Zygmunt Koehler, Zaćmienie Słońca w dniu 19 czerwca 1936

Dodaj komentarz


Udostępniam wielbicielom polskiej astrologii przedwojennej kolejną, trudną do zdobycia książkę Zygmunta Koehlera na temat zaćmienia Słońca w 1936 roku.
Książka pochodzi z księgozbioru Franciszka Prengla.  Zachowałem oryginalną pisownię.

Cena 50 groszy.

Zygmunt Koehler

Zaćmienie Słońca w dniu 19 czerwca 1936

1. SPOSTRZEŻENIA ASTRONOMJI.

2. CO MÓWI ASTROLOGJA?

3. SKUTKI ZAĆMIENIA SŁOŃCA.

NAKŁADEM WYDAWNICTWA „ŚWIAT DUCHA”

Skład Główny Księgarnia Sroczyński i Hofman

Warszawa — Marszałkowska 91.

Druk. „Głosu Ewangelickiego”. Warszawa. Puławska 4. tel. 8.90-15

I. Astronomiczny punkt widzenia

Zaćmienie Słońca jest zjawiskiem, którego przyczynę stanowią ruchy Ziemi i Księżyca w przestrzeni.

Ziemia, oddalona od Słońca średnio na 149504200 km., obiega je ruchem niejednostajnym, z szybkością średnią 29,766 km/sek, po okręgu elipsy bardzo zbliżonej do koła, a zwanej ekliptyką. Jeden całkowity obieg odbywa się w ciągu okresu, noszącego nazwę roku zwrotnikowego. Ponieważ bierzemy udział w ruchu Ziemi, więc nie zauważamy go i wydaje się nam, że Słońce zakreśla ekliptykę w ciągu roku zwrotnikowego, ruchem niejednostajnym z tą samą szybkością i w tym samym kierunku co Ziemia. Patrząc z Ziemi możemy wyobrazić sobie ekliptykę jako rzut na kuliste sklepienie niebios, czyli jako okrąg koła EE1, uwidoczniony na rys. rys. 1 i 2. Ziemię wyobraża tam kula Z, a Słońce kula S. Zaznaczyć należy, że stosunek rozmiarów nie odpowiada na tych rysunkach rzeczywistości, gdyż mają one znaczenie jedynie schematyczne.

Księżyc, oddalony od Ziemi średnio na 384403 km., obiega ją ruchem niejednostajnym, z szybkością średnią 1,02 km/sek, po okręgu elipsy bardzo zbliżonej do koła. Jeden całkowity obieg wykonywa Księżyc w ciągu t. zw. miesiąca gwiazdowego. Tor Księżyca wyobrażony jest na rys. rys. 1 i 2 w postaci małej elipsy, na której Księżyc jest kulą L. Rzut toru Księżyca na kuliste sklepienie niebios jest okręgiem koła KK1, na którym kula L jest rzutem Księżyca. Płaszczyzna toru Księżyca nachylona jest do płaszczyzny ekliptyki pod kątem 5°8′,5, wskutek czego obie te płaszczyzny przecinają się wzdłuż linji WW1, przechodzącej przez środek Ziemi i zwanej linją węzłów. Punkty W i W1, w których tor Księżyca przecina ekliptykę, nazywają się węzłami księżycowemi.

Rys. 1.


Rys. 2.

Rok zwrotnikowy obejmuje 365 dób 5 godzin, 48 minut 46 sekund, zaś miesiąc gwiazdowy 27 dób 7 godzin 43 minuty 11,5 sekundy, z czego wynika, że w czasie jednego pełnego obiegu Słońca — Księżyc zakreśla swój tor przeszło 13 razy. Różnorodność tych ruchów powoduje wytwarzanie się najrozmaitszych położeń wzajemnych Słońca, Ziemi i Księżyca, co jest, między innemi, przyczyną t. zw. faz Księżyca.

Położenie Słońca na ekliptyce określa się przy pomocy długości jej łuku, liczonego od pewnego punktu, przyjętego za stały. Luk ten nosi nazwę długości astronomicznej. Jeżeli przez środek Ziemi przesuniemy płaszczyznę prostopadłą do płaszczyzny ekliptyki, to przetnie ona sklepienie niebios wzdłuż okręgu koła AA1, zaś ekliptykę w punkcie S. Odległość punktu S od pewnego punktu, obranego za początek, liczona w kierunku zgodnym z ruchem Słońca i zaznaczonym na rysunkach strzałkami, jest długością astronomiczną punktu S. Taką samą długość astronomiczną posiadają wszystkie punkty, leżące na wspomnianym okręgu AA1. W szczególności więc jeżeli środki Słońca i Księżyca znajdują się w położeniu takiem, jak na rys. 1, to posiadają jednakową długość astronomiczną.

Odległość jakiegoś punktu od ekliptyki, liczona na kole AA1, nazywa się szerokością astronomiczną.

Na zasadzie tych określeń stwierdzamy, że długość astronomiczna Słońca może przyjmować rozmaite wartości od 0° do 360°, a jego szerokość astronomiczna jest zawsze 0° . Długość astronomiczna Księżyca zmienia się również od 0° do 360° , a jego szerokość astronomiczna może przyjmować wartości od 0° do 5°8*,5.

Wśród rozmaitych położeń wzajemnych Słońca i Księżyca, oglądanych z Ziemi, obchodzić nas będzie takie, w którem obydwa te ciała kosmiczne mają jednakową długość astronomiczną. Położenie to nazywa się w astronomji połączeniem albo konjunkcją. Istnieją dwa rodzaje takich położeń:

1. Konjunkcją zwykła, wyobrażona na rys. 1. Słońce i Księżyc posiadają jednakową długość astronomiczną, lecz szerokość astronomiczna Księżyca różni się znacznie od0°. Środki Ziemi, Słońca i Księżyca znajdują się wtedy na jednej płaszczyźnie, przechodzącej przez środek Ziemi i prostopadłej do płaszczyzny ekliptyki, lecz nie na jednej linji prostej. Taka konjunkcją możliwa jest jedynie w znacznych odległościach od węzłów księżycowych.

2. Konjunkcją ekliptyczna, wyobrażona na rys. 2. Słońce i Księżyc posiadają jednakową długość astronomiczną, a szerokość astronomiczna Księżyca jest równa 0° lub różni się bardzo mało od tej wartości. Środki Ziemi, Słońca i Księżyca znajdują się wtedy nie tylko na jednej płaszczyźnie, przechodzącej przez środek ziemi prostopadle do płaszczyzny ekliptyki, lecz też na jednej linji prostej lub środek Księżyca odchyla się bardzo mało od linji prostej, łączącej środki Słońca i Ziemi. Taka konjunkcją możliwa jest jedynie w jednym z węzłów księżycowych lub bardzo blisko nich, gdyż są to punkty, leżące na torze Księżyca i posiadające szerokość astronomiczną 0°. Podczas konjunkcji ekliptycznej odbywa się zjawisko zaćmienia Słońca. Księżyc jest wtedy w fazie nowiu i jednocześnie znajduje się w płaszczyźnie ekliptyki lub bardzo blisko niej. Dlatego też ekliptyka, grająca w tem zjawisku ważną rolę, wywodzi swą nazwę od greckiego wyrazu „eklipsis„, który oznacza: „zaćmienie”.

Tarcza Księżyca, przesuwając się całkowicie lub częściowo przez linję, łączącą środek Ziemi, zakrywa odpowiednio tarczę Słońca, powodując jego całkowite lub częściowe zaćmienie. Wyrażając się ściślej, Księżyc wytwarza w przestrzeni, po stronie przeciwnej względem Słońca obszary cienia i półcienia formy stożkowatej, które w czasie konjunkcji ekliptycznej i przy odpowiednich odległościach wzajemnych Słońca, Księżyca i Ziemi docierają do powierzchni tej ostatniej, rzucając na nią cień i półcień kształtu kolistego, co wyobrażone jest na rys. 2. We wszystkich punktach powierzchni ziemi, do których dochodzi obszar cienia ma miejsce zaćmienie całkowite, a tam gdzie dochodzi obszar półcienia jest zaćmienie częściowe. Jest rzeczą oczywistą, że jeżeli do powierzchni ziemi dochodzi cień, to dochodzi tam również półcień, czyli jeżeli w jakimś punkcie Ziemi jest zaćmienie całkowite, to w okolicach sąsiednich jest zaćmienie częściowe. Może się natomiast zdarzyć, że powierzchnia Ziemi wchodzi tylko w obszar półcienia i wtedy istnieje tylko zaćmienie częściowe. Specjalnym przypadkiem zaćmienia całkowitego jest t.zw. zaćmienie pierścieniowe, które ma miejsce, gdy, wskutek specjalnego stosunku odległości Księżyca od Słońca i Ziemi, tarcza Księżyca widziana jest jako rzut na tarczę Słońca, nie zasłaniający jej całkowicie, lecz pozostawiający wokoło widzialny pierścień powierzchni słonecznej.

Warunkiem zaćmienia całkowitego lub pierścieniowego jest aby Księżyc był w fazie nowiu i w jednym ze swych węzłów lub co najwyżej w odległości 12°18* od niego. Jeżeli odległość Księżyca od węzła zawarta jest w granicach od 12°18′ do 18°43′ to możliwe jest tylko zaćmienie częściowe, wreszcie w odległościach od węzła większych niż 18°43′ nie wywołuje Księżyc wcale zaćmienia Słońca.

