harmonijnego rozwoju – osobistego i społecznego.

Kolejny podział zawiera się w podstawowym dualizmie przejawiającym się w każdym aspekcie życia.

12 = 2 + 2 + 2 + 2 + 2 + 2

Doskonałą ilustracją jest tutaj symbol TAO.

Pary domów można zestawiać według różnych kluczy, z czego dwa są najbardziej istotne w astrologii ezoterycznej: koniunktywne i opozycyjne. Koniunktywne oparte jest  na zestawieniu parami domów sąsiadujących ze sobą, np. 1 i 2 dom. Opozycyjne zaś oparte jest na zestawieniu typu: 1 i 7 dom.

Biorąc pod uwagę Krzyż Mistyczny w Kabale, należy wyróżnić domy dzienne i nocne[15]. Mamy tutaj do czynienia z trochę innym podziałem, niż w tradycyjnym ujęciu, gdzie za domy nocne (północne) uchodzą domy od 1 do 6-ego, a za domy dzienne (wschodnie) – od 7 do 12-ego. W ujęciu ezoterycznym i kabalistycznym Słońce (dzienny) i Księżyc (nocny) mają po jednym domu a pozostałe planety po dwa domy: jeden dzienny i jeden nocny (szczegóły na rysunku poniżej).

Ciemnym kolorem oznaczono domy nocne, jasnym – dzienne. Dodatkowo umieszczone znaczniki żywiołów i biegunowości (+/-) mają za zadanie ułatwić orientację w tym niecodziennym systemie wartościowania domów.

Rys. 1 Dzienne i nocne domy w ujęciu ezoterycznym (klasyczny septener)

Źródło: opracowanie własne

Rozpatrywane koniunktywnie diady to:

  • Vita – Lucrum (bieguny dodatnie)
  • Nati – Valetudo (bieguny dodatnie)
  • Pietas – Regnum (bieguny dodatnie)
  • Fratres – Genitor  (bieguny ujemne)
  • Uxor – Mors (bieguny ujemne)
  • Benefacta – Carcer (bieguny ujemne)

Rozpatrywane opozycyjnie diady to:

  • Vita – Uxor
  • Lucrum – Mors
  • Fratres – Pietas
  • Genitor – Regnum
  • Nati – Benefacta
  • Valetudo – Carcer

Spróbujmy spojrzeć da diady jako etapy rozwoju każdego człowieka. I tak:

  1. Vita – Lucrum, pojawiający się potencjał życiowy (nie zapominajmy, że Ascendent jest chwilą, w której określony zostaje nowy byt poprzez urodziny) uruchamia automatycznie mechanizm obronny w postaci gromadzenia środków potrzebnych do przeżycia (pokarm i opieka matki itp.). Człowiek aktywnie zabezpiecza swoje istnienie, aby przetrwać. O ile sam fakt narodzin, prawie w każdym przypadku, powoduje natychmiastową ochronę (opiekę) a w ślad za tym – gromadzenie wystarczającej liczby środków materialnych, o tyle sama materia (Lucrum) bez siły sprawczej (Vita) jest absolutnie bezpłodna. O ile BYĆ znaczy MIEĆ (chociażby życie czy uczucia), o tyle MIEĆ nie znaczy BYĆ.
  2. 2. Fratres – Genitor, domy jasne (np. Vita-Lucrum) w podstawie swojego działania mają aktywny udział podmiotu (chociażby płacz dziecka domagającego się jedzenia czy praca mająca na celu zapewnienie środków materialnych). Domy ciemne z kolei, mają w swojej podstawie pasywny udział podmiotu. Nie mamy wpływu, na to, kto zostanie naszymi rodzicami, ani na to, ile będziemy mieli rodzeństwa. Tylko w ograniczonym stopniu (bliscy znajomi) możemy wpływać na ciemne diady.
  3. 3. Nati – Valetudo, o ile ciemne domy oznaczają nasze środowisko, o tyle – jasne domy przedstawiają nas samych i nasze działania. Wspomniane wcześniej prawo biologiczne zmusza nas wręcz do posiadania potomstwa i ochrony tego potomstwa (praca – Valetudo). To również dbałość o własne zdrowie i ciało, które niczym najcenniejszy przyrząd pracy, umożliwia nam realizację zadań związanych z trzecią diadą.
  4. 4. Uxor – Mors, miłość i śmierć to dwie podstawowe ramy spinające nasze życie w ciasne klamry. Ilekroć wiążemy się z małżonkiem czy partnerem (nawet tym w biznesie), tracimy coś z własnej autonomii. Zlewamy się w jedność lub współtworzymy nową jakość (egregora). O ile partnera życiowego możemy wybierać (nawet kilka razy), o tyle śmierci uniknąć się nie da. Inny aspekt 8 domu to śmierć podmiotu jako indywidualności. Każda forma interakcji, a raczej silnej relacji, wymaga poświęcenia cząstki siebie.
  5. 5. Pietas – Regnum, jasne domy: 9 i 10, wskazują na możliwość ujarzmiania świata Ducha i Materii. Wiara, religia, filozofia – to wyższa forma mentalu. Umiejętność wykorzystania treści 9 domu w życiu doczesnym i materialnym to domena Regnum. Wiara czyni ludzi silnymi, a możliwość przekucia wiary w czyn – „królami”.
  6. 6. Benefacta – Carcer, kolejna strefa pasywnego udziału człowieka. Brak przyjaznego otoczenia (Benefacta), który może być efektem błędnego procesu rozwoju w poprzednich diadach – jest zwiastunem wielu przeszkód, ograniczeń, cierpień. Zwykło się je określać jako przeszkody karmiczna.

