Astrostygmaty – 3 podstawowe zasady w horoskopie

Jajo – skorupa, białko i żółtko. Nie mniej i nie więcej, jak tylko Ascendent, Księżyc i Słońce, czyli podstawa naszego życia, tego – czym jesteśmy i czym chcemy być. Podstawowa triada jest prymarna i determinuje powstanie oraz funkcjonowanie kolejnych fundamentalnych zasad, które określam jako astrostygmaty.

Nic nie może istnieć bez prymarnego (albo prościej – głównego) astrostygmatu: ASC-SU-MO. Równie ważne jest w tym miejscu podkreślenie, że prymarny astrostygmat, aby przetrwać i ewoluować, musi wykształcić kolejne astrostygmaty, czy jak kto woli – zasady: zasadę miłości (Wenus-Mars) i zasadę szczęścia (Jowisz-Saturn). Kolejność jest bardzo ważna, wynika nie tylko z natury i doświadczeń człowieka, ale również z naturalnego porządku Natury i Wszechświata, gdzie wszystko jest oparte na podstawowym schemacie:

POWSTANIE – ROZWÓJ – EWOLUCJA

Mówiąc o naturalnym procesie rozwoju człowieka, mam na myśli prosty i oczywisty fakt porodu, po którym otrzymujemy swoją „skorupkę”, magiczny i niepowtarzalny pojazd, w którym przejedziemy przez życie. Ciało, zewnętrzność, konstrukcja psychofizyczna, to nic innego jak narzędzie przenoszenia i rozwoju potencjału, który kryje się pod symbolem Słońca:

Punkt w środku oznacza człowieka zamkniętego wewnątrz swoich ziemskich ograniczeń. Jest to ziarno chaosu lub porządku w olbrzymim świecie dosłowności (Słońce), nieokreśloności (Księżyc). Ograniczenia symbolizuje wielki okrąg (Ascendent) dookoła małego punktu położonego dokładnie pośrodku.  Rozmiar okręgu i jego średnica (a także grubość linii) to, w istocie, mniej lub bardziej odległy horyzont wszelkich zdarzeń. Wielkość i odległość horyzontu zależy od naszych indywidualnych możliwości, które określa nasz prymarny astrostygmat.

Pierwotna triada określa w zasadzie wszystko. Zarówno to, czym (kim) byliśmy (Księżyc), jak i to, czym jesteśmy (Ascendent) oraz to, czym będziemy (Słońce). Pamięć zaklęta w Księżycu i jego Węzłach jest łącznikiem między poprzednimi wcieleniami, doświadczeniami i wiedzą z nich wynikającą a czasem współczesnym, który symbolizuje Ascendent.

Księżyc i jego pozycja w horoskopie opisują nas jako człowieka. Do czasu osiągnięcia dojrzałości biologicznej (pierwsza bardzo ważna przemiana!) nasza osobowość opisywana jest właśnie przez Księżyc a nie przez Słońce. Chcesz coś więcej powiedzieć o dziecku? Popatrz na jego Księżyc a nie na Słońce. Słońce stanie się istotne i dominujące dopiero później.

Dziecko nie bez powodu stopniowo traci pamięć z poprzedniego wcielenia. Rzadko kto z nas pamięta wydarzenia i uczucia, jakie pojawiały się wtedy, gdy mieliśmy 0-6 lat. W naszej pamięci pojawiają się tylko małe epizody, luźne strzępy i nic więcej. Doświadczenia i wspomnienia z poprzedniego wcielenia zostają wyparte do głębokiej podświadomości.  Praktycznie niczego nie pamiętamy, choć zdarza się, że pozostają nam dziwne automatyzmy widoczne w naszym zachowaniu. Dzieje się to bardzo rzadko i jest efektem bardzo trudnych, traumatycznych przeżyć w poprzednim wcieleniu. Silne traumy, jakie onegdaj przeżyliśmy, odciskają swoje piętno na obecnym życiu. Rzadko, bo rzadko, ale zdarza się na przykład, że ktoś od małego dziecka panicznie boi się wody lub ciasnych i zamkniętych pomieszczeń. Przykłady różnych fobii można mnożyć, ale nie o tym chciałbym mówić.