Jak wspomniano cienie Księżyca, rzucane na powierzchnię Ziemi podczas zaćmienia Słońca, mają postać kół. Przy zaćmieniu całkowitem środek obszaru zacienionego w danej chwili, objęty jest kołem cienia o średnicy od kilku do kilkudziesięciu kilometrów, zaś obok tego koła rozciąga się pierścień półcienia o szerokości od kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów. Przy zaćmieniu częściowem lub pierścieniowem istnieje tylko koło półcienia o średnicy, dochodzącej niekiedy do tysiąca kilometrów.

Wskutek ruchu postępowego Księżyca i Ziemi, oraz wskutek ruchu obrotowego tej ostatniej, cienie przesuwają się po jej powierzchni z zachodu na wschód. Dany punkt powierzchni Ziemi, z którego widzialne jest całkowite zaćmienie Słońca wchodzi najpierw w koło półcienia, następnie w koło cienia i wreszcie znowu w koło półcienia. Przy zaćmieniu częściowem dany punkt przechodzi tylko przez kolo półcienia. Zaćmienie Słońca widzialne jest z pewnego punktu powierzchni Ziemi przeciętnie w ciągu kilku godzin, lecz sama faza zupełnego zakrycia tarczy słonecznej trwa najwyżej około 8 minut, zaś przez resztę czasu ma miejsce zaćmienie częściowe. Gdybyśmy mogli obserwować zaćmienie Słońca nie z powierzchni Ziemi, lecz niejako „z boku”, to ujrzelibyśmy, że owe koła cienia i półcienia, przesuwając się z zachodu, na wschód zakreślają pas znacznej długości, nachylony względem równika Ziemi.

Zaćmienia Słońca nie powtarzają się ani w czasie każdego nowiu Księżyca, ani też corocznie w tych samych datach, dlatego, że leżące w ich podstawie ruchy Ziemi i Księżyca są bardzo skomplikowane. Oprócz niewspółmierności roku zwrotnikowego i miesiąca gwiazdowego, wpływa na to fakt, że, niezależnie od ruchu Ziemi po ekliptyce i Księżyca po jego torze, sama ekliptyka i sam tor Księżyca zmieniają swe położenie w przestrzeni. W rezultacie węzły księżycowe poruszaj ą się po ekliptyce, a nowie Księżyca, zwłaszcza nowie ekliptyczne, nie powtarzają się corocznie ani w tych samych miejscach ekliptyki, ani w tych samych datach, ani w tych samych odległościach od węzłów. Dopiero po okresie czasu, wynoszącym w przybliżeniu 18 lat 11 dni dana faza Księżyca przypada w tej samej odległości od węzłów. Okres ów wykryli Babilończycy i nazwali go saros. Wynika z tego, że w ciągu przeszło 18 lat zaćmienie Słońca zjawia się nieregularnie, zaś potem powraca w tym samym porządku. Na przykład zaćmienie tego rodzaju jakie będzie miało miejsce dnia 19. VI. 1936s było już w przeszłości na przykład 7.VI.1918 roku oraz powtórzy się w przyszłości poraź pierwszy dnia 30. VI. 1954 roku. Mimo tych powrotów godziny zaćmień oraz pas ich widzialności będzie za każdym razem inny.

Na całej kuli ziemskiej zdarzają się zaćmienia Słońca corocznie w liczbie od jednego do kilku, lecz w określonym punkcie Ziemi jest to zjawisko dość rzadkie, przypadające przeciętnie co lat kilkanaście.

Całkowite zaćmienia Słońca mają ogromne znaczenie dla nauki. Interesuje się niemi fizyka i t. zw. astrofizyka, czyli nauka, dotycząca fizycznego ustroju planet i gwiazd, do których należy nasze Słońce. Podczas całkowitego zaćmienia dokonywa się obserwacyj i analizy spektralnej atmosfery słonecznej, która w pewnych swych częściach jest normalnie niewidzialna, a podczas zaćmienia staje się dostępną nawet dla oka nieuzbrojonego. Słońce okolone jest stosunkowo cienką warstwą gazową t. zw. chromosferą. Substancja tej ostatniej uwypukla się w rozmaitych miejscach oraz bywa wyrzucana wybuchowo w przestrzeń na odległości, dochodzące do kilkuset tysięcy kilometrów. Zjawiska te, zwane protuberancjami, obserwowano dawniej tylko przy zaćmieniach, lecz obecnie istnieje już metoda badania ich w każdym czasie i jest rzeczą wiadomą, że zawierają wodór i hel oraz pary rozmaitych metali. Za to do zjawisk niezbadanych dotychczas należy t. zw. korona słoneczna — aureola, widzialna tylko podczas zaćmienia całkowitego, okalająca Słońce i posiadająca odgałęzienia dochodzące do miljonów kilometrów. Poza tem podczas całkowitego zaćmienia zbadać można doświadczalnie niektóre twierdzenia Teorji Względności. Wreszcie na zasadzie tych obserwacyj astronomja wyciąga wnioski co do kształtu bryły Ziemi i co do elementów toru Księżyca.

Z tych powodów obserwatorja astronomiczne nie szczędzą starań, aby obserwacje zaćmień dały dobre rezultaty, a uczeni wszystkich krajów starają się organizować ekspedycje do okolic, przez które przechodzi pas pełnego cienia. Ekspedycje te są kosztowne, a jednocześnie bardzo ryzykowne, gdyż lada chmurka zniweczyć może wszystkie plany.

Tegoroczne czerwcowe zaćmienie Słońca będzie całkowite. W celu określenia punktu ekliptyki, w którym będzie miał miejsce ekliptyczny nów Księżyca, weźmiemy jeszcze pod uwagę, że cały jej obwód dzieli się na 12 części równych, obejmujących po 30 °, zwanych znakami zodjakalnemi. Mają one kolejno następujące nazwy: Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpjon, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby. Według danych, zawartych w specjalnych tablicach t. zw. Efemerydach, Słońce przebędzie od południa dn. 18.VI do południa dn. 19.VI część ekliptyki od 27° 3′ do 28° znaku Bliźniąt, zaś Księżyc w tym samym okresie przesunie się od 17° 36′ Bliźniąt do 1° 39′ Raka, z czego widać, że nastąpi konjunkcja. Jednocześnie szerokość astronomiczna północna Księżyca zmieni się od l°27 do 0° 10′, zaś zstępujący węzeł księżycowy znajdować się będzie na przestrzeni od 3° 56′ do 3° 53 Raka. Będzie to więc konjunkcja ekliptyczna, w odległości od węzła, dopuszczającej zaćmienie całkowite. Według czasu środkowo europejskiego początek fenomenu przypada na 3 g. 45 min., a koniec na 8 g, 55 m.18 s. rano. Cienie przesuwać się więc będą po powierzchni ziemi w ciągu 5 g. 10 m. 18 s. Na początku i końcu tego okresu, w ciągu 1 g. 4 m. 43 s. istnieć będzie tylko obszar półcienia, czyli zaćmienie będzie częściowe. Przez resztę czasu w środku pasa zaćmionego przesuwać się będzie koło pełnego cienia. Zaćmienie rozpocznie się, jako częściowe, pod 38° 27′ dł. wsch, od Gr. i 22° 58′ szer. półn., a zakończy się, jako częściowe, pod 157° 54′ dł. wsch. od Gr. i 14° 32’szer. półn. Obszar pełnego cienia zacznie się pod 15° 58’dl. wsch. od Gr. i 33° 51’szer. półn., a zakończy się pod 179° 37’dł. wsch. od Gr. i 25° 36′ szer. półn. W ten sposób zaćmienie obejmie północno-wschodnią część Afryki, Europę, oprócz południowej i zachodniej Hiszpanji, Azję, oprócz Indyj, Ocean Lodowaty Północny, zachodnią część Oceanu Spokojnego, Alaskę, północną Kanadę i Grenlandję

Na całym obszarze Polski Słońce znajdzie się nad horyzontem przed początkiem zaćmienia, tak, że będzie ono widzialne od początku do końca, jednak jako zaćmienie częściowe, gdyż koło pełnego cienia ominie Polskę od południa. 1 tak jednak efekt będzie duży, gdyż tarcza słoneczna zostanie dla nas zasłonięta przeszło w trzech czwartych.

II. Astrologiczny punkt widzenia

A więc kilka godzin przesuwania się cieni po powierzchni ziemskiej, zabobonny strach wśród dzikusów, sensacja wśród inteligencji i szereg udanych lub nieudanych obserwacyj wśród uczonych. Jedynym konkretnym osadem zjawiska wydają się być rezultaty obserwacyj, które pozostaną w głębi obserwatorjów astronomicznych, zrozumiale i ważne dla uczonych, lecz zupełnie nierealne dla szerokich mas, które bardzo prędko zapomną o tern, co się tam któregoś dnia zdarzyło na niebie.