Opozycyjny podział diad wzbogaca ogólny obraz i pokazuje siłę, jaką może osiągnąć człowiek potrafiący osiągnąć jedność (równowagę) w opozycji.

  • Vita – Uxor – Droga Osobowości – mamy tutaj do czynienia z jednej strony z indywidualnością, a z drugiej ze zbiorowością. Biorąc pod uwagę małżeństwo, jeśli dwie osoby zachowują swoją indywidualność (Vita), to mamy do czynienia z walką płci. Jeśli małżonkowie zlewają się w jedność (tworzą nowy egregor), to pojawia się nowa jakość i nowa, zwielokrotniona siła (Uxor). Pierwszy dom to JA, swoje zwycięstwa i porażki zawdzięczamy tylko sobie. Możemy użyć wlasnej siły, aby wpłynąć na otoczenie. 7 dom to MY, to otoczenie, które na nas wpływa i nami kieruje.
  • Lucrum – Mors, Droga Dobrobytu (bogactwa) ma w zasadzie bardzo proste przesłanie. Uchwycenie momentu równowagi w tej diadzie polega na zrozumieniu faktu, że egoistyczne gromadzenie dóbr tylko dla siebie jest drogą donikąd. Ważne jest świadome gromadzenie wszelkiego rodzaju dóbr w celu przekazania ich innym (i tutaj właśnie mamy spadki).
  • Fratres – Pietas, Droga Wiedzy – to w głównej mierze obraz walki między chaosem a porządkiem, między gromadzeniem informacji a jej przetwarzaniem i porządkowaniem. Z jednej strony mamy do czynienia z życiem swojego pokolenia (Fratres), a z drugiej – z głęboko zakorzenioną tradycją i przymusem przenoszenia wiedzy na kolejne pokolenia. 3 dom to morze informacji łączące się w spójne systemy (9 dom) i powracające do 3 domu w formie kolejnych książek, kolejnych systemów wartości, na tyle uniwersalnych, że mogą służyć także innym.
  • Genitor – Regnum, Droga Przeznaczenia – z jednej strony mamy punkt wyjścia (Genitor) a z drugiej – punkt docelowy (Regnum). Bezpiecznie wychowani i przysposobieni do życia zmierzamy do własnego celu. Ucieczka do sprawdzonych wzorców i starych nawyków to wycofywanie się do bezpieczeństwa oferowanego przez 4 dom. Mozolne wspinanie się do góry (drabina Jakubowa) to obietnica dotarcia do własnego Nieba, odkrycia osobistej Ziemi Obiecanej.
  • Nati – Benefacta,  Droga Kreacji – człowiek musi zaistnieć jako podmiot (Nati) lub wtopić się w grupę (Benefacta). Zaistnieć można na wiele sposobów, np. poprzez spłodzenie dziecka czy pracę. Całość przypomina scenę teatralną. Albo występujemy na scenie jako aktor (pierwszoplanowy lub drugoplanowy) albo siedzimy na widowni i bawimy się w krytyka marząc po cichu o własnym występie na scenie. Sztuką jest takie występowanie na scenie, aby można było spojrzeć na siebie oczami widza. Tylko taka korekta jest w stanie sprawić, że nasza rola będzie rewelacyjna.
  • Valetudo – Carcer, Droga Poświęcenia, trudno w przypadku tej diady mówić o zneutralizowaniu opozycji. Z jednej strony musimy służyć innym pomocą (Valetudo), a z drugiej – sami często potrzebujemy pomocy. Zachwianie równowagi od strony Valetudo rodzi przeszkody dla innych, często zmusza innych do udzielania nam pomocy, np. nie dbając o swoje zdrowie trafiamy do lekarza, który drugą dobę jest na dyżurze. Jeśli jest to od strony Cancer – to my jesteśmy przemęczonym lekarzem, który wierny przysiędze Hipokratesa musi nieść pomoc w każdej chwili i sytuacji. Sposobem na neutralizację tej antagonistycznej relacji może być maksyma „lekarzu lecz się sam”. W konfucjański sposób wypełniając swoje obowiązki i powinności wobec siebie i innych, możemy liczyć na to, że w naszym życiu nie będzie zbyt dużo 12-domowych przeszkód.

