Proponuję Państwu kilka drobnych refleksji na temat podstaw interpretacji horoskopu. Podstaw, które w istocie rzeczy można porównać do fundamentów, na których stawia się okazały gmach interpretacji. Nadmiar analityczności, przerost treści nad formą, nadmierne zagłębianie się w szczegóły, sprawia czasami, że interpretacja horoskopu bardziej przypomina sekcję zwłok niż przyzwoitą syntezę. Często zapomina się o podstawowych elementach, które w istocie tworzą człowieka, czyli o Słońcu, Księżycu i Ascendencie.

W każdym horoskopie wyróżnić można klika podstawowych czynników i zasad. Do czynników podstawowych zaliczam przede wszystkim, będące tematem refleksji, Słońce, Księżyc i Ascendent. Nazywam je „astrostygmatami„, albo krócej, „stygmatami„. W Wikipedii wyczytamy, że Stygmat to inaczej piętno, cecha charakterystyczna, naznaczenie. W starożytności był to znak wypalany na ciele niewolników lub przestępców.

Wyróżniam także trzy podstawowe zasady: zasadę życia (linia łącząca Słońce i Księżyc), zasadę miłości (linia łącząca Wenus i Marsa), oraz zasadę szczęścia (linia łącząca Jowisza i Saturna). Całość spina Merkury jako podstawa wszelkiej komunikacji.

Analiza astrostygmatów i trzech podstawowych zasad wystarcza do opisania człowieka. Reszta planet i elementów horoskopu dookreśla to, co wynika z podstawy. Opisem i analizą funkcjonowania zasad zajmę się w innym miejscu. Chciałbym jedynie powiedzieć, że analizowanie np. problemu ogólnie pojętej miłości (w której zawarta jest również seksualność) nie może odbywać się na analizie pozycji i siły Wenus czy Marsa. Te dwie planety zlewają się w jedną podstawową zasadę miłości. Charakter relacji, jakie łączą te dwie planety w indywidualnym horoskopie, świadczy o tym, czy dana osoba potrafi kochać (dawać i brać), jak kocha i czy potrafi znaleźć kogoś lub coś, w czym zasada się zrealizuje. W istocie rzeczy mężczyzna wybiera kobietę nie na podstawie pozycji swojej Wenus czy kobieta mężczyznę na podstawie pozycji swojego Marsa. Tak naprawdę o wyborze decyduje wewnętrzna alchemia równania Wenus <-> Mars, anima i animus. O tym później, teraz chciałbym poruszyć problem czasu i podstawowego kontekstu, w jakim rodzi się i rozwija człowiek.

stygmaty-tao

Dwie przeciwstawne sobie siły spotykają się w jednym punkcie – w człowieku, którego doskonale wyobraża koło TAO, mandala In-Yang. Prastary wizerunek TAO jest niczym pamiątka po Wielkim Kosmicznym Jaju, z którego niebo oddzieliło się od ziemi. Życie to bystra rzeka szukająca morza. Wieczności? Nieskończoności? Człowiek jak liść płynie rzeką, czy tego chce, czy nie.

Księżyc jest ziarnem Karmy rzuconym w czasoprzestrzeń Prawem Wiecznego Rozwoju. Słońce jest nową rośliną, wzrastającą i dojrzewającą, zdolną wydać na świat nowe ziarno, zupełnie inne od tego, z którego wyrosło.

Rodzimy się i wzrastamy w nieustannie zmieniających się warunkach, środowisko wokół nas nigdy nie jest takie samo, jak kilka chwil temu. Na każdym kroku obserwujemy zdeterminowanie. Nie możemy przeskoczyć granic wytyczonych przez Naturę, której nierozerwalną część stanowimy. Nie możemy opuścić naszego ciała, ani przyczyny naszego istnienia. Na to nie mamy wpływu. Jesteśmy, bo musimy być. Prawo Karmy i astrologiczne powiązania z trzema głównymi zasadami przedstawia prosty schemat:

stygmaty-e

Odpowiada to trzem kategoriom czasu: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Jacy byliśmy? Najprostsza odpowiedź – dokładnie tacy, jak nasi rodzice. IV dom horoskopu (łacińskie Genitor) zawiera informacje dotyczące naszych źródeł, korzeni, powstania. Tam również możemy doszukać się tego, co dziedziczymy po naszych rodzicach w sensie psychicznym czy duchowym. O materialnym zapleczu opowiada inny, II dom horoskopu.