W czasach obecnych istnieje jednak system, którego ułomki przedostają się do wiadomości kulturalnych społeczeństw i który stwierdza, że zaćmienie Słońca pociąga za sobą daleko idące skutki w dziedzinie ewolucji ludzkości. Jest to astrologja — coś, o czem z zasady mówi się tern więcej i krytyczniej, czem mniej się je zna. Astrologja jako część okultyzmu najbardziej podatna do popularyzowania i zastosowania praktycznego była systemem świętym lub niesamowitością w dalekiej przeszłości historycznej, a obecnie jest narzędziem oszustwa w ręku oszustów i przedmiotem pogardy w pojęciu uczonych. A szeroki ogół tak samo jak nie czerpie żadnej korzyści z obserwacyj astronomicznych, tak też nie może korzystać z wniosków astrologii, gdyż jest ona znana przeważnie w swej karykaturze. Przyczyną tego jest fakt, że człowiek, który chce ogarnąć teoretyczny i praktyczny całokształt astrologji musi być nie tylko astrologiem i okultystą, lecz jednocześnie specjalistą conajmniej w matematyce, fizyce, astronomji i psycholog j i. Ten, kto zna tylko zasady astrologji, jako takiej, stworzy sobie mniej lub więcej udatną karykaturę i światopogląd fatalistyczny, prowadzący w nicość. Ten zaś, kto uzbrojony w sceptycyzm nauki urzędowej, potępi a priori astrologię, nig próbując jej zgłębić i doświadczyć, nie uczyni oczywiście nic mądrego. Dopiero zjednoczenie w świadomości jednego człowieka metod astrologji i okultyzmu z metodami nauk oficjalnych może przynieść dostateczne rezultaty. Dlatego też trudno o dobrego astrologa i trudno o dobrą astrologję. Niedogodności te mogłyby być usunięte przez zespołowe badania ludzi, wnoszących potrzebne możliwości. Zarówno teoretyczna, jak praktyczna realność twierdzeń i doświadczeń astrologji może być z całą ścisłością udowodniona i wykazana, a że dotychczas nie jest to uczynione, to dlatego, że astrologowie nie mogą lub nie chcą patrzeć na astrologję pod kątem nauk matematyczno-przyrodniczych, a uczeni nie mogą lub nie chcą rozpatrzeć tego, co astrologja podaje. Mimo to jednak jest ona i pozostanie nie fantasmagorją i mistycyzmem, lecz nauką matematyczno-przyrodniczą, która posiada logiczną filozofję i oczywiste doświadczenia. Tak samo prawdziwy astrolog nie jest półgłówkiem i marzycielem, lecz uczonym, który ma rozległą wiedzę i zdrowy rozsądek.

Według astrologji, tak samo jak i według fizyki, wszystkie ciała kosmiczne promieniują. O ile jednak fizyka zna i uznaje tylko, stosunkowo nieliczne rodzaje promieniowań, na które reagują te lub inne instrumenty fizyczne, o tyle astrologja stwierdza istnienie fał tak subtelnych, że nie działają już one na żadne instrumenty, zrobione ręką ludzką, lecz wywołują oddźwięki w umysłowości, uczuciu i organizmie człowieka.

Przede wszystkiem więc Słońce, oprócz promieniowań świetlnych, chemicznych i cieplnych, oraz oprócz działania grawitacyjnego wysyła fale, mające związek z indywidualnością ludzką. Pojęcie indywidualności łączy się z pojęciem reinkarnacji. Duch ludzki przeżywa szereg żywotów, a doświadczenia zdobyte w ich przeżyciach, tworzą zespół możliwości i sil, zwany indywidualnością-

Podobnie Księżyc promieniuje nie tylko w sposób znany fizyce, lecz też działa na osobowość ludzką. Jest to znowu zespół sił i możliwości, warunkujący zdobywanie doświadczeń w ciągu bieżącego życia.

Pozatem tegoż rodzaju subtelne promieniowania przybywają z poza układu słonecznego. Część ich znana już jest fizyce pod nazwą promieni kosmicznych. Charakter tych promieniowań zależny jest od obszaru ekliptyki, przez jaki przechodzą. Astrologja nazywa je promieniowaniami znaków zodiak a Iny eh. Wreszcie wszystkie planety naszego układu promieniują również w sensie fizycznym i w sensie astrologicznym.

Astrologja potrafi wyciągnąć wnioski co do indywidualności i osobowości człowieka, co do jego charakteru i losu, opierając je na przestrzennym układzie Słońca, Księżyca, planet i znaków zodjakalnych w chwili, poczęcia człowieka i w chwili jego narodzin. Taki układ nazywa się horoskopem.

Promieniowania fizyczne Słońca i Księżyca dochodzą tylko do tych części powierzchni Ziemi, które są do nich bezpośrednio zwrócone, natomiast ich promieniowania astrologiczne, jako znajdujące się całkowicie poza światem fizycznym, dochodzą do każdego miejsca i wywierają swój wpływ na rodzących się ludzi, niezależnie od tego czy urodzenie nastąpiło w dzień czy w nocy lub czy Księżyc był wtedy nad lub pod horyzontem.

W chwili całkowitego lub częściowego zaćmienia Słońca, Księżyc, znajdujący się pomiędzy nim i Ziemią pochłania całkowicie lub częściowo zarówno fizyczne jak astrologiczne jego promieniowania i dlatego pasy cienia i półcienia oraz, odpowiadające im, o wiele szersze pasy po drugiej stronie kuli ziemskiej pozbawione są całkowicie lub częściowo tych promieniowań i otrzymują co najwyżej promienie wysyłane przez chromosferę. protuberancje i koronę słoneczną. W szczególności wszyscy ludzie których poczęcie lub urodziny przypadają w tych pasach mają całkowicie lub częściowo nieczynną indywidualność. W pewnych razach prowadzi to do urodzeń martwych lub do bardzo wczesnej śmierci, w większości wypadków jednak ludzie ci żyją, lecz indywidualność ich jest ograniczona. Do najczęstszych skutków urodzin zaćmieniowych należą: ułomności i kalectwa, brak funkcyj zmysłów, ciężkie wrodzone choroby lub nienormalności umysłowe, wytwarzanie się zboczeń seksualnych i instynktów zbrodniczych. Ów cień astrologiczny pada na los w postaci nędzy lub wczesnego sieroctwa, jako wybitnie ciężkie warunki życiowe, a często prowadzi na całe życie lub na część życia do szpitala, przytułku albo więzienia. Rozliczne możliwości zależne są od całokształtu horoskopu danego człowieka.

O wiele mniejsze znaczenie ma zaćmienie Słońca dla osób już żyjących, a przebywających w pasie cieni. Zależnie od swych horoskopów mogą ci ludzie popełniać błędy w ważnych poczynaniach życiowych lub mogą przeżywać ważne zmiany losu i to nie tylko w samej chwili zaćmienia lecz i później, jako skutki czasowej przerwy w normalnym rozkładzie sił horoskopu. Ewentualności te dotyczą najczęściej osób, które urodziły się również pod wpływem zaćmienia Słońca lub w tej samej dacie. W życiu osób innych skutki zaćmień są przeważnie mało dostrzegalne.

W każdym razie opisane zjawiska muszą być brane pod uwagę zarówno przez osoby zainteresowane astrologją i chcące wyciągnąć, nasuwające się, oczywiste wnioski, jak i przez astrologów, zwłaszcza tych, którzy, przez przeoczenie zaćmień w horoskopach, mieli niezgodności w ich interpretacjach i nieporozumienia z ich właścicielami. Oprócz stwierdzenia zaćmień w horoskopach należy jeszcze zbadać, czy były one widzialne i aktualne w miejscach urodzeń, gdyż tylko wtedy dane osoby mogły doznać ich skutków. Pomocne w tern mogą być obserwatorja astronomiczne, które posiadają dane co do przeszłych zaćmień Słońca, lub odpowiednie wydawnictwa, łub też astrolog musi znać astronomiczną metodę wyznaczania pasów widzialności.

Dużo mówi się w strologji o politycznych skutkach zaćmień Słońca. Przeważnie bierze się pod uwagę znak zodjakalny, w którym zdarza się konjunkcja ekliptyczna. Promieniowania znaków zodjakalnych odpowiadają w pewnym sensie poszczególnym krajom, które wchłaniają je słabiej lub silniej. Tak na przykład znak Bliźniąt w którym odbędzie się czerwcowe tego-roczne zaćmienie ma związek z następującemi krajami i obszarami: Dolny Egipt, południowo-wschodnia Afryka, Armenja, Sardynja, Lombardja, Belgja, Flandrja, zachodnia Anglja oraz U.S.A.

Niezależnie od tego oblicza się horoskopy na chwilę środkowej fazy zaćmienia w stolicy danego państwa i z horoskopu tego oraz z porównania go, w miarę możności, z horoskopem początku danego państwa — wyciąga się wnioski polityczne.