Jak widzimy z powyższego, każdy dom horoskopu ma wpływ na dom opozycyjny, ów wpływ określa się mianem „wpływu akcydentalnego”.


[1] Inne określenie – Horoskopus (wschód)

[2] Inne określenie – Porta Interna (Dolna Brama)

[3] Inne określenie – Dea (Bogini)

[4] Inne określenie – Immum Coeli (Głębia Nieba, Nadir)

[5] Czasy współczesne mają to do siebie, że tradycyjna rola ojca często staje się domeną kobiet. Ogólne znaczenie odwołuje się raczej do pełnionej roli ojca, niż fizycznej osoby ojca. Wśród astrologów istnieją rozbieżności, co do tego, kto reprezentuje 4 dom – ojciec czy matka. Idąc śladem Junga, postrzegam matkę jako Saturna, dziecko jako Księżyc, a ojca jako Słońce. W tym układzie, matkę symbolizuje 10 dom.

[6] Indywiduacja  to proces, w którym jednostka staje się świadoma swej niepowtarzalnej osobowości. Pierwsza faza jest również procesem indywiduacji, jednakże bez aktywnego i świadomego udziału człowieka, w odróżnieniu od fazy drugiej, gdzie proces jest całkowicie świadomy, a udział człowieka aktywny

[7] Inne określenie – Fortuna Bona (Dobry Los)

[8] Inne określenie – Fortuna Bona (Zły Los)

[9] Inne określenie – Occassus (Zachód)

[10] Inne określenie – Porta Superna (Górna Brama)

[11] Inne określenie – Deus (Bóg)

[12] Inne określenie – Medium Coeli (Środek Nieba, Zenit)

[13] Inne określenie – Dobry Duch (Genius Bonus)

[14] Inne określenie – Genius Malus (Zły Duch)

[15] Lepsze byłoby chyba określenie: domy Światła i Mroku, lub Jasne i Ciemne.

12 = 4 + 4 + 4

Archetypowe znaczenie domów w ujęciu klasycznym

Dodaj komentarz

Archetypowe znaczenia domów w ujęciu klasycznym

Szukając esencji podstawowych elementów horoskopu, dosyć łatwo udaje nam się w kilku słowach oddać znaczenie danego znaku Zodiaku czy planety. Trochę gorzej jest z esencją domów. Używamy wielu różnych określeń, np. pola, sfery życia, przejawy ludzkiego życia czy sektory działalności. O domach w horoskopie można mówić w nieskończoność, nieustannie odnajdując „ukryte” znaczenia. Ale czy nie można mówić o nich bardziej konkretnie?

