Nie dawno widzieliśmy ogrom tragedii ludzkiej podczas katastrofy samolotu pod Smoleńskiem. Wydarzenie wstrząsnęło całym narodem. Było gwałtowne, niespodziewane i okrutne. Wciąż trwają gorące dysputy na temat tej tragedii, ludzie prowadzą rozmowy, polemiki czy wieszczą. Niektórzy bardziej zorientowani na biznes astrolodzy natychmiast wykorzystali okazję do zaprezentowania swoich „wcześniejszych” proroctw. Czy nie można ich pociągnąć do odpowiedzialności za tragedię? Skoro tak dobrze wiedzieli? Co zresztą chcieć od astrologów, skoro pod Pałacem Prezydenckim rozkwitł handel zniczami czy gadżetami a Wydawnictwo PWN już oferuje album poświęcony Parze Prezydenckiej . Podobnie było po śmierci naszego papieża. Wielu ludzi próbuje zbić kapitał na śmierci nie wiedząc, że cofa ich to w rozwoju na spirali wcieleń.

Czy blisko 100 osób musiało zginąć pod Smoleńskiem? I tak i nie.

Jako pojedyncze istoty, ci ludzie nie powinni zginąć. Zostali brutalnie wyrwani ze swoich kontekstów karmicznych i do dziś pozostają w głębokim szoku. Tybetańska Księga Umarłych mówi o stanie bardo, który jest stanem pośrednim między śmiercią a ponownymi narodzinami. Stan ten trwa po śmieci 49 dni. W bardo dusza zmarłego uwolniona od ograniczeń ciała ma szansę na osiągnięcie oświecenia lub znalezienia sobie nowego ciała, a tym samym – na początek nowego życia. Kiedy zmarły znajduje się w bardo bardzo pomocni są ci, którzy pozostali żywi. Ci, którzy byli zmarłemu bliscy. Różne modlitwy, praktyki religijne oraz przemawianie do zmarłego (który wszystko słyszy!) to powinność tych, którzy pozostali. A co robią ci, którzy pozostali?

Trumien Show„. Jedni, ranieni bólem tragedii, rozpaczają. Inni tworzą tragedię narodową i doskonały temat dla wszechobecnej telewizji. Nic tak dobrze nie sprzedaje się w mediach jak śmierć. I jedni i drudzy nie pozwalają zmarłym odejść. Zmarli stają się zakładnikami ogólnonarodowej, medialnej hucpy, gdzie za moment zmarli przestaną być ważni a liczyć się będzie tylko to, kto przyjechał na uroczystości pogrzebowe lub nie. Kto jak przeżywał tragedię i to, czy był pod Pałacem Prezydenckim.

A zmarli? Każdy z nich zginął przedwcześnie, choć jednym do śmierci było bliżej a innym dalej. O jakim więc „fatum” tutaj może być mowa? Człowiek to nie tylko pojedyncza istota, to także element większych układanek, jakimi są rodzina czy państwo. Karma rodzinna czy karma państwa istnieje równie realnie, jak karma człowieka. Każdy powołany do życia egregor rozwija się i podlega przemianie podobnie jak jego manifestacja na fizycznym planie. W skali całego państwa Smoleńsk jest bardzo ważnym punktem progresywnego horoskopu Polski. Ofiary, które Polska składa przez wieki, nie są przypadkowe. Nie przypadkowy był też Katyń i tysiące bestialsko pomordowanych ludzi. Pamięć o Katyniu trwa do dzisiaj nie bez powodu. Egregor pomordowanych domaga się pamięci i powrotu do domu, chociażby symbolicznego. Na dobrą sprawę, nikt nie uszanował zmarłych w Katyniu tak, jak należy traktować zmarłych. Zrobiono z Katynia tragedię narodową, wielką kwestię medialną, pożywkę dla polityków i telewizji a o samych zmarłych zapomniano. Wkrótce wszyscy skoncentrują się na spiskowych teoriach i zaczną udowadniać, że Rosjanie zestrzelili samolot. Pytanie tylko, PO CO? Dla wyeliminowania odchodzącego na dniach prezydenta, który raczej nie miał szans na reelekcję? Czy dla szefa IPN?

Nie ważne. Grunt, że będzie to nośny temat w TV i w internecie…

Upomnieli się o swoje ludzie zastrzeleni bestialsko 70 lat temu, a od 2010 roku dołączą do tego wołania kolejne głosy. Znowu doczekamy się kolejnej tragedii. O ile nic się nie zmieni w martyrologii polskiej.