Pierwsze wyraźne wspomnienia pojawiają się około 6-7 roku życia, w okresie, kiedy dziecko idzie do przedszkola i szkoły. Koreluje to z bardzo istotnym i trochę pokrętnie obecnie tłumaczonym Księżycem jako symbolem Matki. Większość astrologów uważa, że to właśnie Księżyc jest symbolem Matki w horoskopie. Nic bardziej błędnego. Jak zauważył B. Huber, C.G. Jung i kilku innych badaczy, symbolem Matki jest Saturn! Siedem pierwszych lat życia, tak istotnych dla rozwoju dziecka, to jedna czwarta cyklu obiegu Saturna – planety tworzącej fizyczne podstawy naszego bytu. To matka jest tym rodzicem, który dominuje we wczesnym etapie rozwoju dziecka. Ojciec tak na dobrą sprawę, pojawia się dopiero wtedy, gdy dziecko zaczyna chodzić do szkoły, dojrzewać i poszukiwać autorytetu.

Pomysł czy idea, że Księżyc jest symbolem Matki, bierze się zapewne stąd, że jako dziecko (Księżyc) jesteśmy uzależnieni od matki w bardzo silnym stopniu. Matka zapewnia dziecku nie tylko pokarm, ale i poczucie bezpieczeństwa. Bardzo ważne i to od zawsze, jest to, że tuż po porodzie podaje się dziecko matce. Ma to charakter nie tylko symboliczny, ale i psychofizjologiczny. Woda, płód, pępowina, łożysko – to wszystko w pierwszej chwili kojarzyć się może z symboliką Księżyca, ale już po trochę dłuższym namyśle widać, że mamy tutaj do czynienia z bardzo precyzyjną infrastrukturą, z wyrafinowanym i doskonale urządzonym środowiskiem (Saturn).

Za moment urodzenia w astrologii przyjmuje się moment odcięcia pępowiny  i pierwszego samodzielnego oddechu. Moment odcięcia pępowiny to symboliczny moment odcięcia dziecka i jego pamięci od źródła z poprzedniej inkarnacji. Saturn i Księżyc jako para, są władcami czasu i długości życia człowieka. To fakt znany od zamierzchłej przeszłości. Odcięcie pępowiny, to z jednej strony początek nowego życia, a z drugiej – śmierć poprzedniego. Coś musi umrzeć, aby coś mogło się narodzić. Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz. Albo:

„Trzeba wpierw odejść, aby powrócić”

Zbieżność długości cykli Księżyca (około 28 dni) i cyklu Saturna (około 28 lat) nie jest przypadkowa. Czas linearny łączy się z czasem cyklicznym:

Na „atomowym” poziomie psychofizycznego i duchowego rozwoju człowieka Saturn jest osią czasu, na której rozgrywa się życie człowieka. 28-letni cykl Saturna wskazuje na okres czasu, w którym dokonuje się pełna przemiana człowieka na trzech płaszczyznach: biologicznej, psychicznej i społecznej. Kolejny cykl Saturna, czyli lata 28-56 (greckie określenie akme, które określa tzw. Złoty wiek to lata 35-45), to przedział czasowy, w którym następuje rozwój w tych trzech wspomnianych wyżej kierunkach. Dalsze 28 lat, czyli okres 56-84 rok życia, to czas na rozwój duchowy człowieka. Czas na autorefleksję i zrozumienie, a także właściwy czas na „matkowanie” najmłodszej generacji wnuczek i wnuków, której generacja „dziadka i babci” musi ustąpić miejsca. W taoizmie mówi się, że pierwszą połowę życia należy przeżyć według reguł konfucjanizmu, pilnie przestrzegać reguł, pracować i żyć dla rodziny. Druga połowa życia to czas, aby usunąć się na bok i żyć według zasad taoizmu, kontemplować życie, naturę i swoje miejsce w świecie.

Czas Saturna biegnie powoli i rytmicznie, czas Księżyca jest zdecydowanie szybszy. Ta najszybsza w horoskopie planeta (tym, albo terminem „Światła”, określa się i Słońce i Księżyc) to czynnik umożliwiający wzrost i ewolucję. W krótkim przedziale czasu (28 dni) nasza wewnętrzna pamięć (albo raczej „software”, jeśli użyć informatycznego żargonu) dokonuje pełnego obrotu, od fazy koniunkcji (nowiu) poprzez fazę opozycji (pełni) do kolejnej koniunkcji (nowiu).

Ruch Księżyca to swoisty puls życia, docenia się to zwłaszcza w astrologii wedyjskiej. Ruch i obrót Księżyca to w istocie powtarzanie nieustanne cyklu „narodzin i śmierci”. Znaczenie mają dwa wymiary tego cyklu: materialny i duchowy.

Pierwszy i podstawowy jest cykl, w którym powtarza się relacja Księżyc – Saturn (odległość kątowa, jaką miały te planety w momencie narodzin). Moment, kiedy Księżyc znajdzie się dokładnie w tej samej odległości kątowej do Saturna, jak w horoskopie urodzeniowym, to punkt „śmierci i odrodzenia” albo inaczej „punkt przemiany”. Każdy przejaw ludzkiej aktywności, czy to są myśli czy konkretne działania, mają swój miesięczny rytm, podobnie jak okres menstruacyjny u kobiety.