Astrologia klasyczna używa prostych kodów na oznaczenie poszczególnych domów, przypisując każdemu konkretne cechy czy plany działania. Każdy z domów ma trzy różne płaszczyzny działania. Podział jest prosty: dzielimy długość domu na trzy równe części. Ponieważ domy mają nierówną długość, więc ilość stopni dla każdej 1/3 części domu jest nierówna (a raczej nieokreślona z góry jak dekanat dla znaku Zodiaku). Proponuję używanie terminu „triplet” na oznaczenie 1/3 części domu.

Dom 1 Wyznacza ogólny kierunek życia w trzech fazach:

F1- pierwsza 1/3 życia (dzieciństwo)

F2- druga 1/3 życia (dojrzałość)

F3- trzecia 1/3 życia (starość)

Dom 2 Wyznacza ogólną sytuację materialną w trzech fazach życia:

F1- pierwsza 1/3 życia (dzieciństwo)

F2- druga 1/3 życia (dojrzałość)

F3- trzecia 1/3 życia (starość)

Dom 3 F1- los rodzeństwa i bliskich znajomych, także stosunek do nich

F2- los młodszego rodzeństwa (jw.)

F3- bliskie podróże

Dom 4 F1- ojciec

F2- majątek rodzinny

F3- finis rerum (koniec rzeczy)

Dom 5 F1- dzieci

F2- zainteresowania

F3- rodzaj misji życiowej

Dom 6 F1- choroby

F2- usługi (także praca szeroko pojęta)

F3- drobne zwierzęta domowe

Dom 7 F1- małżonek

F2- procesy

F3- wrogowie

Dom 8 F1- warunki śmierci

F2- tradycje, relikwie

F3- spadki

Dom 9 F1- podróże

F2- religie

F3- sny

Dom 10 F1- zawód

F2- zaszczyty

F3- wpływ matki

Dom 11 F1- zaufanie

F2- charakter pracy

F3- rezultaty pracy

Dom 12 F1- podstępy wrogów

F2- męki, smutki

F3- szkody (zwierząt)

Powyższe zestawienie oparte jest całkowicie na pracach astrologów średniowiecznych. Cytowany trójpodział pochodzi z książki “Wiedza tajemna. ENCYKLOPEDYCZNY WYKŁAD NAUK TAJEMNEJ WIEDZY DUCHOWEJ OPRACOWANY NA PODSTAWIE EGIPSKIEJ SYMBOLISTYKI =e pcof. G. O. M. w Piotrogrodzie. == PRZETŁUMACZYŁ KAROL CHOBOT. DRUKARNIA HENRYKA NOWA.KA W CIESZYNIE 1921.
Współcześnie większość astrologów nie rozróżnia trójpodziału domów, a szkoda. Jedynie hrabia S. Wroński w 4 tomie „Astrologii Klasycznej” przedstawia skrótowo opis poszczególnych tripletów. W kolejnych odcinkach będę prezentował karmiczne i kabalistyczne podejście do tripletów.

Zapraszam!

Karma i człowiek. Wprowadzenie do astrologii karmicznej

Dodaj komentarz

Łódź, 30 lipca 1993, 18:12

Karma i człowiek. Wprowadzenie do astrologii karmicznej

Karma nie istnieje, ale poza nią nie ma niczego bardziej realnego
ASC

Niewiele tego, jak na kilka lat dociekań nad naturą Karmy i przeznaczenia. Tymczasem, dopiero po odrzuceniu rozważań nad Karmą uchwyciłem jej sens.
Im bardziej próbowałem określić czym jest Karma, tym bardziej oddalałem się od jej sedna. Liczne książki, które przeczytałem, zamiast rozjaśnić wątpliwości tylko je pogłębiały. Natłok definicji i opisów działania Karmy nie dostarczył mi w sumie definicji jednoznacznej, ostatecznej i prostej. Nie znaczy to, że czas przeznaczony na przeczytanie tych książek, był czasem straconym. Wielkie pytania zazwyczaj rozrastały się jak wrzody, wpierw lekkie zaczerwienienie, później bąbel, który rośnie, pęcznieje i w końcu … pęka wrzód – pytanie, albo wnika z powrotem pod skórę.