Obie te metody nie są jednak zbyt obiecujące. Odpowiedniość znaków zodjakalnych i krajów ustalana bywa na zasadzie obserwacyj, coprawda długotrwałych, lecz jednak zawodnych. Horoskopy chwili zaćmienia i chwili założenia danego państwa byłyby czemś godnem uwagi, gdyby państwo było bytem jednostkowym. Pozatem chwila „początku” państwa jest nieoznaczonością. W pojęciu dzisiejszem państwo jest bytem i realnością zbiorową, na którą składają się trzy czynniki: naród, terytorjum i rząd. Naród i rząd to ludzie, którzy reagują na zaćmienie Słońca w sposób opisany poprzednio, zaś terytorjum jest tu ważne, ze względu na widzialność lub niewidzialność na niem zaćmienia. Wpływ decydujący ma pochłanianie emanacyj Słońca przez Księżyc. Chociaż, jak wykazano, chwilowa przerwa w oddziaływaniu Słońca na indywidualność ludzi, nie powoduje większych skutków w ich życiu, to jednak suma drobnych naruszeń równowagi we wszystkich obywatelach danego państwa, może spowodować zmiany społeczne. Pozatem jeżeli przeprowadzić ostrożnie analogję pomiędzy jednostką i państwem, to te elementy, które w pierwszej nazywamy indywidualnością będą władzą wykonawczą na terenie drugiego. Dlatego też wolno przypuszczać, że zaćmienie Słońca ma znaczenie specjalne dla rządów krajów, w których jest widzialne.

Zaćmienie czerwcowe wywoła więc naruszenie równowagi społecznej i politycznej we wszystkich krajach, wymienionych poprzednio, które będą objęte pasami cieni. Specjalnie silnie zaznaczą się prawdopodobnie te skutki tam, gdzie jednocześnie istnieje odpowiedniość polityczna ze znakiem Bliźniąt, a więc w Afryce, Italji, Belgji i Anglji.

Oczywiście nie należy przypuszczać, że zaćmienie działa astrologicznie już przed swem rozpoczęciem. Naruszenie równowagi promieniowań nastąpi dopiero w chwili odbywania się fenomenu zaćmienia. Tak więc ostatnich wydarzeń w Afryce i Europie nie należy kłaść na karb zaćmienia czerwcowego. Niemniej jednak znamienny jest fakt, że pas pełnego cienia sięgnie od morza Śródziemnego, przez Grecję, Małą Azję, Kaukaz i Azję do Japonji. Na tym szlaku wyklują się zjawiska, które rzucą nie tylko fizyczny cień na rozwój przyszłych spraw polityczno-społecznych. Spodziewać się można wzrostu chorób nerwowych i tragedyj rodzinnych, silniejszych rozłamów partyjnych i różnicy zdań w łonie rządów, katastrof komunikacyjnych, zwłaszcza lotniczych, afer pocztowych, silnych zaburzeń atmosferycznych oraz zaburzeń w świecie naukowym i literackim, w dziennikarstwie i w dziedzinie gospodarczo -handlowej. Jeżeli uwzględnić horoskop zaćmienia, to stwierdzić należy, że nów Księżyca znajduje się w zasięgu ujemnych aspektów Marsa i Saturna.

Pierwsza z tych planet lubi wywoływać wojny, a druga zwiększa śmiertelność i kryzys materialny oraz zniechęcenie mas. Współdziałanie tych emanacyj może spowodować wojny i rewolucje.

Nie chodzi tu jednak o straszenie lub robienie sensacji złemi wróżbami. Nie należy ich jednak również lekceważyć, bo tajemnica przestrzeni i przychodzących z niej promieniowań jest więcej skomplikowana i bardziej doniosła niż się wydaje współczesnym fizykom, a nawet astrologom.

Warszawa, Maj 1936 r.

„PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE”

Wydawnictwo „Świat Ducha”

Zwraca się z prośbą do P. T. czytelników, pragnących posiadać swój horoskop, albo chiromantyczną analizę z fotografij dłoni na odległość, lub grafologiczną analizę charakteru — aby podali dokładną datę urodzenia, godzinę i miejscowość geograficzną pod adresem:

lub osobiście między godziną 19 — 20 wieczorem.

Co czytać?

Co to jest Astrologja? rzut histor. Budowa horoskopu i 11 klisz         –              zł. 1.10 gr.

Chiromancja, nauka wróżenia z ręki, rzut histor. znaczenie linij na dłoniach –  zł. 2.50 gr.

Religje Indyj i systemy filozoficzne — 80 gr.

Horoskop Chrystusa — opracowany przez biskupa John Butlera                        „zł. 1.— „

O literaturze ludowej, rys. hist. …..      „—.30 „

Pieśń o Prawdzie — wstęp do filozofji teokosmicznej – 50 gr.

Świat Ducha — kwartalnik, sześć zeszytów         zł. 3.—

Na odpowiedź należy załączyć znaczek poczt. 25 gr.

Należność można przesłać i w znaczkach pocztów.

Cena 50 groszy.

Reklamy

Astrogeneza – wywyższenia i upadki planet, czyli święta geometria

Dodaj komentarz


Wywyższenia i upadki planet, czyli święta geometria
Andrzej Cedzyński, Horodło 11 lipca 2010

Jednym z podstawowych pojęć astrologicznych jest „władztwo”, a także „wygnanie” – będące przeciwieństwem władztwa, „wywyższenie” – i „upadek”, będące przeciwieństwem wywyższenia.

Znak Władztwo Wygnanie Wywyższenie Upadek
Baran Mars Wenus Słońce 19 st. Saturn 19 st.
Byk Wenus Mars Księżyc 3 st.
Bliźnięta Merkury Jowisz
Rak Księżyc Saturn Jupiter 15 st. Mars 29 st.
Lew Słońce Saturn
Panna Merkury Jowisz Merkury 13 st. Wenus 27 st.
Waga Wenus Mars Saturn 19 st. Słońce 19 st.
Skorpion Mars Wenus Księżyc 3 st.
Strzelec Jowisz Merkury
Koziorożec Saturn Księżyc Mars 29 st. Jowisz 15 st.
Wodnik Saturn Słońce
Ryby Jowisz Merkury Wenus 27 st. Merkury 13 st.

Każda z planet ma swój natywny znak Zodiaku, w którym niepodzielnie rządzi. Ma również znak, w którym czuje się wyjątkowo godnie albo prościej mówiąc – jest wywyższona i jej działanie znak wywyższenia wzmacnia. Przeciwieństwem znaku władztwa jest opozycyjny znak wygnania. Planeta w tym znaku czuje się jak Napoleon na wyspie św. Heleny. Znakiem przeciwnym do wywyższenia jest upadek, czyli takie opozycyjne miejsce, które dana planeta raczej powinna omijać szerokim łukiem.

Nie ma większych zastrzeżeń co do podporządkowania poszczególnych planet do kolejnych znaków, jest to logiczne i zasadne. Wynika bezpośrednio ze struktury znaczeniowej Zodiaku i jest raczej bezdyskusyjne. W tabeli powyżej pokazałem jedynie planety klasycznego septenera, bo dla nich klasyczna astrologia specjalnie ufundowała poszczególne stopnie, na których planety czują się szczególnie wywyższone lub w upadku.

Zastanawiając się, z jakiego powodu Słońce jest wywyższone akurat w 19 stopniu Barana, sięgnąłem po geometrię. Z pewnością przypisanie poszczególnych stopni musiało mieć jakiś sens czy formułę. Pytanie tylko, jaką?

Wspomniany we wcześniejszym artykule Ciril Fagan, sugerował, że stopnie wywyższenia planet wynikają z horoskopu ułożonego na początek budowy świątyni Nabu w roku 786 p.n.e. Jest to teoria wysoce spekulatywna. Czy nie ma innego wytłumaczenia?

Klaudiusz Ptolemeusz był nie tylko astrologiem, ale i matematykiem. Jest twórcą pomnikowego dzieła „Tetrabiblos” i trochę mniej znanego współczesnym astrologom dzieł „Almagest”. Antykowi zawdzięczamy pojęcie „złotego podziału”, wspaniałą formułę, która znalazła swoje zastosowanie nie tylko w sztuce (np. rzeźba), ale i w architekturze. Moim zdaniem, również w astrologii.

Przypomnę krótko czym jest „złoty podział” (łac. sectio aurea) czy  boska proporcja (łac. divina proportio) to taki podział odcinka na dwie części, aby stosunek długości dłuższej z nich do krótszej był taki sam, jak całego odcinka do części dłuższej (stosunek ten nazywa się złotą liczbą). Długość dłuższej części ma być średnią geometryczną długości krótszej części i całego odcinka[1].

Boska Proporcja to liczba 1,618. Dzieląc znak Barana (w końcu jest on punktem wyjścia całego horoskopu), czyli 30 stopni/1,618 otrzymamy w efekcie dwa odcinki: 18,54 stopnia i 11.46 stopnia. Po zaokrągleniu mamy dwa odcinki po 19 i 11 stopni.

Rysunek 1. Złoty podział zastosowany w stosunku do jednego znaku Zodiaku

Źródło: opracowanie własne

19 stopień Barana jest stopniem wywyższenia Słońca i jednocześnie stopniem upadku Saturna.

Szukając geometrycznego uzasadnienia dla kolejnych stopni wywyższenia planet brałem pod uwagę różne odcinki Zodiaku, sugerując się tym, że w Babilonie funkcjonował system 60-tny. Próby nie dały zadowalających wyników, dopiero podział Zodiaku na odcinki po 36 stopni dal zadowalające wyniki[2]. Dalsze założenia były następujące:

  • Punkt przecięcia przekątnych w pięciokącie foremnym dzieli je według złotego podziału.
  • Korzystając z twierdzenia Ptolemeusza można wykazać, że bok a pięciokąta foremnego stanowi złotą część jego przekątnej b:
  • Bok dziesięciokąta foremnego ma długość równą długości dłuższego odcinka otrzymanego ze złotego podziału promienia okręgu opisanego na tym dziesięciokącie.