Biorąc pod uwagę cechy fizyczne czy raczej psychofizyczne, bez mała zawsze dziedziczymy po rodzicach cechy bardzo podobne lub zupełnie przeciwstawne – opozycyjne. Można to interpretować za pomocą praw genetyki, ale można równie dobrze opisywać dziedziczone cechy z pomocą astrologii. W tym przypadku konieczne jest zbadanie stosunku Księżyca (i domu, w którym się znajduje) do pozycji Słońca oraz pozycji IV domu, który pozostaje w różnych relacjach do każdego z pozostałych domów. Przeanalizujmy krótko te relacje.

Dom III oznaczający najbliższe otoczenie, oraz dom V określający formy autokreacji, pozostają w stosunku do IV domu w półsekstylu – w słabym, lecz harmonijnym aspekcie. Dom II oznaczający materialne zabezpieczenie osoby oraz dom VI odpowiedzialny za zdrowie i pracę – tworzą również harmonijną więź sekstylu, mocniejszą od poprzedniej. Nie można zaprzeczyć, że od aktywizacji tych domów rękami rodziców, zależy „być lub nie być” każdego dziecka. Obecność Księżyca w 2, 3, 5 i 6 domu jest więc w tym świetle korzystna i wskazuje na opiekę i troskliwość rodziców, co zwykle gwarantuje pomyślną przyszłość. Abstrahuję tutaj od możliwych aspektów, jakie może odbierać Księżyc. De facto może tutaj dochodzić do sytuacji, gdzie Księżyc pozostający w kwadraturach lub opozycji do innych planet, wskaże raczej na sytuację, gdzie dziecko będzie raczej borykać się z problemem niewłaściwej opieki rodziców, niż odwrotnie.

Schizmę zapowiada Księżyc w domach 9 i 11, w strefach, gdzie dominującym motywem jest potrzeba niezależności i autonomii. Mocny akcent na znaku Strzelca lub Wodnika lub na 9 czy 11 dom, zwłaszcza obecność tam Księżyca, wróży burzliwe stosunki. Takie osoby z reguły mieszkają z daleka od rodziców lub dążą do tego. Dotyczy to zwłaszcza Wodnika i 11 domu, który znajduje się w opozycji do 5 domu określających autonomię człowieka.

Księżyc w 9 lub 11 domu (kwinkunksy do IV domu, który jest dominium Księżyca) nie tworzy wojen z rodzicami. Zwykle jest to postawa wobec domu rodzinnego pełna szacunku, bierne poddanie się rygorom wychowawczym przy równoczesnym traktowaniu ich jako chorobę, którą trzeba przejść. Dopóki tego typu osoby pozostają w domu rodzinnym, dopóty stałe będzie napięcie i ścieranie się poglądów na życie doczesne (Wodnik) i duchowe (Strzelec). Wystarczy jednak, że dziecko założy własną rodzinę, a w relacjach z rodzicami zapanuje harmonia.

Zupełnie inaczej układa się sytuacja z 1 i 7 domem (kwadratury do 4 domu). Obecność Księżyca w tych domach może świadczyć o nieustannej konfrontacji, nieumiejętności dogadania się z rodzicami, zaburzeniami w relacjach rodzice-dziecko. Prawdopodobnie wszystkie żarty o teściowej pochodzą z antagonizmu między 4 i 8 domem. Czy ktoś może wytłumaczyć, dlaczego w tych żartach występuje teściowa (Księżyc ?) a nie teść (Słońce ?).

