Niektórzy w sposób prostacki próbują wykazać, że rzeczy ziemskie w ogóle nie „sympatyzują” z tym, сo na niebie[1]; całość środowiska  nie stanowi bowiem jedności w taki sposób, w jaki ma to miejsce w ludzkim ciele, w którym niższe części „sympatyzują” z głową, a głowa z niższymi częściami; nic podobnego nie zachodzi między rzeczami ziemskimi a niebieskimi

Różniąc się bowiem i nie tworząc jedności wykazują „brak sympatii”.

Inni zaś przedstawiają argument odnoszący się do przeznaczenia; jeśli bowiem nie wszystko dzieje się zgodnie z przeznaczeniem, to sztuka chaldejska, która je zakłada, traci rację bytu[2]. Niemało było takich, którzy tezy tej dowodzili.

Skoro z rzeczy, które mają miejsce, jedne dzieją się z konieczności, inne z przypadku, a jeszcze inne są zależne od nas, to z pewnością Chaldejczycy, jeśli dążą do trafnej przepowiedni, albo będą przepowiadali w zakresie spraw dziejących się z konieczności, albo tych, które dzieją się z przypadku, albo zależnych od nas.

Jeśli przepowiednie dotyczą tych spraw, które dzieją się z konieczności, to są one życiowo bezużyteczne: tego bowiem, co dzieje się z konieczności, nie można odwrócić, lecz musi się ono dokonać bez względu na to, czy tego chcemy, czy nie. A przepowiednia byłaby pożyteczna, gdyby dawała możliwość odwrócenia biegu wydarzeń.

Jeśli dotyczą spraw przypadkowych, to zapowiadają coś, co jest niemożliwe; to, co dzieje się z przypadku, jest niestałe, a skoro rzeczy niestałe dzieją się za każdym razem inaczej, to nie można trafnie o nich przepowiadać.

Pozostaje więc, że ich przepowiednie odnoszą się do rzeczy, które zależą od nas. A to jest znowu niemożliwe; nikt nie może bowiem przepowiedzieć czegoś, czego zajście zależy ode mnie i co nie ma z góry określonej przyczyny. Chaldejczycy nie dążą zatem do trafnej przepowiedni.

Większość próbuje obalić metodę chaldejską przy pomocy takiego obstrzału z daleka; my zaś podejmiemy walkę wręcz, niszcząc jej zasady, czyli elementy tej metody, dzięki czemu usuniemy wraz z nimi podwaliny pozostałych teorematów.

Początkiem i jakby fundamentem nauki chaldejskiej jest ustalenie horoskopu; od niego bowiem bierze się pozostałe [terminy]: domy kardynalne, apoklimata i epanaphorai, trygony i kwadratury oraz odpowiadające im układy gwiazd, na podstawie których tworzy się przepowiednie. Toteż gdy usunie się Ascendent, z całą pewnością nie będzie już znane Medium Coeli, Descendent czy Imum Coeli; a skoro nie da się ich poznać, to ginie cała metoda chaldejska.

Że zaś nie jest możliwe, by [Chaldejczycy] znaleźli znak znajdujący się w Ascendencie, da się wykazać na różne sposoby. By znak ten określić, trzeba, po pierwsze, ustalić w sposób pewny narodziny tego, co podlega badaniu, po drugie, horoskopion, który je określa, musi działać bezbłędnie, po trzecie wschód znaku[3] musi być dokładnie zaobserwowany.

W chwili porodu obserwuje się na niebie wschód znaku, którym Chaldejczycy posługują się jako pewną pomocą w celu obserwacji horoskopu. Po wschodzie obserwują układ innych gwiazd, który nazywają horoskopem[4], a na podstawie horoskopu formułuje przepowiednie.

My zaś wykażemy, że nie jest możliwe określenie chwili narodzin tego, co podlega badaniu, że horoskopion nie jest bezbłędny, a wschodzącego znaku zodiaku nie da się dokładnie określić. Metoda chaldejska jest zatem pozbawiona podstaw.

Rozpocznijmy od pierwszego problemu. Za moment narodzin tego, co podlega badaniu, Chaldejczycy uznają na sposób raczej archaiczny, albo chwilę wytrysku nasienia i poczęcia, albo moment porodu. Lecz nie powinni twierdzić, że chwilę wytrysku nasienia i poczęcia; nie można go bowiem dokładnie określić.