Rysunek 2. Pięciokąt foremny

Źródło: Wikipedia

Podział odcinka 36 stopni według „złotej reguły” dał dwa odcinki: 22 i 14 stopni. Idąc od 19 stopnia Barana (czyli od Słońca) odcinkami po 36 stopni, uzyskałem dalsze punkty:

  • 25° Byka
  • 1° Raka
  • 7° Lwa
  • 13° Panny
  • 19° Wagi (opozycja do 19 Barana)
  • 25° Skorpiona
  • 1° Koziorożca
  • 7° Wodnika
  • 13° Ryb

Dodając do początkowego punktu 19° Barana 14° otrzymujemy punkt 3° Byka, czyli miejsce wywyższenia Księżyca. Punkt opozycyjny w Skorpionie jest stopniem jego upadku. Idąc w przeciwnym kierunku i odejmując od 19° Barana 22° otrzymamy 27° Ryb, który jest stopniem wywyższenia Wenus i punkt opozycyjny, czyli 27° Panny, będący miejscem upadku Wenus. Odejmując dalej 14° otrzymujemy punkt 13° Ryb, będący miejscem upadku Merkurego. Punkt wywyższenia Marsa pojawia się w 29° Koziorożca, czyli dokładnie 44° (2 x 22°) od punktu upadku Merkurego w Rybach.

Punkt wywyższenia Jowisza pojawia się w 15° Raka, czyli dokładnie 72° od punktu wywyższenia Księżyca (2 x 36). Punkt upadku Jowisza jest w dokładnej opozycji, czyli 15° Koziorożca. Punkt tej jest w odległości 14° od punktu wywyższenia Marsa, czyli 29° Koziorożca.

Tyle ma do powiedzenia matematyka. Efekt jak rysunku poniżej:

Rysunek 3. Wywyższenie i upadek planet

Źródło: opracowanie własne

Rysunek 3 jest punktem wyjścia do rozważań nad naszym miejscem we Wszechświecie. Można zauważyć, że po lewej stronie (odpowiedzialnej za naszą osobowość, to jak widzą nas inni) znajdują się trzy planety w wywyższeniu: Słońce, Księżyc i Wenus oraz Merkury w upadku. Po prawej stronie widzimy w wywyższeniu Merkurego i Saturna oraz Księżyc i Wenus w upadku. Łącznie z Marsem i Jowiszem całość tworzy bardzo dużo mówiący krzyż, ale o tym będzie w innym odcinku.


[1] Więcej można znaleźć choćby w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oty_podzia%C5%82

[2] Tak więc można przyjąć, że pochodzenie stopni wywyższenia ma korzenie greckie ze względu na system dziesiętny. Twierdzenie Ptolemeusza związane ze „złotym podziałem” opisuje czworokąt wpisany w okrąg. Jego sformułowanie oraz dowód przypisuje się Klaudiuszowi Ptolemeuszowi, więc trop się tutaj zamyka.

Astrogeneza. Domy w horoskopie

Dodaj komentarz


Astrogeneza. Domy w horoskopie

Andrzej Cedzyński, Horodło 2010-07-07

Nawiązując do artykułu Wojciecha Jóźwiaka w Tarace pt. „Domów nie ma”, chciałbym delikatnie zaznaczyć, że nikt z nas nie urodził się włóczęgą.
Podział na domy jest naturalną konsekwencją agregacji znaczeń przypisywanych obserwacjom nieba w kontekście ich związków z losem i życiem człowieka. Człowiek szukał związków między tym, co dzieje się na niebie, a tym, co dzieje się w jego życiu. Wczesna astrologia badała raczej wpływ planet na państwa, miasta czy królów. Dopiero rozwój astrologii hellenistycznej (a także filozofii) skierował uwagę astrologów na życie indywidualnego człowieka. Klasyczny podział domów na 12 sektorów wyraźnie występuje w pracach Klaudiusza Ptolemeusza. Zapewne istniał już kilka wieków wcześniej.

Z pewnością był to system oparty na podziale przez 8, czyli octopos.[1] Koncepcja octoposu pojawiła się w pracach Cirila Fagana[2], który dosyć nowatorsko potraktował astrologiczną koncepcję domów[3].

Rysunek 1. Koncepcja octoposu Fagana

Opracowanie własne

Swoje domy nazwał „wartami” i wychodząc z założenia, że Słońce wschodzi podczas zrównania dnia z nocą o godz. 6:00, o 12:00 góruje, a o godz. 18:00 zachodzi – zaproponował następujący podział „wart”:

1 warta =  4:30 do 7:30
2 warta =  7:30  do 10:30
3 warta = 10:30  do 1:30
4 warta =  1:30 do 4:30
5 warta =  4:30 do 7:30
6 warta =  7:30 do 10:30
7 warta = 10:30 do  1:30
8 warta =  1:30  do  4:30

Na rysunku nr 1 pokazałem sfery życiowe, które Ciril Fagan przypisał poszczególnym „wartom”. Dlaczego użył słowa „warty”?

W prehistorii astrologii, a raczej pre-astrologii, człowiek orientował się w przestrzeni i w czasie obserwując niebo i poruszające się w dzień Słońce, a w nocy Księżyc lub jasne planety i gwiazdy.

Rysunek 2. Podstawowe punkty odniesienia w obserwacji nieba

Opracowanie własne

Pierwsze, co możemy zaobserwować to horyzont. Czujemy, że dookoła nas jest wielkie i odległe koło, które na morzu widać doskonale, a na lądzie czasami owe koło jest przesłaniane przez góry, drzewa czy charakterystyczne punkty. Słońce wstaje zwykle w tym samym miejscu. Umownie nazwano je Wschodem. Podobnie z zachodem Słońca. Patrząc się na Słońce, które jest najwyżej, patrzymy się w kierunku, który określono Południem. To były trzy podstawowe elementy obserwacji nieba i zmian, które na nim zachodziły. Pierwotnie pojawiła się potrzeba limitowania, a raczej określania czasu. Elektroników na ręku nikt nie nosił, więc posłużono się niebem dla wyznaczenia równych i łatwo wymierzalnych odcinków czasu. Jak się najprościej kroi tort?

Rysunek 3. Najprostszy podział nieba na równe części („warty”)

Opracowanie własne

Podział na odcinki 45-stopniowe jest prosty i sprawiedliwy. Pasterze pilnujący zwierząt, albo strażnicy czuwający u bram miasta, łatwo mogli wytyczyć sobie czas czuwania. Stąd pochodzi nazwa „warta”.

Babilończykom zawdzięczamy podział na godziny i minuty, a także podział koła na 360 stopni[4]. Używany przez nich system liczenia sześć dziesiętny był na owe czasy wyjątkowo precyzyjny.[5] Jednostką czasu był w Babilonii dzień, zaczynający się zachodem słońca i dzielony na 12 2-godzinnych okresów. Miesiąc księżycowy miał 30 dni i zaczynał go nów. Początek miesiąca ogłaszali królowie. Może się wydawać dziwne, że nowy dzień zaczynał się o zachodzie słońca, ale to właśnie o zachodzie słońca Babilończycy wypatrywali nisko nad horyzontem cienkiego sierpa nowego księżyca, który oznaczał początek nowego miesiąca. W ten sposób pierwszy dzień miesiąca Nisan (pierwszego miesiąca babilońskiego roku kalendarzowego) był ogłaszany o zachodzie w dniu równonocy wiosennej lub później. Jeżeli jednak nowy księżyc zauważono o zachodzie przed równonocą wiosenną wówczas nie ogłaszano nowego roku, lecz dodawano trzynasty miesiąc noszący nazwę ostatniego miesiąca roku kalendarzowego, tzw. drugi Adar[6].

Rysunek 4. Stary Almanach babiloński (110-800 p.n.e.), zawierający podział na 12 miesięcy oraz spis szczęśliwych dni. Tablet MS 2781 ze zbiorów British Museum

Pomińmy jednak fascynujący świat Babilonu i skoncentrujmy się na symbolu z rys. 3.

Możemy dostrzec coś, co umknęło kulturoznawcom i badaczom – prawzór znaku błogosławieństwa. Sądzę, że podział nieba na 8 części jest wręcz magiczny, coś, co kiedyś było prostym podziału czasu czuwania, przemieniło się w znak błogosławieństwa. „W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen”. Jak już wspomniałem, krzyż jest jednym z najstarszych symboli. W połączeniu z kołem (okręgiem) będącym symbolem wieczności tworzy symbol ziemi.[7]

Rysunek 5. Symbol ziemi (po lewej) i arabskiego Punktu Szczęścia (Pars Fortune)

Opracowanie własne

Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, bez przeprowadzenia odpowiednich analiz historycznych, jakie są korelacje między symbolami i koncepcjami buddyjskimi a astrologią babilońską (w grę wchodzi okres VII-V w. p.n.e.), jednakże ślepy nie zauważy zbieżności między buddyjskim Kołem Życia[8] a octoposem.