Konflikt między 1 i 4 domem polega na próbie zmiany ról, dziecko usiłuje kreować nie tylko siebie, ale i swoje otoczenie. Z 1 domem wiąże się silna potrzeba dominacji, główna cecha planety Mars rządzącej tym domem (a raczej mu patronującej). Dziecko próbuje rządzić rodzicami. O ile Strzelec i Wodnik, wspomniane wcześniej, próbują przesunąć środek ciężkości życia rodzinnego w innym kierunku, o tyle Baran i Waga chcą opanować, kontrolować życie dookoła.

Inna jest sytuacja z 8 i 12 domem (naturalne trygony do 4 domu). Obie te strefy wzmacnia efekt obecności Księżyca, która przydaje głębi wewnętrznej (kierunek dół na osi Góra-Dół). Poza zauważalnym dla każdego „zrośnięciu” się z postaciami rodziców, domy te dają przenikliwość w tajemnicach materii (8 dom) i tajemnicach ducha (12 dom).

Dostrzeganie rzeczy, które są na co dzień ukryte, zazwyczaj nie przynosi szczęścia. Tutaj, tak jak nigdzie indziej, widoczne jest cierpienie – kanwa każdego istnienia. Jednakże tylko tutaj, tylko z pomocą 8 i 12 domu można dostrzec obecność Absolutu, dotknąć ręką samego Boga, uzyskać pełnię wiedzy o sobie i o świecie. To w trygonie 4 – 8 – 12 dom zawarta jest ponadczasowa dewiza:

Per aspera ad astra

Stronę północną (nocną) horoskopu uważa się za wykładnię tego, co dzieje się w naszej duszy, w naszym wnętrzu. Wzrok skierowany w głąb siebie (introwersja) to wzrok skierowany na naszą przeszłość, na przyczyny, których jesteśmy skutkiem. W ciemnościach duszy świeci nam (a przynajmniej mógłby od czasu do czasu poświecić) Księżyc, dosłownie i w przenośni. Na dole tak jak na górze. Punkt IC w horoskopie jest punktem wyjścia dla rozważań nad naszą przeszłością.

Jest kilka sposobów patrzenia na horoskop. Pierwszy, bardzo ogólny, określiłbym jako filozoficzny. Oparty jest na sposobie myślenia charakterystycznym dla powyższego tekstu. Drugi sposób nazwałbym pragmatycznym. Oparty jest na bardzo szerokiej analizie zawartości domów, z włączeniem oczywiście takich elementów jak: aspekty, władcy domów i znaków, łańcuch dyspozytorów itd. Pierwsza metoda analizy horoskopu jest wyraźnie bezosobowa, po części abstrakcyjna, mglista (Księżyc). Druga wręcz przeciwnie, eksponuje podmiot, konkretną osobę, pozwala identyfikować i przewidywać cykle życiowe danej osoby, jej stany emocjonalne, konkretne sytuacje życiowe.

Punkt IC nie jest uprzywilejowany, przeszłość można badać w oparciu o dowolnie wybrany fragment horoskopu w kontekście reszty kosmogramu, ale pamiętać należy o tym, że każdemu z punktów przyporządkowano określone znaczenie i funkcje punkt IC to tradycyjnie korzenie naszego istnienia, lepiej jest więc szukać informacji u samego źródła. Podobnie z szukaniem informacji na temat naszej przyszłości, której szukać należy w obszarze MC i 10 domu.

Wybierając podział domów na strefy odpowiadające ciału fizycznemu, mentalnemu czy astralnemu, możemy pokusić się o spojrzenie na korzenie człowieka z zupełnie innej perspektywy, tak zdecydowanie różnej od płaszczyzny fizycznej. Można uwypuklić dom 8 i 12, co pozwoli nam na penetrację tajemnic karmy. Wszystko, także w astrologii, zależy od układu odniesienia. To stwierdzenia ma swoją wartość także poza teorią względności Einsteina.

