Pozostało nam jeszcze podjęcie rozważań dotyczących wschodu dokonującego się w kole zodiakalnym, nie posługując się przy tym refutacjami przedstawionymi wcześniej.

Mówimy więc, że znaki zodiaku są trudne do rozgraniczenia; nie można bowiem określić precyzyjnie granic poszczególnych znaków; jest zatem prawdopodobne, że znak zodiaku, który już wzeszedł, zdaje się jeszcze nie wznosić nad horyzontem, a znowu ten, który jeszcze nie wznosi się nad horyzontem, sprawia wrażenie, jakby jego wschód już miał miejsce.

Również opisywane przez nas użycie zegara wodnego[1] nie może pomóc Chaldejczykom, ponieważ w zależności od płynącej wody i mieszaniny powietrza nie ma zgodności między przepływem wody, a czasem, w jakim się on dokonuje. Prawdopodobne jest bowiem, że początkowy ruch wody, gdy płynąca woda jest czysta, różni się od tego późniejszego, gdy jest błotnista i ledwie płynie; wiarygodne jest też, że mieszanina powietrza, gdy jest mglista i gęstsza, stawia opór przepływającej wodzie, hamując ją w pewien sposób, a gdy jest przejrzysta i rzadka, powoduje szybszy przepływ.

Również sama amfora nie opróżnia się w tym samym tempie, gdy jest pełna, gdy jest w połowie próżna czy gdy jest już prawie pusta, lecz raz szybciej, raz wolniej, a jeszcze innym razem w średnim tempie, podczas gdy ruch nieba zawsze dokonuje się z tą samą szybkością.

Rzeczą najbardziej istotną jest zaś to, że żaden ze znaków zodiaku nie jest ciałem ciągłym ani też – skoro jest złożony niczym luźne kamienie -jego części początkowe i końcowe nie łączą się w pozbawioną odstępów całość, lecz każdy znak składa się z gwiazd w rozproszeniu, pomiędzy którymi są przerwy oraz odstępy – czy to w środku, czy to na krańcach.

Dlatego też, niewątpliwie, skoro znaki w kole zodiakalnym wyznacza się przy pomocy policzalnych części. to ci, którzy obserwują je z ziemi, mogą łatwo popełnić błąd, skoro nie wiedzą czy odstęp, który obserwują stanowi kres poprzedniego znaku zodiaku, czy też początek znaku wschodzącego.

A i wzgórza, z których odbywa się obserwacja gwiazd, nie pozostają zawsze takie same, lecz, ponieważ wszechświat zmienia się i przekształca zgodnie z jego losem, są narażone na powodzie albo trzęsienia ziemi, albo inne oddziaływania tego rodzaju; w rezultacie, zależnie od zmian, jakim podlegają wyniki obserwacji gwiazd prowadzonej ze szczytu góry i z terenu nizinnego różnią się między sobą a to, co widzą ci pierwsi, z całą pewnością nie jest obserwowane przez tych drugich.

Można by także wziąć pod uwagę odmienność spostrzeżeń  pewni ludzie są bowiem obdarzeni lepszym wzrokiem od innych i, tak samo jak orły i sokoły, dzięki wyjątkowej bystrości wzroku dostrzegają bez wysiłku to, czego my jeszcze nie widzimy wskutek zbyt dużej odległości; na tej podstawie wiarygodne jest, że Chaldejczykowi obdarzonemu niezbyt ostrym wzrokiem, to znaczy takiemu, który jest raczej krótkowzroczny, wydaje się z powodu zbyt dużej odległości, że znak zodiaku jeszcze nie wzeszedł, podczas gdy znak ten już wzeszedł i stoi w horoskopie.

A do najbardziej oczywistych argumentów przeciw sztuce chaldejskiej należy zaliczyć ten, który sprowadza się do różnicy wynikającej ze zmienności powietrza na horyzoncie; jest bowiem prawdopodobne, że gdy powietrze jest bardzo gęste, wskutek refrakcji, znak zodiaku, który jest jeszcze poniżej horyzontu, wydaje się być już ponad horyzontem, tak jak dzieje się to w przypadku promienia słonecznego odbitego od wody; chociaż nie widzimy samego Słońca, jego odbicie uznajemy za Słońce.