Rysunek 6. Buddyjskie Koło Życia (Dharmy)

Źródło: Wikipedia

Śmiało można twierdzić, że podział koła na osiem części jest obecny w historii kultury nie tylko europejskiej. Jest to podział naturalny i prosty, tak prosty, że wręcz archaiczny. Początek nowej ery i rozwój greckiej myśli filozoficznej przyniósł nowe idee i rozwiązania. Warstwa znaczeniowa, jaką przypisywano Zodiakowi, horoskopom i domom, poszerzyła się. Być może miłość Pitagorasa do liczb sprawiła, że liczba domów wynosi nie mniej i nie więcej tylko 12, podobnie jak gwiazdozbiorami zodiakalnymi. Gwiazdozbiorów jest 13, bo w pasie ekliptyki znajduje się także Wężownik[9], jednakże astrologowie uznali, że liczba 12 jest doskonale skorelowana z harmonią Wszechświata i tak oto, znaków Zodiaku mamy tylko 12.

Prosty podział na 8 części został wzbogacony o cztery dodatkowe. W ten sposób kosmogram, czyli mapa nieba, stał się horoskopem, czyli urodzeniową pieczęcią człowieka.

Poszukiwanie harmonii towarzyszy człowiekowi od bardzo dawna, nic tak nie jest pożądane, jak równowaga, zarówno w sferze materii, jak i ducha. Dodekatopos (12-części) zawiera w sobie nie tylko prawzór wywodzący się z octoposu. Zawiera w sobie również idee enneagramu, czyli podziału na 9 części. Zastanawia mnie tylko jedno. Dlaczego kierunek następstw domów jest odwrotny niż ruch planet na niebie? Czy chodzi tutaj o:

„per aspera ad astra”

Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w kolejnym odcinku.


[1] Octo – osiem, topos – punkt

[2] 19-ty rozdział książki C. Fagna, Astrological origins (St Paul (Minn.), Llewellyn Publications, 1971, str.161-170.

[3] Polecam ciekawy artykuł: Cyril Fagan: The Oktotopos, http://cura.free.fr/docum/02fagan.html

[4] Z pewnością kalendarz i system liczenia czasu używany był w Babilonii w okresie Hammurabiego (XVIII/XVII wiek p.n.e.).

[5] Polecam lekturę: D. Brown (2000), Mesopotamian Planetary Astronomy-Astrology , Styx Publications; Otto E. Neugebauer (1945). „The History of Ancient Astronomy Problems and Methods”, Journal of Near Eastern Studies 4 (1), p. 1-38.

[6] Potwierdzają to odkrycia archeologiczne,  np. tabliczka VAT 4956, według której 1 Nisan w roku 568 p.n.e. rozpoczął się 22 kwietnia, czyli 26 lub 27 dni po równonocy wiosennej r.

[7] A także symbol arabskiego punktu szczęścia.

[8] Koło Dharmy pojawi się jeszcze w innym artykule, dotyczącym koncepcji nidana w astrologii karmicznej

[9] Opis Wężownika w innym artykule, gdzie skoncentruję się na pytaniu: „dlaczego pominięto Wężownika w podziale Zodiaku?”

Niebo Babilonu. Mul.Apin cz.1b

Dodaj komentarz


Obiecany artykuł dotyczący pochodzenia Mul.Apin:
____________________________________________

Archiv fur Orientforschung Begrundet von Ernst Weidner

In Zusammenarbeit mit Hermann Hunger herausgegeben von Hans Hirsch

— Beiheft 24     – 1989

MUL.APIN. An Astronomical Compendium in Cuneiform

by Hermann Hunger and David Pingree

VERLAG  FERDINAND BERGER & SOHNE GESELLSCHAFT M.

A-3580 Horn, Austria

B. H.

Place and Time of the Composition of MUL.APIN

It will be clear from what follows that MUL.APIN is a composite text with many sources, and that even some sections are derived from others. The fact that source HH was copied in -686 gives a firm terminus ante quem for the final compilation. It is the date of the star-catalogues, and the closely related questions of the identifications of the star-names and the meaning of such technical features as ziq-pu  stars and the paths of Enlil, Anu, and Ea, that have evoked a debate concerning the date of this portion of the text, or of the astronomical observations that lie behind it, and concerning the place in which these observations were made.

In recent years three theories have been set forth. That proposed by van der Waerden (JNES 8 14-17; cf. Die Anfange der Astronomie  64-74) is based on the calendar in MUL.APIN which gives in sequence the dates within an ideal calendar of the heliacal risings of certain constellations (III 36 – III 12). He computed the intervals between heliacal risings of particular stars which he chose as the „first stars” of these constellations for -1000 and the latitude of Babylon, and concluded that the observations upon which the calendar is based were probably made between -1400 and -900, in Babylon rather than in Aasyria. We do not quarrel with the date, but believe that lists III and V (see below pp. 140ff.) point to Assyria as the place.

Papke (Die Keilschriftserie MUL.APIN), on the other hand, recognized that one roust deal with groups of stars rather than single stars, but also bases his calculations on „first stars”, though a somewhat different set from van der Waerden’s. Some of the first twenty of these axe  selected be-cause they are the „normal stars” of Seleucid texts, and others for a variety of reasons. From the data in the calendar, and using these „first stars”, he computes that the observations were most probably made in Babylon in about -2300. Then, de-pending on this date and place, he changes the identifications of fourteen stars previously arrived at. We question the terrestrial latitude which Papke assumes, and his choice of „first stars”. His use of the much later „normal stars”, his acceptance of rigidly defined declination circles as the boundaries between the three „paths”, his insistence upon basing such an important chronological conclusion on stars rather arbitrarily selected to fit his theory, and his essentially ignoring the data provided in lists III and V all militate against his conclusions. So also does the fact that he dates these rather sophisticated records long before any others found in cuneiform texts – indeed, a millennium or so before the more primitive Astrolabe texts.

In fact, one can reconstruct a succession of texts from the list of seventeen stars in the path of Ea found in the „Prayer to the Gods of the Night”, a corn-position of the Old Babylonian period, through the simple Astrolabe lists and the more elaborate list in section B of Astrolabe B, a tablet of ca. -1100, to the much more complex catalogue in MUL.APIN (see BPO 2 72-75). Not only are these lists of increasing accuracy in the sequence of heliacal risings of the stars they name; the last two have drawn upon the same mythological source associating constellations with deities. It is not impossible that the authors of the Old Babylonian text and of the Astrolabes ignored the superior data of the MUL.APIN list if it was in fact long before their times but the probability is that they would not have done so.

More recently van der Waerden (AHES 29 109-112) has argued in favor of Papke’s theses. He notes that in MUL.APIN I ii 42-43 the rising of the Arrow, the Snake, and the Lion is said to occur on IV 15, and that the longest day and shortest night (i.e., the summer solstice) are recorded on the same date. He correctly observes that, if the Arrow were Sirius, its heliacal rising would not occur on the day of the summer solstice in -1100 but some twenty days later. His solution is Papke’s: to take the „first star” of Arrow to be Procyon (Alpha Canis Minoris) and the date -2300; according to my calculation, the longitude of the Sun was about 85° on the day that Procyon was first visible in the morning at Babylon in -2500, while it was about 103° on the day that Procyon was first visible in the morning at a latitude of 36° N in -1000.

The trouble is that these calculations are not very significant. We know that the constellation Arrow was the figure of a man holding a bow and shooting an arrow (see Pingree and Walker, Memorial volume for A. Sachs); when that constellation -much larger than imagined by Papke and van der Waerden – was thought by the Babylonians to rise we have no way of knowing without knowing its precise limits.

But even more dubious than using Procyon as the criterion is the assumption that the ideal calendar which records the intervals between risings of constellations in terms of artificial time units and the location of the equinoxes and solstices on the fifteenth day of months I, IV, VII, and X have the same origin. It seems more sensible to us to regard the „dating” of an equinox or solstice on the fifteenth day of an artificial month – i.e., in its middle – as equivalent to recording that, with intercalation, it will fall within that month. In other words, our calendar contains two sets of data: one consists of the approximate intervals between the risings of constellations on the assumption that the Hired Man (Aries) rises on I 1 and that each month contains exactly thirty days, the other consists of the months within which the solstices and equinoxes will occur.

Confirmation of this interpretation is found in two passages in MUL.APIN. The first is I III 8-9 where we read that the Arrow becomes visible in the evening on X 15, which is also when the shortest day and longest night (i.e., the winter solstice) takes place. In fact, Procyon’s acronychal rising at Babylon in -2500 took place some thirty-five days before the winter solstice; the same error is evident, e.g., in Table VIII where we used Sirius. This demonstrates that the dates for both the heliacal and acronychal risings of the Arrow are only schematically associated with the fifteenth of months IV and X respectively, and should caution us against trying to squeeze the data of the text too closely. Note that in the Old Babylonian text published in the Appendix the equinoxes and solstices are said to fall on day 15 of months XII, III, VI, and IX.

The second passage is II i 9-18, where-in the days of the equinoxes and solstices are described.  Again the heliacal rising of the Arrow is dated on IV 15, its acronychal rising on X 15; but otherwise this passage is more informative.  On VII 15 (the fall equinox) the Sun is said to rise with the Scales while the Moon stands in front of the Stars behind the Hired Man. This records an observation of Full Moon near the time of the equinox; it is simply reversed for I 15 (the spring equinox). Table XII shows that in -1000 the Moon between the Stars (Pleiades) and the Hired Man was at a longitude of about 0° while the Sun was in the Scales (Libra). Further, the text states that on IV 15 the Sun rises to the north with the head of the Lion and on X 15 to the south with the head of the Great One (i.e., Aquarius; one must correct UR.GU.LA to GU.LA).  Again, Table XII shows that the Sun was near £ Leonis at the summer solstice in -1000 and near u Aquarii at the winter solstice.