ASC – Jacy jesteśmy?

Ascendent jest formą postrzegania nas przez otoczenie, soczewką skupiającą naszą osobowość, zdjęciem do dowodu osobistego wykonanym przez Wielkiego Fotografa. Nasz autoportret, czyli twarz, jaką mamy dla innych, określa pozycja ASC w znakach i jego aktywizacja przez planety i aspekty.

Mówiąc inaczej, ASC i 1 dom to nasze ciało, wygląd i charakter, zespół wszystkich cech psychofizycznych. To materialna forma, w której posiano ziarno Karmy utożsamianej właśnie z Księżycem i ASC (tutaj kończy się 12 dom i zaczyna nowe życie). Obecność planet w 1 domu pokazuje podobieństwo psychofizyczne do rodziców, np. Słońce do ojca, Księżyc i Wenus do matki.

Zarówno znak, jak i planeta w 1 domu wnoszą w nasz wygląd swoje charakterystyczne cechy, np. Jowisz – skłonności do nadwagi. Stąd pomocne może się okazać analizowanie zdjęć ludzi, których godzina urodzenia jest nieznana. Bardzo często przy odgadywaniu znaku zodiaku (pozycji Słońca) danej osoby, wskazuje się tak naprawdę na znak, w jakim wypada ASC lub na planety, które znajdują się w 1 domu.

Słońce – jacy będziemy?

Wszystko zależy od Słońca, to narzędzie do kształtowania siebie i rzeczywistości ofiarowane nam przez Naturę. Samorealizacja i poznawanie rzeczywistości (jungowski proces indywiduacji) zależy od pozycji Słońca w znakach i domach. Każda pozycja jest odrębną, niepowtarzalną formą interakcji człowieka z otoczeniem. Mówi się, że Słońce to energia życiowa. Dodałbym jeszcze, że to energia, z którą trzeba coś zrobić. Jest to bowiem swoisty przymus wewnętrzny pchający nas przed siebie w poszukiwaniu Czegoś. Czego? Być może pełni życia. W bardziej konkretnym wymiarze chodzi tu o to, że Słońce w danym znaku zodiaku i domu horoskopu to określony zestaw archetypów. Ich poznanie jest podstawowym i pierwszym celem życiowej eksploracji. Ten etap nazwałbym „etapem przygotowywania gleby”. Etap kolejny to okres „posiania ziarna” i etap „zbierania plonów”.

Dobre drzewo rodzi dobre owoce, złe drzewo rodzi złe owoce. Ta biblijna sentencja nabiera tutaj konkretnego wymiaru.

Pozycję Słońca można analizować ogólnie, tak jak w przypadku Księżyca, w oparciu o dominium, czyli 5 dom (łacińskie Nati, czyli dzieci). Zarówno 4, jak i 6 dom oraz dom 3 i 7 są w harmonii do 5 domu (centrum naszego ego). Rodzice (4 dom) są naturalną przyczyną naszego istnienia, podobnie zdrowie i praca (6 dom). Nie istniejemy w próżni, lecz w asyście przyjaciół, rodzeństwa (3 dom) czy współmałżonka, partnera (7 dom).

Dysonanse rodzą się między tym, co chcemy mieć, a tym, co dostajemy. Mówi się, że im więcej masz, tym więcej pragniesz mieć. Jest to echo dwóch podstawowych praw biologicznych determinujących życie każdego człowieka: prawo zachowania własnego życia i prawo zachowania życia gatunku (czyli do 2 i 8). Wypełnianie obu praw wiąże się zawsze ze sporym wysiłkiem (od czasu wypędzenia z raju), stąd naturalne napięcia między domem 5 a domem 2 i 8, które są w kwadraturze do domu 5. Do drugi to dom życia, które coś daje, dom 8 to obraz życia, które coś odbiera.

