Katastrofy lotnicze w świetle astrologji

Kiedy nie wolno latać w 1934?

Fr. A. Prengel

Cztery lata   w Kalendarzu Astrologicznym na rok 1929 omówiłem już w osobnym artykule właściwe przyczyny katastrof lotniczych w Polsce. Horoskop naszej współczesnej Rzeczypospolitej jest pod niektóremi względami fatalny co do lotnictwa. Planeta Uran – symbol lotnictwa, jak nowoczesnej komunikacji w ogóle – tworzy kwadratury do Słońca i Wenery (ta ostatnia obrazuje w pojęciu astrologicznym Polskę!) oraz pozycję do śmiercionośnego Saturna. Wobec tego zupełnie zrozumiałe, patrząc z planu kosmicznego, że liczbowo jest u nas więcej katastrof lotniczych niż w innych krajach. Świadomość tego faktu powinna jednak miarodajnym czynnikom nareszcie otworzyć oczy i skłonić do rozporządzeń, zdążających do zmniejszenia dla państwa strat tak w materjale samolotowym jak i ludzkim. Jakim sposobem to da się osięgnąć? Przedewszystkiem należy wzbronić ryzykownych lotów w tak zwane dni „krytyczne” (podane są w każdym roczniku w pierwszej części kalendarza!). W dni te panują w kosmosie wielkie dysharmonijne napięcia, oddziaływujące również ujemnie na stan elektromagnetyczny naszej atmosfery. Wpływ takich ujemnych konstelacyj pośrednio działa też na ludzi i podnieca ich stan psychiczny i nerwowy, co u lotników powiększa niebezpieczeństwo nagłych niedyspozycyj, a więc i wypadków w czasie lotu. Nowoczesna statystyka astrologiczna stwierdziła, że pod pewnemi specyficznemi konstelacjami potęguje się niebezpieczeństwo katastrof lotniczych (oczywiście i samochodowych jak i komunikacyjnych wogóle). W pewne dni katastrofy poprostu sypią się jak z „rogu obfitości”.  Prasa pisze wówczas o „prawie serji” i t. p. Niedawno temu rozmawiałem z pewnym kapitanem lotnictwa, twierdzącym, że on sam, jak i wielu jego kolegów pilotów, święcie wierzy, że gdy w pewnej miejscowości wydarzy się katastrofa lotnicza, to bezpośrednio następuje na tern samem lub innem miejscu jeszcze drugi wypadek. To „prawo serji” nie jest atoli niczem innem jak krytyczną „konstelacją” danego dnia, pod której wpływem lotnicy, podatni na nią analogicznym układem planet horoskopu urodzenia, ulegają wypadkom.

Ta podatność do katastrof daje się więc z góry obliczyć i przewidzieć. Fatum niewiedzy, bezmyślności i obojętności, nieraz i ślepego uporu niestety, utrudnia unikanie tych katastrof. Tak np. ostrzegałem w prasie polskiej lotników Idzikowskiego i Kubalę przed pierwszym i drugim ich lotem transatlantyckim, podając dni, w jakie nie wolno lecieć. Drugi i ostatni tragiczny swój lot w lipcu 1929 r. rozpoczęli właśnie w dzień podany przeze mnie jako „krytyczny pierwszego stopnia”. Podobno pogoda nad Atlantykiem „sprzyjała” (owszem w fantazji urzędowych meteorologów!). Zresztą — jak fama-głosi — wybrali datę 13. rzekomo dlatego, że to szczęśliwa liczba Marszałka Piłsudskiego! Finał tej smutnej eskapady znany! Ale przyjrzyjmy się wydarzeniom ostatniej chwili! Piszemy 11. września 1933 r.! Świetni lotnicy polscy, ppłk. Filipowicz, dyr. departamentu lotnictwa cywilnego i kpt. Lewoniewski startują samolotem P. Z. L. 19 w celu pobicia rekordu międzynarodowego. Wybrali feralną pierwszą rocznicę tragicznej śmierci Ikarów polskich Żwirki i Wigury, którzy rok temu ulegli śmiertelnej katastrofie w orbicie krytycznej konstelacji: Mars kwadratura Uran (!). Wybrali ten dzień, mimo że w prasie polskiej (m. in. w I. K. C. z dnia 2. IX. 1933) ostrzegałem, że w dni od 8. do 15. września 1933 r. panują krytyczne konstelacje, przynoszące liczne katastrofy na lądzie, morzu i w powietrzu (tak dosłownie!). Wybrali 11. września 1933 r., mimo że na stronie 21. Polskiego Kalend. Astrologicznego r. 1933 — wydawnictwa, które powinno być w ręku każdego lotnika polskiego, dbałego o los własny i państwa — dzień ten był określony jako krytyczny, katastrofalny (Mars w ścisłej kwadraturze do Saturna!) i znany jako taki już od roku wszystkim czytelnikom kalendarza. Miarodajne czynniki w Warszawie atoli tego nie wiedziały! Rezultat lotu: katastrofa! Fatum zażądało znowu jednej ofiary w postaci bohaterskiego kpt. Lewoniewskiego ![1])

Po powyższych smutnych rozważaniach podaję poniżej na rok 1934 kalendarzyk, wskazujący dni, w które istnieje większe niebezpieczeństwo wypadków i katastrof lotniczych (również samochodowych!). Krytyczne daty podane tłustym drukiem poleca się szczególnej uwadze:

Styczeń: 1.-4., 6., 9., 10.-18., 21.-24, 27., 29.-31.

Luty: 1., 4.-11., 13.-18., 20., 22., 25.-28.

Marzec: 1., 2., 4.-11., 16., 17., 19., 20., 23.-28., 30., 31. ,

Kwiecień: 1., 3,-10., 12.-21., 24., 25., 27.-30.

Maj: 1.-9., 11.-15., 18.-23., 26.. 28.-31.

Czerwiec: 1.-3., 6., 8., 10., 12., 15.-18., 22., 24., 25.-28.

Lipiec: 2., 4.-9., II., 12., 14., 17.-20.. 22.. 24.-31.

Sierpień: 1.-3., 7., 9.-13., 15.-19., 21.-24., 27.—31.

Wrzesień: 1.—10., 12.-15., 17., 19., 20., 23.-30.

Październik: 2.-11., 14.-18., 21.-31.

Listopad: 2., 3., 6., 9.-15., 18., 19., 23., 26.-30.

Grudzień: 1.-9., 12., 14.-16., 18.-21., 23.. 26., 28.-31.

Źródło: Polski Kalendarz Astrologiczny. Almanach Wpływów Kosmicznych, rok 1934, s.65-66


[1] W przeddzień druku niniejszego kalendarza (dn. 3. października 1933r.) prasa właśnie przynosi znowu dwie smutne wiadomości: zderzenie się (we wtorek dnia 3. X.) dwóch samolotów w powietrzu nad Strzeszynem (p. Poznaniem), ulegających zniszczeniu. Porucznicy-piloci Laguna i Gazda zdołali uratować się za pomocą spadochronów. Tegoż dnia w południe pod Wąsowem (p. Ostrowią Maz.) samolot runął na stodołę, ulegając zdruzgotaniu. Pilot por Klosek zabity. Otwieram Polski Kalendarz Astrologiczny na r. 1933. Na str. 23 pod datą 3. października wydrukowane tłustym drukiem: Krytyczny dla ruchu samochodowego, kolejowego, lotniczego! I znów panowie lotnicy zlekceważyli sobie nieomylne pismo nieba.   Quousque tandem . . . ?