These coincidences are not precise; nor do we expect them to be. But they are completely consistent with a date of ca. -1000, but not for one of -2300; for at the latter date the Full Moon of the autumn equinox between Aries and the Pleiades would not yet be at Aries 0°, nor would z  Leonis be near Cancer 0°, nor v Aquarii close to Capricorn 0°.

Reiner and Pingree (BPO 2) attempted to identify the constellations roughly on the basis of visual analogues of the motion of the sphere, using lists III and V as their basic data. They arrived at the conclusion that the date of this material is ca. -1000, but found that the simultaneously rising and setting stars of list III and the simultaneously culminating and rising/setting stars of list V fit a terrestrial latitude of ca. 36° N. The declinations of the zigpu  stars in list V also point to this latitude, as does the close fit between MUL.APIN’s intervals of visibility in the morning for twenty-four constellations and those for bright stars in the same constellations computed by Ptolemy for the latitude 36° N. (see Table VIII below p. 145).

Niebo Babilonu. Mul.Apin cz.1

Dodaj komentarz


Andrzej Cedzyński
http://www.astrogeneza.wordpress.com

Mul.Apin jako źródło wiedzy astrologicznej w starożytnym Babilonie

Jednym z najstarszych źródeł wiedzy astrologicznej i astronomicznej jest babilońskie kompendium Mul.Apin. Co oznacza nazwa Mul.Apin? Babilończycy mieli zwyczaj nadawania swoim dziełom nazwę, która była jednocześnie początkiem tekstu. W dosłownym tłumaczeniu Mul.Apin oznacza „Gwiazdy Pługa”. Chodzi tutaj o gwiazdozbiór Wielkiej Niedźwiedzicy i jej siedem najjaśniejszych gwiazd. W tradycji wczesnego Babilonu używano także innej nazwy –  „Każda z Trzech Gwiazd”. Mul.Apin jest datowany na rok 1000 p.n.e.[1] Astrofizyk Bradley Schaefer[2] na podstawie badań astronomicznych wyliczył, że Mul.Apin powstało około 1370 r. p.n.e. w regionie Assur. Jak wskazują badania archeologiczne, pismo w rejonie Międzyrzecza powstało już około 3500 r. p.n.e. Babilończycy często określali gwiazdy jako „pismo nieba” i starali się owe pismo niebiańskie rozszyfrować.

Fot. 1. Mul.Apin (egzemplarz z 686 r. pn.e.) z British Museum

Najstarszy zachowany egzemplarz Mul.Apin pochodzi z roku 686 p.n.e. Jednym z egzemplarzy posługiwał się sam Eudoksos z Knidos, grecki astronom żyjący w pierwszej połowie IV wieku p.n.e. Eudoksos stworzył teoretyczny model 27 sfer, poruszających się z różnymi prędkościami, do wyjaśnienia ruchu Ziemi, gwiazd, Słońca, Księżyca, Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna. Jako załącznik przedstawiam krótki artykuł[3], w którym wyjaśniono pochodzenie Mul.Apin.

Mul.Apin zawiera listę 66 gwiazd i konstelacji, a także pozwala zorientować się, co do wschodu, zachodu i kulminacji gwiazd. Jest bardzo dobrze zaplanowanym poradnikiem dla wszystkich astronomów i astrologów. W owym okresie rozróżnienie na astronoma i astrologa nie miało miejsca, jak już powiedziałem wcześniej, Babilończycy po prostu próbowali odczytać przekaz zawarty w tajemniczym rysunku gwiazd na niebie.

Fenomen szerokiej wiedzy starożytnych mieszkańców Międzyrzecza[4] na temat nieba budzi podziw do dzisiaj. Jeszcze starszy tekst astrologiczny Enuma Anu Enlil[5] (datowany na okres 1651-1157 p.n.e., a prototyp tego tekstu jest straszy o dodatkowe 300 lat!) zawiera nie tylko podstawową wiedzę na temat astronomii, ale również szereg omenów (przepowiedni) astrologicznych. Wiedza ówczesna pochodząca z rejonu Międzyrzecza przewyższała zdecydowanie wiedzę matematyków i astronomów greckich. Bez Enuma Anu Enlil i Mul. Apin nie byłoby prac Hipparcha, Eudoksosa czy Klaudiusza Ptolemusza. O wypływie nauki Bablionu na naukę grecką (świata antycznego, który jest podwaliną naszej europejskiej kultury) świadczy np. Seneka, który opisuje wizytę uczonych z Babilonu w Grecji z powodu pogrzebu Platona[6]. Strabon w I w. p.n.e. opowiada o matematykach i astronomach mieszkających w Uruk, Niniwie, i Babilonie. Świątynia Esagila, wspominana przez Herodota w V w. p.n.e., była centrum badań astronomicznych aż do I wieku n.e.

Mówiąc o zachowanych zabytkach astrologicznej literatury Międzyrzecza, nie sposób zapomnieć o cylindrze Gudei[7] datowanym na rok 2000 p.n.e. (wykonany po śmierci Gudei). Gudea był cenionym władcą. Budował liczne świątynie, w tym tzw. Eninnu, czyli „dom pięćdziesięciu bogów”, poświęconą bogu Ningirsu. Dwa cylindry Gudei opowiadają o budowie tejże świątyni, są to najwcześniejsze znane tak obszerne teksty sumeryjskie.

Fot. 2. Cylinder Gudei (wysokość ok. 1 m)

Obserwacje nieba, oraz wynikające z nich omeny czy przepowiednie astrologiczne, związane były z losem państwa i króla. Współczesny astrolog powiedział by, że była to astrologia mundalna lub astrometeorologia.

Wracając do Mul.Apin, tekst jest zawarty na dwóch tabliczkach, ale prawdopodobnie były to trzy tabliczki. Na tabliczce nr 1 zapisano istotne informacje wyjaśniające konstrukcję babilońskiej mapy nieba, położenie gwiazd i gwiazdozbiorów z wytłumaczeniem ich relacji względem siebie i kalendarza. Każda z tabliczek zawiera 4 sekcje po 50 linii[8]. Tabliczka nr 1 ma sześć wyraźnych rozdziałów, w których znalazły się następujące informacje:

  1. Opis najważniejszych gwiazd i konstelacji: 33 gwiazdy i konstelacje północnej ścieżki boga Enlila, 23 z równikowej ścieżki boga Anu i 15 z południowej ścieżki boga Ea,
  2. Wschody 34 gwiazd i konstelacji związane z 360-dniowym kalendarzem (lunarno-solarnym)[9],
  3. Lista gwiazd i konstelacji, które wschodzą i zachodzą w tym samym czasie,
  4. Liczba dni pomiędzy wschodami różnych gwiazd i konstelacji,
  5. Lista gwiazd i konstelacji, które wschodzą i kulminują w tym samym czasie,
  6. Lista gwiazd na ścieżce Księżyca.

Druga tabliczka zwiera bardziej interesujące informacje związane z metodami prognostyki astrologicznej opartej na ruchu Słońca, Księżyca i planet. Zawiera również informacje o tym, jak regulować „idealny” kalendarz. Są tutaj również podane astrologiczne omeny, cztery podstawowe gwiazdy przypisane podstawowym wiatrom oraz podstawowe elementy astronomii. Zakończenie  tabliczki nr 2 sugeruje istnienie trzeciej tabliczki (niestety nieodkrytej), na której prawdopodobnie znajdowały się przepowiednie związane z konkretnymi gwiazdami.

———–

Koniec cz.1

W następnym odcinku będę prezentował pierwsze polskie tłumaczenie Mul.Apin

O babilońskim niebie i mapach mówię także w wątku: Asyryjska mapa nieba – https://astrogeneza.wordpress.com/2010/05/30/asyryjska-mapa-nieba/


[1] John H. Rogers, „Origins of the ancient constellations: I. The Mesopotamian traditions„, Journal of the British Astronomical Association 108 (1998) 9–28

[2]Astronomer traces Zodiac’s time and place of birth„. The Inquirer. 4 June 2007

[3] Mul.Apin  an astronomical compendium in Cuneiform by Hermann Hunger and David Pingree. Published 1989. Open Library

[4] Mesopotamia – od greckiego „mezo” – między, „potamoi” – rzeki

[5] Polski tytuł brzmiałby „Kiedy bogowie Anu i Enlil…”  (tłumaczenie własne). Tekst Enuma Anu Enlil będzie tematem kolejnego artykułu ze względu na swoją doniosłość i rolę, jaką odegrał dla astrologii.

[6] Seneka, Listy. List nr 58.

[7] Gudea („Powołany”) – sumeryjski władca Lagasz panujący w latach ok. 2141-2122 lub też według innej chronologii (Albrighta-Corneliusa) ok. 2050-2000 p.n.e.