Księżyc w dokładnie tej samej pozycji wobec Saturna (specyficzny nów) to moment weryfikacji naszych aktywności, śmierci albo kontynuacji wszelkich działań. To, czy ten moment jest momentem uśmiercenia dla tychże aktywności, zależy tylko i wyłącznie od stopnia przydatności (utylitarności) naszych działań na potrzeby naszej dalszej ścieżki rozwoju (wzrostu).

Problemat, bo tak można nazwać podstawową, istotną dla człowieka jednostkę przemiany, albo ginie w tym lub następnych cyklach przemiany, albo ulega transformacji i asymilacji, dzięki czemu w kolejnych cyklach stanowi następny pułap (a raczej „mikro-pułap”) rozwoju człowieka.

Przypomina to trochę erystykę Schopenhauera, gdzie mówi się o pożytkach wszelkich dyskusji, które mają to do siebie, że albo utwierdzają nas przy własnym zdaniu, albo sprawiają, że nasze zdanie jako słabe – porzucamy. W pewnym sensie jest to jak zrzucanie skóry przez węża.

Duchowy wymiar ruchu Księżyca to jego pozycja względem Księżyca urodzeniowego. O ile relacja i przemiana względem Saturna dotyczy spraw fizycznych, materii i konkretnych działań, o tyle ruch względem natalnego Księżyca ma charakter czysto duchowy. Mówi o wewnętrznej alchemii przemian, dotyczy psychiki i świata uczuć, a co za tym idzie – wskazuje na zmiany, jakie zachodzą w naszym postrzeganiu świata, nas samych i naszego stosunku do świata. O ile pierwszy wymiar jest pulsem realnego świata, o tyle drugi wymiar jest pulsem naszego wewnętrznego świata.

Jakikolwiek rozwój, traktowany umownie jako „substancja bytu”, musi mieć swoją formę i ramy, w których będzie mógł zaistnieć i się rozwijać. Naczyniem dla treści przypisanych powyżej Księżycowi, jest Słońce, które określa sposób, formę i kierunek wydatkowania energii w procesie przemiany. Słońce to nie tyle kapitał, jaki dostajemy w momencie urodzin (tym jest przecież Księżyc), co zestaw narzędzi, dzięki któremu możemy osiągnąć swój nadrzędny cel. Każdy rzemieślnik ma swój warsztat i odpowiedni zestaw narzędzi. Inny posiada jubiler, jeszcze inny hydraulik czy pisarz. Każdy znak zodiaku, w którym umiejscowione jest Słońce w momencie urodzenia, to inny zestaw narzędzi. Idąc dalej tym tokiem myślenia, trudno jest osiągnąć sukces bez odpowiedniego zestawu narzędzi. Słaba pozycja Słońca to mniejszy zasób możliwości osiągnięcia sukcesu. A czym jest sukces?

„Sukcesem człowieka jest uśmiech na twarzy w ostatniej godzinie życia”

Uśmiech na twarzy (umownie) w ostatniej godzinie życia to znak, że w końcowym bilansie wyszliśmy na plus. Każdy z nas, wcześniej czy później, zrobi przed sobą rachunek sumienia, położy na szalach wagi to, co osiągnął i to, co stracił. To, co udało mu się zrobić i to, czego nie udało mu się zrobić. Dobre i złe uczynki. Jeśli w ostatniej chwili człowiek się uśmiechnie, to znaczy to niechybnie, że na spirali rozwoju poszedł o jeden szczebel wyżej.

Brak uśmiechu oznaczać będzie nie tyle porażkę, co brak wystarczającej siły do wykonania bieżącego zadania karmicznego. Smutek na twarzy to oznaka tego, że człowiek będzie musiał próbować raz jeszcze przekroczyć narzucone mu ograniczenia. Celem nadrzędnym jest wyjściem z koła Samsary lub w innej kategorii – dotarcie na szczyt Spirali Rozwoju. Sztuką własnego wyboru jest tutaj wola wyzwolonego od praw przyczyny i skutku człowieka do pozostania wśród najmniej rozwiniętego – świata fizycznego – scenerii, na której możliwa jest przemiana i ewolucja do wyższych poziomów. Celowe pozostanie to chęć pomocy innym ludziom, którzy nie radzą sobie na własnej ścieżce rozwoju. To celowe i w pełni altruistyczne działanie, dzięki któremu niejednemu z nas KTOŚ rozświetla Drogę i nie pozwala się zagubić. Światłem nadziei był m.in. nasz ukochany Jan Paweł II.