I rzeczywiście; nie umiemy przecież powiedzieć, czy poczęcie dokonało się wraz z oddaniem nasienia czy też nie[5]; może się to bowiem dokonać z szybkością myśli, niczym ciasto włożone do rozgrzanego pieca (natychmiast się przecież ścina), a może też po jakimś czasie, ponieważ nasiona, które spadają na ziemię, nie od razu zapuszczają korzenie i splatają się z leżącymi grudkami ziemi. I ponieważ istnieje pewna odległość od szyjki macicy do jej dna, w którym, jak mówią lekarze, dokonuje się poczęcie, to z całą pewnością nasienie w momencie wytrysku potrzebuje czasu, by pokonać tę odległość. Chaldejczycy zaś, nie wiedząc, ile czasu to zajmuje, nigdy nie uchwycą momentu poczęcia.  Raz bowiem wytrysk nasienia dokonuje się do przodu i nasienie trafia od razu na te miejsca macicy, które są przygotowane na poczęcie, innym zaś razem wytrysk jest rozproszony, tak iż nasienie musi zostać skupione w jednym miejscu przez moc tkwiącą w samej macicy. A nie wiadomo, kiedy dokonuje się ten pierwszy proces, a kiedy ten drugi, oraz, jak wiele czasu potrzeba, by doszło do poczęcia w pierwszym przypadku, a jak wiele w drugim. Skoro są to rzeczy nieznane, znika możliwość dokładnego określenia chwili, w której dokonuje się poczęcie. A jeśli, jak mówią niektórzy badacze przyrody[6], nasienie, ulegając zmianie w macicy, zostaje najpierw „ugotowane”, wnika następnie do otwartych naczyń, to Chaldejczycy, nie wiedząc, w jakim czasie dokonuje się ta zmiana, nie będą mogli również określić czasu poczęcia.

Ponadto, tak jak kobiety różnią się od siebie pod względem funkcjonowania pozostałych części ciała, tak i jest prawdopodobne, że różnią się także pod względem funkcjonowania macicy i że u niektórych poczęcie dokonuje się szybciej, a u innych wolniej. I nie jest też dziwne, biorąc pod uwagę jakąś jedną kobietę, że w pewnym okresie zachodzi ona łatwo w ciążę, a w innym wręcz przeciwnie. A skoro sprawy tak się mają, to nie można dokładnie stwierdzić, kiedy nasienie z wytrysku doprowadzi do poczęcia, dzięki czemu Chaldejczycy byliby w stanie określić horoskop narodzin.

Nie powinno się też twierdzić, że czas poczęcia można ustalić przy pomocy jakichś oznak, na przykład suchości kobiecego łona po stosunku, a gdyby doszło do [poczęcia], zaniknięcia szyjki macicy, wstrzymania miesiączki i obecności zachcianek typowych dla kobiet w ciąży. Po pierwsze, znaki te są charakterystyczne również dla kobiet, które nie poczęły, po drugie, jeśli nawet nie są wspólne, wskazują na to, że poczęcie miało miejsce w jakimś przybliżonym okresie wiele dni wcześniej, a nie określają go precyzyjnie i ściśle z dokładnością liczoną w godzinach. Chaldejczykom natomiast, by mogli przewidywać różne losy życia, nie przyda się orientacyjny i przybliżony czas poczęcia, lecz potrzebny jest czas dokładny. Na tej podstawie jest czymś jasnym, że nie są oni w stanie określić horoskopu na podstawie poczęcia.

Ani też na podstawie porodu. Po pierwsze, trudno jest ustalić, kiedy poród ma miejsce: czy wtedy, gdy noworodek zaczyna się wyłaniać na zimne powietrze, gdy nieco się wysunie, czy też wtedy, gdy już znajdzie się na ziemi. Po drugie, w żadnym z tych wypadków nie jest możliwe dokładne wyznaczenie czasu porodu: albowiem – wskutek podniecenia ogarniającego duszę, w zależności od stopnia gotowości ciała i stanu narządów rodnych, doświadczenia położnej i innych niezliczonych powodów – czas, w którym noworodek wyłania się w chwili pęknięcia błon, albo, gdy całkowicie znajdzie się na zewnątrz, albo, gdy zostanie już położony na ziemi, jest różny w różnych wypadkach. Chaldejczycy zaś, którzy nie mogą określić tego momentu w sposób ścisły i dokładny, nie są w stanie w sposób należyty oznaczyć chwili porodu. Stąd jest oczywiste, że chociaż obwieszczają, że znają Ascendent, opierając się na chwili porodu, to jednak nie mają na ten temat wiedzy; w podobny sposób można dowodzić, że horoskopion nie jest wolne od błędu. Gdy bowiem mówią, że ten, kto towarzyszy kobiecie w bólach porodowych, oznajmia przy pomocy gongu moment narodzin drugiemu Chaldejczykowi, który prowadzi obserwację gwiazdy na górskim szczycie i patrząc na niebo określa wschodzący znak zodiaku, to najpierw im udowodnimy, że skoro, jak wykazaliśmy nieco wcześniej[7], nie można ustalić chwili porodu, tak i nie jest łatwo wskazać wzejście znaku gongiem.