Nagromadzenie krytycznej masy informacji musi zawsze zaowocować dwojako: poprzez osiągnięcie oświecenia – albo prościej – odpowiedzi na dręczące nas pytanie, albo poprzez porzucenie i zaniechanie stawiania pytań. Pierwszy sposób jest krótkotrwałym rozbłyskiem, iluminacją, a drugi – neurotyczną albo czasami stoicką rezygnacją.
Rezygnacja jest zawsze pozorna, wcześniej czy później problem znowu powróci ze zdwojoną siłą i prawdopodobnie pęknie jako iluminacja. Nigdy nie mów nigdy.
Samo sprowadzenie Karmy do pojęcia łańcucha przyczynowo – skutkowego niewiele wyjaśnia. Jeśli uderzę się młotkiem w palec, jasne jest, że wcześniej musiałem unieść ramię. Do tego momentu nie ma wątpliwości. Co jednakże uniosło moje ramię? Co skłoniło mnie do pracy? Obowiązek czy przyjemność? Czy Ktoś mi narzucił obowiązek? Skąd się wziął ten Ktoś?

Szukając źródeł schodzi się coraz głębiej, obraz staje się nieostry, ciemny, pozbawiony konturów. Młotek miesza się z planetami, planety ze Słońcem, Słońce z biedronkami. Chaos. Chaos. Chaos. Co takiego złego zrobiłem, że prawo Karmy podniosło na mnie młotek?

Wedy pouczają nas, że świat rzeczy jest tylko jeden. Mędrcy nadają mu wiele imion. Niemożność uchwycenia natury Karmy za pomocą słowa bierze się głównie stąd, że Karma działa w każdym punkcie Wszechświata, na każdym możliwym poziomie, od makrokosmosu do mikrokosmosu. Karma jest wszechobecna i bezosobowa. Nie jest substancją ani tworzywem. Nie jest Bogiem i nie ma w niej niczego nadzwyczajnego. Karma nie jest czymś, co bezwzględnie trzeba zrozumieć. Karma niekoniecznie musi nazywać się Karmą. Wystarczy o niej powiedzieć:

RUCH
MOVE

Karma zaistniała dzięki człowiekowi, podobnie jak Bóg, Allah, Kryszna czy McDonnalds. Wcześniej była (teraz zresztą także jest!) jedynie aspektem wszechobecnego RUCHU. Nic we Wszechświecie nie jest statyczne, wszystko podlega nieustannym przemianom, od pyłku kurzu poczynając a na galaktykach kończąc. Ruch stworzył obecną formę świata. To ruch wyprowadził ryby na ląd i pozwolił im zbudować cywilizację. Ruch lubi harmonię, stąd różnorodność różnorakich cykli. Największe koło zawiera w sobie wszystkie inne koła. Narodziny i śmierć. Wciąż i wciąż wokół tego samego schematu.

Po nocy następuje dzień, po dniu noc, po zimie wiosna i tak krok za krokiem toczą się koła Wielkiego Wozu. Nawiasem mówiąc, biegun niebieski znajdujący się tuż obok Gwiazdy Polarnej również zatacza koło, z tym, że jedno okrążenie (tzw. precesja punktu równonocy wiosennej) trwa – bagatela – 25827 lat! Podobno planety powstają w cyklu, który trwa około 80 milionów lat.

Wszystko się kręci i ulega przemianie. Między każdym cyklem, każdym punktem Wszechświata zachodzi nieustanna interakcja. Największe koło – RUCH - oddziałuje na wszystkie pozostałe. To tak, jakby ktoś wrzucił kamień do wody. Fale rozchodzą się niemalże w nieskończoność. Kichnięcie Absolutu (za taki można uznać RUCH) unosi w górę zdziwioną biedronkę. Przekaz ruchu czy inaczej – energii – dociera do każdego punktu, do samego dna, do samej góry, do każdej płaszczyzny. Ruch energii (transmisja) ma kierunek dwustronny. To, co powstaje na samym dole, dociera do samej góry. To, co powstaje na samej górze, dociera do samego dołu, do najniższego, najmniejszego kręgu.