Nasze ciało, osobowość (dom 1) oraz nasze aspiracje, wierzenia i dalekie plany (dom 9) to strefy przyjazne (trygony). Kwinkunksy do domu 10 i 12 są podobne do kwadratur z 2 i 8 domem. Dom 10 wiąże się z trudem uzyskania i utrzymania określonej, wymarzonej (oczekiwanej) pozycji społecznej, dom 12 to cierpienia z tym związane – karma, którą musimy oswoić, i z którą musimy się pogodzić.

11 dom, opozycyjny wobec domu 5, niekoniecznie musi być nieharmonijny, krzywdzący czy coś w tym rodzaju, podobnie jak dom 10 dla Księżyca i 4 domu. Domy te są lustrzanym odbiciem i różnią się kierunkiem zainteresowań. 4 i 5 dom to eksponowanie własnej osoby, 10 i 11 dom – przeciwnie, mocny akcent pada na otoczenie, środowisko.

Konfiguracje Słońca, Księżyca i Ascendentu

Co dziś jest skutkiem, jutro okaże się przyczyną. Trzy siły formują koncepcję czasu: Księżyc, Słońce i ASC. Widoczna jest analogia do Trójcy Świętej. Zróżnicowanie czasu, czyli podział na czas przeszły, obecny i przyszły jest zasługą człowieka. Jest to podział sztuczny, subiektywny i nie mający niczego wspólnego z rzeczywistością, ale i nie pozbawiony sensu, ponieważ porządkuje rzeczy i zjawiska z otoczenia człowieka.

Każdej kategorii czasu odpowiada czynnik astrologiczny opisany wcześniej. Nie jest trudno odgadnąć, że harmonijna związki między Słońcem, Księżycem i ASC świadczą o pełni szczęścia, wielkim stopniu integracji wewnętrznej i zewnętrznej. Takie aspekty świadczą o dobrej karmie i nagrodzie, jaką człowiek dostał za swoje wcześniejsze wcielenia. Taka „szóstka w totku” rzadko się trafia, a jednak się przydarzy niektórym z nas.

Jeden z tych trzech wiodących stygmatów jest zawsze wiodącym, dwa pozostałe są mu przyporządkowane. Stygmat wiodący dawniej określano mianem „hylegium”. Zwykle hylegiem jest Słońce, które powinno znajdować się w 1, 7, 9, 10 lub 11 domu. Jeśli Słońce jest w domach 2-6 (nocne urodzenia) lub 8 i 12 domu, hylegiem jest Księżyc, jeśli tylko znajduje się w domu 1, 7, 9, 10 lub 11. W pozostałych przypadkach hylegiem jest Ascendent.

Stare prace astrologiczne wymieniają tutaj ponadto takie pojęcia, jak anareta czy apheta. W chwili obecnej nikt się tymi pojęciami na co dzień nie posługuje, a szkoda. Władca znaku hylega (hylegium) nosi nazwę alkachodu. Alkachod według starożytnych ma wpływ na długość życia. Największym zagrożeniem dla życia i zdrowia jest planeta tworząca najsilniejszy nieharmonijny aspekt do hylega – nosi nazwę anarety. Przeciwieństwem jest apheta, planeta tworząca z hylegiem najsilniejszy harmonijny aspekt. Apheta chroni nasze zdrowie. Warto pamiętać o tych elementach starej wiedzy astrologicznej podczas analizy horoskopu, zwłaszcza pod kątem naszego zdrowia.

Związki między Słońcem, Księżycem a ASC są szkieletem każdego człowieka, kanwą, na której planety napiszą scenariusz naszego życia. Potraktowanie Słońca, Księżyca i ASC jako trzech zasadniczych stygmatów powinno nam uzmysłowić, że każdą analizę horoskopu należy rozpocząć od fundamentów, a dopiero w dalszej kolejności przejść do pozostałych planet, które jedynie dookreślają to, co tworzy triada SU-MO-ASC.

Andrzej Sławomir Cedzyński

Pierwsza publikacja tekstu miała miejsce w kwartalniku Trygon nr 1(6)/2010