Księżyc i Słońce zawsze są ze sobą w relacji, niezależnie od tego, czy tworzą między sobą aspekt czy też go nie tworzą. Celowym będzie tutaj zastanowienie się nad tym, czym jest w istocie aspekt. Aspekt to wybrana odległość kątowa między dwoma punktami w horoskopie. Starożytna astrologia mówi o czterech rodzajach aspektów: opozycji, trygonie, kwadraturze i sekstylu (odległości kątowe w stopniach – 180, 120, 90 i 60). Zakres orb dla tych aspektów jest zdecydowanie większy od tego, który przyjmuje się współcześnie, np. dla świateł jest to 17 stopni. Ma to swój swoisty sens w świetle tego, co mówię o relacjach między planetami. Koniunkcja jest uznawana za specyficzny aspekt, jest to raczej „spotkanie i integracja” a nie „rozmowa czy dialog”, jak ma to miejsce w przypadku pozostałych aspektów.

Od czasów Jana Keplera, genialnego uczonego z okresu średniowiecza, pojawiły się kolejne, tzw. „mniejsze” lub „minorowe” aspekty wynikające z podziału koła i 360 stopni przez liczbę 5 czy 7. Jednocześnie nastąpiła redukcja orb,  bo na kole Zodiaku zaczęło być tłoczno. Aspekty zaczęły nakładać się na siebie, stąd wystąpiła potrzeba redukcji orb. Czy słusznie? O tym jednak w innym rozdziale.

Z energetycznego punktu widzenia, aspekt to moment istotnego przejawiania się określonych sił, harmonijnych lub nieharmonijnych (z punktu widzenia człowieka i jego rozwoju!). Jak powiedziałem wcześniej, aspekt to moment szczególny w relacjach między planetami lub innymi punktami horoskopu. Można tutaj odwołać się do analogii tłumu. Widzimy w tłumie szereg postaci, jedne nam się podobają bardziej, inne mniej. Z jednymi mamy ochotę porozmawiać, z innymi raczej nie. Te postacie z tłumu, z którymi nawiążemy rozmowę (a raczej dialog) to właśnie przejaw aspektu. Osoby, które w nasze życie wnoszą treści uznawane przez nas za harmonijne, to trygony i sekstyle. Treści nieharmonijne to opozycje i kwadratury. A koniunkcja? Uznawana jest za aspekt wieloznaczny i nie bez kozery. To tak, jak ze związkiem między kobietą a mężczyzną. Może być wysoce energetyczny i przez pewien czas działać konstruktywnie, ale może równie dobrze przyjść moment, że konstruktywność zamieni się w destrukcję. Różnie z tym bywa.

Czym innym jest szeroka koniunkcja w obrębie tego samego znaku, czym innym koniunkcja w dwóch znakach. Tutaj orba jest zdecydowanie mniejsza i mówić można raczej o wpływie a nie o relacji.

Brak aspektu między Księżycem i Słońcem, w świetle powyższych wywodów, jest raczej oznaką codzienności, normalności, stanu wewnętrznego spokoju. Aspekt jest czymś szczególnym w relacji między Światłami, podkreśla jedno i drugie oraz pokazuje scenerię, w jakiej zachodzi interakcja. Ktoś lub coś, próbuje zwrócić nam uwagę na podstawową zasadę, dzięki której istniejemy i funkcjonujemy. Dzięki której powstają kolejne przejawy naszego człowieczeństwa. Aspekty nieharmonijne oznaczają trudne środowisko rodzinne, w jakim przychodzi człowiekowi wzrastać i się rozwijać. Opozycja to dosłownie rozwód rodziców lub sytuacja, w której rodzice pozostają razem dla dobra dziecka, chociaż więź emocjonalna między nimi obumarła i każde ma swoje własne życie. Dziecko (a tym samym podstawowy astrostygmat) poznaje specyficzną i socjopatologiczną więź partnerską, co rzutuje na jego całe życie. Podobnie jest z kwadraturami.

Nie zawsze opozycja czy kwadratura między Światłami jest efektem naszej karmy. Zdarza się, że los celowo zmusza nas do zaistnienia w takiej relacji. Może oznaczać fakt, że osiągnęliśmy wysoki poziom rozwoju, a w obecnym wcieleniu trafiamy na szczególnie trudny układ rodzinny po to, aby ratować czy pomagać innym w przezwyciężeniu kryzysów. Jest to swoista „misja ratunkowa”. Dużo częściej jednak nieharmonijne aspekty między Światłami są efektem naszych wcześniejszych zaniedbań czy grzechów związanych z zaburzeniami równowagi w układzie Wenus-Mars (zasada miłości).

(to notatki do powstającej książki)