Sposoby przechodzenia jednej formy w drugą, metody przekazywania impulsów poprzez kolejne koła, to w naszym języku – Karma. Człowiek jest na tyle egocentryczny, że dostrzega Karmę tylko na poziomie swojego działania. Wiąże z Karmą swoje grzechy i dobre uczynki, swoje myśli i działania, doczepia do Karmy swoje sumienie, a tymczasem taka Karma to tylko mglisty ułamek całej Karmy, która działa bezosobowo (tym samym obce są jej uwarunkowania moralne czy etyczne!) od świata submolekularnego poczynając a na makrokosmosie kończąc. Jeżeli wszystko sprowadzić do biliona kół zawierających się w sobie, to Karma jest w tym przykładzie jedynie sposobem na wprowadzenie rezonansu do tego układu. Dotykam Ciebie za rękę i tym samy ruch przechodzi ze mnie na Ciebie. Jak to wpłynie na Mgławicę Andromedy, nie wie nikt. Ruchem rządzi zbyt wiele praw, abyśmy mogli ogarnąć je rozumem. Prawdę mówiąc, nie jest istotne czy w Mgławicy Andromedy rozbłyśnie nowa gwiazda, gdy dotknę Ciebie ręką, ale to już zupełnie inny temat.

Mówiąc, że Karma nie zna ani moralności, ani etyki, nie sugeruję, że są to sprawy nieistotne czy niepotrzebne. Wręcz przeciwnie, etyka i moralność przynależy do człowieka, niczym kwiat przynależy do rośliny.
Badanie Karmy nie powinno opierać się tylko na kategoriach winy, kary i odkupienia. Nie można Karmy sprowadzać tylko do Nieba i Piekła. Te pojęcia egzystują jedynie w ludzkiej psychice, w podświadomości każdego człowieka (każdego?) jako ogólne zasady porządkujące i wartościujące.

Mówiąc o jednym Wielkim Rezonansie, który sprawia, że Wszechświat zaczyna tętnić pieśnią życia, oraz o sprzężeniu zwrotnym pomiędzy tym, co najniżej – określając to w ten sposób potwierdzam tezę o zdeterminowaniu życia jednostki i całego świata. Można nazwać to fatalizmem, nihilizmem, oponować przeciwko tak brutalnemu sformułowaniu, ale dla mnie fakt pozostaje faktem. Nie ma takiego punktu we Wszechświecie, w którym rzeczy działyby się spontanicznie, niezależnie, same z siebie. Przemiana form, czy inaczej – struktur, jest (dla mnie!) zawsze i wszędzie uwarunkowana losowo czy jakkolwiek inaczej. Nie ma wolności w świecie form. To mój pierwszy imperatyw.
Forma pozostaje ta sama, a treść może znacznie się różnić i przybierać różne wartości. Świat wartości i świat znaczeń, bo tym jest w istocie owa tajemnicza TREŚĆ, to światy iluzoryczne, mniej lub bardziej nierzeczywiste i przypisane w zasadzie tylko człowiekowi, co niektórzy mogą potraktować jako niesmaczny żart albo coś z pogranicza obłędu. Rozróżniając, oceniając, porównując i wartościując człowiek tworzy:

NIC Z NICZEGO

To, co piszę, też jest puste i nietrwałe. Za pomocą słów próbuję odciąć swój umysł od setek miraży i wyobrażeń. Stanem idealnym, a przez to nieosiągalnym, jest pustka w głowie i w sercu. Im bardziej zbliżam się do tego stanu, tym lepiej się czuję.