Najmocniejszym ze wszystkich argumentów jest zaś ten, że gdyby wszystkim, którzy obserwują niebo z ziemi, ukazywała się każda z dwunastu części zodiaku równocześnie i gdyby obserwowało się ją w tej samej pozycji, być może wielbiciele Chaldejczyków mogliby określić wschodzący znak zodiaku na horyzoncie w sposób pewny. W obecnej sytuacji, skoro nie ukazuje się wszystkim w tym samym czasie, lecz jednym szybciej, innym wolniej, jednym w pewnym nachyleniu, innym w pionie, wynika z tego, że nie wszystkim ten sam znak wydaje się być w Ascendencie, lecz ten, który według jednych zdaje się już wschodzić, według innych jest właśnie poniżej horyzontu, a ten, który według niektórych zdaje się być apoklima[2] znaku zodiakalnego znajdującego się w Ascendencie, przez innych jest postrzegany jako będący w Ascendencie.

A że tak jest, widać na tej podstawie, że gwiazdy stałe, takie jak Arktur czy Syriusz, nie pokazują się w tym samym czasie wszystkim ludziom, mieszkającym w innych strefach, lecz różnym ludziom w innym czasie.

Wykazaliśmy w wystarczającej mierze, że nie można określić dokładnie znaku znajdującego się w Ascendencie, a wskutek tego żadnego z domów kardynalnych, na których opierają się przepowiednie Chaldejczyków. Chociaż więc nie ma już takiej konieczności, można jednak dodać, że gdyby nawet dało się określić dokładny czas wschodu, to widoczne jest, że żadna ze zwracających się do Chaldejczyków osób nie określiła sama dokładnego czasu narodzin; wymaga to bowiem dobrej znajomości metody, to zaś, jak pokazaliśmy wcześniej[3], przekracza  możliwości zwykłego człowieka. Skoro więc Chaldejczyk nie ustalił drogą obserwacji dokładnego czasu narodzin konkretnego człowieka, lecz dowiaduje się o tym od niego, a tenże zwykły człowiek nie zna z kolei dokładnego czasu, czy to wskutek nieświadomości, czy to wskutek tego, że niezbyt wiele uwagi poświęcił badaniu tej sprawy, wynika z tego, że efektem sztuk: chaldejskiej nie jest żadna pewna przepowiednia, ale mataczenie i oszustwo.

A jeśli radykalnie zmienią zdanie i powiedzą, że nie określają dokładnego czasu, ale przybliżony i z pewnym marginesem błędu, to wystarczy wskazać na same skutki wpływu [gwiazd], by obalić ich twierdzenia; ludzie urodzeni mniej więcej w tym samym czasie nie wiodą takiego samego życia, lecz jedni, dajmy na to, władają królestwami, a inni starzeją się w pętach. Nikt przecież nie stał się równy Aleksandrowi Macedońskiemu, chociaż wielu ludzi na ziemi zamieszkałej urodziło się w tym samym co on czasie; tak samo w przypadku filozofa Platona. A zatem, jeśli Chaldejczyk weźmie pod uwagę przybliżony czas narodzin, to nie będzie mógł z całą pewnością powiedzieć, że ten, kto urodził się w tym czasie, będzie żył szczęśliwie, ponieważ wielu urodzonych w tym samym czasie wiodło żywot pełen nieszczęść; albo odwrotnie [nie będzie mógł powiedzieć]. że ten konkretny człowiek będzie wiódł życie pełne utrapień; wielu bowiem z tych, którzy mieli ten sam horoskop, przeżyło życie w dostatku.