Następnie, jeśli nawet założymy, że można ustalić moment porodu, to i tak nie jest możliwe precyzyjne zasygnalizowanie tej chwili. Dźwięk gongu dociera bowiem do szczytu po tak długim czasie, że może on zostać w odczuciu zmysłowym oddzielony [od chwili, którą sygnalizuje][8]. A dowodem jest to, co można zaobserwować w przypadku drwali, którzy rąbią drzewa w górach; dopiero po pewnym czasie od spuszczenia siekiery daje się słyszeć dźwięk uderzenia, jak gdyby dźwięk ten potrzebował dłuższego czasu, by dotrzeć do słuchającego. I dlatego Chaldejczycy nie mogą precyzyjnie określić czasu wschodu znaku zodiaku, to znaczy dokładnego Ascendentu.

Ponadto, nie tylko mija dłuższy czas po porodzie, zanim sygnał dany przez tego, kto towarzyszy rodzącej kobiecie, dotrze do osoby, która obserwuje gwiazdy; lecz i w tym czasie, w którym człowiek ten obserwuje nieboskłon i rozglądając się rozważa, w jakim znaki jest Księżyc i każda z pozostałych gwiazd, konfiguracja gwiazd staje się już inna na skutek nieuchwytnej szybkości, z jaką dokonuje się ruch obrotowy wszechświata, i ulega zmianie, zanim na podstawie obserwacji człowiek ten powiąże układ nieba z chwilą narodzin dziecka.

Ponadto, taka obserwacja być może jest w stanic powieść się Chaldejczykom w nocy, gdy widzi się znak; koła zodiakalnego, a konfiguracje gwiazd są widoczne Ponieważ jednak niektórzy ludzie rodzą się za dnia. kiedy nie jest możliwe określenie żadnej z tych rzeczy o których mówiliśmy wcześniej, a jedynie, jeśli w ogóle. ruch Słońca, to należy stwierdzić, w jakim przypadku metoda chaldejska zdaje egzamin, a w jakim nie można jej zastosować. Weźmy pod uwagę, że czasami i w noc; nie można prowadzić dokładnej obserwacji nieba; wielekroć bowiem noce są pochmurne i mgliste, a chcielibyśmy, aby po zniesieniu tych wszystkich zarzutów można było znaleźć coś pewnego w tej nauce; nie udaje się to jednak, jeśli istnieje choćby jedna przeszkoda w dokładnym ustaleniu [wyglądu] nieba.

A skoro unieważniliśmy chaldejskie horoskopion wykazując w sposób zwięzły, że Chaldejczycy nie są w stanie określić momentu narodzin, przejdźmy do realizacji pozostałej części zapowiedzi[9].


[1] Por. Aulus Gelliusz, Noce attyckie, XIV 1, 4. Sekstus ma tu na myśli epikurejczyków, którym – zgodnie z tradycją- stawia zarzut prostactwa i nieuctwa.

[2] Stoicka nauka o wszechświecie pojmowanym jako organizm, w którym wszystkie elementy pozostają w stosunku wzajemnej sympatii i który jest podporządkowany przeznaczeniu, stała się fundamentem astrologicznego obrazu świata w okresie antyku.

[3] Por.AMV14nn.; 73nn.

[4] oznacza horoskop we współczesnym znaczeniu.

[5] Por. Hipolit, Refutatio omnium haeresium, IV 3, 7-9. (Pellegrin).

[6] Por. Hippokrates, De natura fetus 12 (VII 486L). (Pellegrin).

[7] Por. AM V 65 im.

[8] Zmysłowo, a nie tylko pojęciowo, por. AM X 148 nn. i DL X 47; X 62; mowa jest tam o przyjmowanych przez Epikura najmniejszych częściach czasu, które pojmowane są jedynie umysłowo, a które w sumie tworzą pewien odcinek czasu i dzięki czemu możliwe jest uchwycenie zmysłowo czasu ruchu.

[9] Por. AM V 52-54. 248