IM WIĘCEJ PRAGNIESZ, TYM MNIEJ OSIĄGASZ

Poszukiwanie pustki było, jest i pozostanie celem życiowym wielu ludzi. Cel ten próbuje się osiągnąć różnymi sposobami, np. buddyzm czy joga. Można jednakże szukać znacznie prościej, trzymając się tylko jednego sformułowania:

PUSTKA JEST PUSTKĄ

Minimalizacja pragnień nie oznacza ascezy czy klasztornego odosobnienia. Wystarczy być, jak mówił kiedyś Kosiński w książce o tym samym tytule. Pokora wobec życia nie jest słabością, raczej mądrością. Optymista bywa często dobrze poinformowanym pesymistą. Pragnienie tylko tego, co życie jest w stanie aktualnie zaoferować, jest drogą złotego środka. Tę drogę można śmiało polecić każdemu bez większych zastrzeżeń. Obie skrajności, tj. wyzbywanie się wszelkich pragnień (asceza), jak i nadmierne przywiązywanie się do rzeczy i pragnień – są błędne. Kamień niech pozostanie kamieniem, człowiek człowiekiem. Jeżeli zawartość formy pozostanie klarowna i przestaną wytrącać się osady, wtedy Karma przestanie być Karmą, żaden czyn człowieka nie będzie miał charakterystycznego “cienia”. Karma zniknie, choć pozostanie.
Trudno opisywać paradoksy bez używania paradoksów. Czasami udaje się to za pomocą poezji, stąd jej siła i nieginąca żywotność. Poezja zdaje się trwać na przekór całej tej napuszonej i pełnej zgiełku racjonalności. Prawdopodobnie tylko dlatego, że potrafi opisywać NIEOPISYWALNE.

O takich rzeczach, jak ból, smutek czy zwyczajna radość, można mówić i mówić w nieskończoność. Nie potrafimy odczuć bólu opowiadającego mimo naszych najszczerszych chęci i talentu oratorskiego rozmówcy. Jeżeli o bólu tym dowiemy się poprzez wiersz, wtedy częstokroć ból piszącego staje się naszym własnym bólem. Jakby wiersz był w stanie zapamiętać uczucie!
Rezonans wszystkich kół, w tym i człowieka potraktowanego jako jedno z mniejszych kół, polega na przenoszeniu impulsu od jednego koła (ośrodka) do drugiego. Przypomina to zabawę w głuchy telefon. Karma powstaje dopiero podczas aktywizacji człowieka. Można mówić o swoistym “fałszowaniu” pierwotnego przekazu. Uwarunkowane jest to samą naturą człowieka i jego kreacyjnymi aspiracjami.

Człowiek jest jak strzałą w łuku. Jego pragnienia napinają cięciwę, aż w końcu cięciwa puszcza i strzałą mknie w nieznanym kierunku na oślep. Mądry człowiek nie napina łuku życia i śmierci, nie goni od wcielenia do wcielenia za tym samym.
Najlepszą pustką jest pusta pustka. Nie mówię tego bez kozery. Miałem okazję słuchać wykłady lamy tybetańskiego o pustce, która poniekąd ma 17 rodzajów. Wyszczególnienie typów wśród takich pojęć jak pustka czy absolut nie ma większego sensu. Jest przelewaniem pustego w próżne.

Absolut jest absolutem, pustka jest pustką. Nie wiem, dlaczego ludzie tak bardzo lubią spekulacje intelektualne. Być może wiąże się to z indywidualnością, z różnorodnym sposobem reagowania i odbierania rzeczywistości.

To, co nazywamy nieświadomym, bardziej podobne jest do naczynia. A to, co świadome – do cieczy w tym naczyniu. Jasne, że naczynie przetrwa dłużej. Poza tym, naczynie może służyć wielu osobom, a to, co jest w naczyniu bywa mniej lub bardziej ulotne.
Zanim zajmiemy się astrologią karmiczną i badaniem wielkiej historii rezonansu, którego jesteśmy skutkiem, warto przemyśleć – czym jest karma, czym jest karma dla Ciebie!

Najlepiej sprawują się wariaci
Budują domki dla ptaków
Wychowują dzieci
Zakładają szkółki leśne
Uczą się gramatyki
Natomiast
Ludzie normalni
Bawią się bombami wodorowymi

“Zabawy” Tadeusz Różewicz

Starsze wpisy

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.