Ponadto wydaje się, że można całkowicie obalić twierdzenia Chaldejczyków, jeśli odwróci się argument zastosowany w przedstawionej powyżej refutacji. Jeśli bowiem ci, którzy mają w chwili narodzin ten sam horoskop[4], podlegają w życiu temu samemu oddziaływaniu gwiazd, to z pewnością ci, którzy urodzili się w różnym czasie, będą różni [ze względu na ich wpływ]. A to jest fałsz; widzimy przecież, iż wielu ludzi, którzy różnią się wiekiem, wyglądem zewnętrznym i wieloma indywidualnymi cechami psychicznymi, spotyka wspólna śmierć, gdy giną w bitwie, umierają w ruinach walących się domów albo toną w katastrofie morskiej; w tej sytuacji warto postawić pytanie, w jaki sposób Chaldejczyk mógłby im przepowiedzieć, póki żyli, mającą wydarzyć się w ich życiu katastrofę. Jeśli bowiem ktoś urodzony w grocie strzały Strzelca miałby, zgodnie z przepowiednią matematyków, zostać zabity, to jak jest możliwe, że w tym samym momencie pod Maratonem zginęły dziesiątki tysięcy barbarzyńców walczących przeciw Hellenom? Przecież wszyscy nie mieli tego samego horoskopu. A znowu, jeśli ktoś urodzony w dzbanie Wodnika miałby zginąć w katastrofie morskiej, to jak jest możliwe, że Grecy płynący z Troi[5] rozbili się na skałach Eubei? Niedorzeczne jest bowiem twierdzić, że wszyscy oni, tak różniąc się między sobą, byli urodzeni w dzbanie Wodnika.

Nie ma przecież sensu przekonywać, że pod wpływem jednego człowieka, któremu los przeznaczył śmierć na morzu, utonęli wszyscy znajdujący się na statku; dlaczego bowiem przeznaczenie tego jednego miałoby przemóc przeznaczenie wszystkich pozostałych, a nie mogłoby być tak, że dzięki przeznaczeniu jednego człowieka, któremu los wyznaczył śmierć na lądzie, wszystkim udałoby się wyjść z katastrofy cało?

Można również podnieść problem stworzeń nierozumnych. Jeśli bowiem losy życia toczą się pod wpływem układów gwiazd, to byłoby konieczne, by – skoro juczny osioł i człowiek rodzą się w tym samym punkcie zodiaku – w ten sam sposób dokonali żywota; jest zaś tak, że człowiek, na przykład, pełni ważną rolę publiczna, będąc kimś szanowanym przez ludzi, podczas gdy osioł całe życie dźwiga ciężary albo pracuje w młynie. Nie jest więc rozsądne, by kierować swym życiem zgodnie z ruchem gwiazd; a nawet jeśli jest rozsądne, to z pewnością nie jest to dla nas zrozumiałe.

Posługując się tym samym sposobem argumentacji, zawstydzimy ich również w ich pragnieniu, by z poszczególnymi znakami zodiaku wiązać postawę i zachowanie ludzi; dla przykładu: mówią, że człowiek urodzony w znaku Lwa będzie mężny, a w znaku Panny będzie miał proste włosy, jasne oczy i cerę, będzie bezdzietny i skromny[6]. Tego typu rozważania są bardziej godne śmiechu niż uwagi. Po pierwsze, jeśli twierdzą, że ten. kto się urodził w znaku Lwa, jest dzielny, gdyż lew jest waleczny i mężny, to jak jest możliwe, że byka, który jest do lwa podobny, uważają za zwierzę natury żeńskiej?

Po drugie, próżne jest przekonanie, że Lew na niebie, najpiękniejszy ze znaków, przypomina lwa na ziemi; jest prawdopodobne bowiem, że dawni ludzie nadali im takie nazwy ze względu na  tyle ze względu na nie, co jedynie po to, by wywołać łatwiejsze skojarzenie i ułatwić naukę. W czym bowiem przypomina niedźwiedzia te siedem tak od siebie odległych gwiazd? Albo głowę smoka inne pięć gwiazd, o których mówi Aratos:

„Dwie skronie, dwie też ślepia, niżej zaś jedna Zajmuje kraniec paszczęki straszliwego potwora[7].

Jednakże, jak powiedzieliśmy powyżej[8], ludzie urodzeni w tym samym znaku zodiaku ani nie są tacy sami pod względem wyglądu zewnętrznego, ani nie mają podobnego charakteru; być może jednak Chaldejczycy stwierdzą, że różnice te są zależne od różnych części, na które dzieli się każdy znak[9], oraz od minut. Jest to jednak znowu niedorzeczne; pokazaliśmy bowiem[10], że nie można precyzyjnie określić czasu narodzin ani ustalić znaku, który znajduje się w horoskopie.

Jedno z dwojga: albo dlatego, że znak zodiaku określany jest mianem Lwa, człowiek urodzony w tym znaku jest mężny, albo wskutek zmian powietrza, zachodzących, gdy Lew jest na niebie, powstają pewne dyspozycje wpływające na rodzącego się człowieka. Lecz nie jest prawdopodobne, by człowiek był mężny ze względu na to, iż znak zodiaku znajdujący się w horoskopie nosi miano Lwa; na tej samej zasadzie także ci, którzy rodzą się w tym samym czasie, co ziemski lew albo rosną równocześnie z nim, powinni być mężnymi, skoro zwierzę, z którym równocześnie dorastali, nazywa się lwem.

A jeśli [powiedzą, że] wskutek zmiany zachodzące w powietrzu, to jakież może ona mieć znaczenie dla różnic w ludzkim losie? Być może pewna mieszanina powietrza przyczynia się do tego, by to, co narodzone, miało krzepkie ciało i dziki charakter, ale nie wydaje się wpływać na to. by noworodek był obciążony długami, był królem, niewolnikiem czy miał mało dzieci bądź rodzeństwa.

I znowu, jeśli ten, kto rodzi się w Ascendencie Panny, jest człowiekiem o prostych włosach, jasnych oczach i jasnej cerze[11], to z konieczności żaden Murzyn nie będzie miał Panny w horoskopie, ponieważ będą musieli przyjąć, że Murzyn jest biały, jasnooki i o prostych włosach, co jest kompletnie niedorzeczne.

A zasadniczo, ponieważ twierdzą, że gwiazdy nie pokazują im różnic pomiędzy ludzkimi żywotami, lecz że oni sami wnioskują o nich na podstawie obserwacji układów gwiazd, to mówię, że jeśli przepowiednia ma być prawdziwa, to taki sam układ gwiazd nie może być obserwowany tylko raz w życiu jednej osoby, lecz po raz drugi w przypadku innej, po raz trzeci w przypadku kolejnej, byśmy dzięki temu przekonali się o istnieniu pewnej konsekwencji wiążącej losy wszystkich tych ludzi, na podstawie której można by wnioskować, że gdy gwiazdy znajdują się w takim a takim układzie, to będzie miał miejsce taki a taki rezultat. I tak jak w sztuce lekarskiej zaobserwowaliśmy, że rana serca jest przyczyną śmierci, ponieważ zaobserwowano ją nie tylko wraz ze śmiercią Diona, ale i Theona, Sokratesa i wielu innych[12], tak i w matematyce, jeśli jest przekonujące, że taki właśnie układ gwiazd zapowiada określone życie, to z pewnością nie zaobserwowano go tylko jeden raz w przypadku jakiejś osoby, lecz w wielu innych przypadkach. A skoro określony układ gwiazd można zaobserwować ponownie dopiero po długim czasie (gdyż bieg „Wielkiego Roku”, jak mówią, dokonuje się w ciągu 9997 lat)[13], to ludzka obserwacja nie jest w stanie śledzić przez tak wiele wieków jednego losu, a jej ciągłość jest przerywana nie jeden raz, ale wielekroć albo przez powtarzające się zniszczenie wszechświata, jak twierdzą niektórzy, albo ze względu na to, że wskutek częściowej zmiany znika ciągłość tradycji historycznej[14].

Takie argumenty można wytoczyć przeciw Chaldejczykom, opierając się na ich praktycznej działalności.


[1] Por. AM V 24 nn.

[2] Por. AM V 14; 18.

[3] Por. AM V 27 nn.

[4] Por. AM V 53 nn.

[5] Por. Eurypides, Helena, 1126 nn.

[6] Por. AM V 9.

[7] Por. Aratos, Phaenomena 56 nn., tłum. Ł. Szypkowski.

[8] Por.AMV89nn.

[9] Por. AM V 5.

[10] Por.AMV74nn.

[11] Por. AM V 95.

[12] Jest to jeden z klasycznych przykładów obserwacji wielokrotnie przejawiający się w medycynie empirycznej; por. Galen, Szkice empiryczne, 58. (Pellegrin).

[13] Na temat „Wielkiego Roku” por. G. de Callata, Annus Platonicus. A Study of World Cycles in Greek, Latin and Arabic Sources, Louvain 1996.

[14] Por. Aulus Gelliusz, Noce attyckie, XIV 1.