[8] Opis dotyczy egzemplarza z 686 r. p.n.e. pokazanego na fot.1

[9] Kalendarz składał się z 12 „idealnych” miesięcy po 30 dni, okazjonalnie dodawano 13 miesiąc. W tym układzie przesilenie następowało 15-ego dnia pierwszego i siódmego miesiąca, a równonoc – 15-ego dnia czwartego i dziesiątego miesiąca. Babilończykom zawdzięczamy również 7-dniowy tydzień i nazwy dni pochodzące od nazw planet (bóstw)

Krzysztoph Krzykawski, Krótka astrologiczna uwaga. Komety z 1681 r.

Dodaj komentarz


Bóg kazał się dzielić, więc chciałbym się z Wami podzielić małym rarytasem z moich skromnych zbiorów:

Krótka astrologiczna uwaga Komety. Na Horyzoncie Krakowskim, około ostatnich dni Grudnia powstaiącego w Roku Pańskim 1680. ginącego zaś, około pierwszych dni Lutego, w Roku ninieyszym 1681. Swiatu Polskiemu z pilnośćią przez M. Krzysztopha Krzykawskiego w Przesławney Akademiey Krakowskiey Nauk wyzwolonych, y Filozofiey Doktora, w Kollegium Mnieyszym Ordynaryinego Astrnomiey Professora uczyniona, y do Druku podana. Roku Pańskiego M.DC.LXXXI. dnia XVIII Lutego


J. R., Astrologia a małżeństwo z 1938 r., cz.2

Dodaj komentarz


Kolejna porcja astrologicznej wiedzy nt. astrologii porównawczej:

———————————————————————————

Z kolei – opierając się na tradycji i doświadczeniu – zajmiemy się porami wstępowania w związki małżeńskie najpierw u mężczyzn, następnie u kobiet.

Mężczyzna wcześnie się żeni:

Kiedy Księżyc przybywa od nowiu do pierwszej kwadry, znajdując się przy tym w 4, 5, 6, 10, 11 lub 12 domu.

Kiedy Księżyc i Wenera, silne i dobrze aspektowane, w otoczeniu innych planet zajmują znaki płodne: Raka, Skorpiona lub Ryby.

Kiedy Księżyc i Wenera znajdują się w piątym lub siódmym domu, które rządzą miłością i małżeństwem.

Kiedy płodny znak (Rak, Skorpion lub Ryby) w piątym lub siódmym domu.

Kiedy Wenera i Mars znajdują się w wywyższeniu, odbierając silne i dodatnie aspekty.

Kiedy Jowisz lub Wenera tworzą korzystne aspekty w siódmym domu.

Mężczyzna późno się żeni:

Kiedy Księżyc znajduje się w pełni lub ubywa od pełni do ostatniej kwadry, przebywając przy tym w 1, 2, 3, 7, 8 lub 9 odcinku horoskopu.

Kiedy Księżyc lub Wenerę skaleczy Saturn, Mars, Uranus lub Neptun, zwłaszcza, gdy jedna z tych planet znajduje się w 5 lub 7 domu.

Kiedy Saturn, Mars, Uranus lub Neptun znajdują się w 5 lub 7 odcinku natywnika.

Wreszcie Księżyc w kwadracie lub opozycji do Wenery lub Jowisza przynosi kłopoty w staraniach miłosnych i tym samym zwłokę w zawarciu małżeństwa.

Mężczyzna żeni się bardzo późno lub wcale:

Kiedy Saturn znajduje się w Skorpionie, który rządzi genitaliami, lub gdy Księżyc tworzy paralelę, koniunkcję, kwadrat lub opozycję do Saturna, planety zahamowania – bowiem wówczas ma miejsce niewielkie lub żadne pragnienie stosunku płciowego i stąd tego rodzaju jednostki przeważnie pozostają w stanie bezżennym.

Kiedy Księżyc lub Wenera, planeta miłości, jest uszkodzona w saturnowym znaku Koziorożca, a zwłaszcza, kiedy skaleczenie przychodzi od Saturna – wiele trudności staje na drodze do zawarcia związku i wątpliwym jest, czy da się je przezwyciężyć, stąd prawdopodobnie małżeństwo nie dojdzie do skutku. Kiedy Księżyc tworzy kwadrat lub opozycję ze Słońcem, występuje trudność decyzji w ogóle, a gdy Księżyc znajduje się w 1, 2, 3, 7, 8 lub 9 odcinku, w szczególności zdecydowania się na małżeństwo. Jeśli przy tym odbiera zły aspekt od Saturna, nigdy się nie zdecyduje i małżeństwo nie stanie się jego udziałem.

Kiedy Księżyc przebywa w ostatnich stopniach znaku, nie tworząc przy tym aspektu z żadną planetą – występuje brak pociągu do drugiej płci, który prawdopodobnie uniemożliwi zawarcie związku małżeńskiego.

Kobieta wcześnie wychodzi za mąż:

Gdy Księżyc zdąża od nowiu do pierwszej kwadry, a Słońce znajduje się w 4, 5, 6, 10, 11 lub 12 odcinku natywnika.

Gdy Słońce i Wenera dobrze aspektowane, przebywają w jednym z płodnych znaków: Raku, Skorpionie lub Rybach,

Gdy Słońce, Wenera i Mars, dobrze aspektowane, znajdują się w piątym lub siódmym domu, które rządzą miłością i małżeństwem.

Gdy płodny znak (Rak, Skorpion lub Ryby) wschodzi na początku piątego lub siódmego odcinka.

Gdy Słońce, Mars i Wenera, silnie i pomyślnie aspektowane, znajdują się w wywyższeniu.

Gdy Jowisz lub Wenera, korzystnie aspektowane, przebywają w siódmym domu.

Kobieta późno wychodzi za mąż:

Gdy Księżyc od pełni ubywa do ostatniej kwadry, a Słońce znajduje się w 1, 2, 3, 7, 8 lub 9 odcinku natywnika.

Gdy Słońce i Wenera są skaleczone przez Saturna, Marsa, Uranusa lub Neptuna, położonych zwłaszcza w 5 lub 7 domu, które rządzą małżeństwem i miłością.

Gdy Saturn, Mars, Uranus lub Neptun przebywają w 5 lub 7 polu radixu. Gdy Księżyc tworzy kwadraturę lub opozycję z Wenerą lub Jowiszem – kłopoty odwlekają zawarcie związku małżeńskiego.

Gdy Księżyc znajduje się w paraleli, kwadracie lub opozycji względem Uranusa – oktawy Wenery – zwłoka również wystąpi.

Kobieta wychodzi za mąż bardzo późno lub wcale:

Gdy Saturn jest w Skorpionie lub, gdy Słońce tworzy paralelę, koniunkcję, kwadrat lub opozycję względem Saturna – natura pragnieniowa pozostaje w stanie uśpienia, toteż gdy jeden z tych warunków zaistnieje w horoskopie niewiasty, można wnosić, że pozostanie panną.

Gdy Słońce lub Wenera są uszkodzone w saturnowym znaku Koziorożcu, a zwłaszcza, jeśli skaleczenie pochodzi od Saturna, wystąpią liczne przeszkody i wątpliwym jest, czy małżeństwo dojdzie do skutku.

Gdy Słońce i Księżyc wzajemnie sobie szkodzą, przez tworzenie kwadratu lub opozycji – właściciel horoskopu odznacza się chwiejną i niezdecydowaną naturą, a jeśli przy tym Słońce, będące sygnifikatorem małżeństwa u kobiety, znajdzie się w 1, 2, 3, 7, 8 lub 9 odcinku natywnika, sprowadzi trudność w zdecydowaniu się na małżeństwo, zaś równoczesny ujemny aspekt między Słońcem a Saturnem – uniemożliwi w ogóle decyzję i związek nie zostanie zawarty. Gdy Słońce nie tworzy aspektu z innymi planetami – oznacza to brak pociągu do drugiej płci, który prawdopodobnie przeszkodzi małżeństwu.

*

Dla tak ważnego przedsięwzięcia, jak założenie rodziny – niektórzy astrologowie radzą wybrać najodpowiedniejszą porę, przy pomocy tzw. horoskopii godzinowej. Pomyślnym ma być moment, kiedy wschodzi jeden ze znaków stałych: Byk, Lew, Skorpion, Wodnik – zaś planety znajdują się w narożnikach. Również dyrekcje i tranzyty winny u obu partnerów występować tylko korzystne. Horoskopy należy obliczać tak długo, aż znajdzie się najodpowiedniejszy. Wyszukanej godziny należy się ściśle trzymać – z jej rozpoczęciem przystąpić do ceremonii.

W dawniejszych czasach, a i obecnie u niektórych narodów, zwłaszcza wschodnich, dokonywano wyboru dni, przy czym w różnych krajach panowały różne w tym względzie zwyczaje:

Stuletni kalendarz podaje:

Niedziela – dzień szczęśliwy; poniedziałek – niepomyślny; wtorek – dodatni; środa – nieszczęśliwy; czwartek – pozytywny; piątek – krytyczny; sobota niezdecydowany.

Do tego dochodzą jeszcze tzw. „krytyczne dnie”, mianowicie:

Styczeń: 1, 2, 6, 11, 17, 18; luty: 8. 16, 17; marzec: 1, 12, 13, 15; kwiecień: 1, 3. 15, 17, 18; maj: 8, 16, 17, 30; czerwiec: 1, 7; lipiec: 1, 5, 6; sierpień: l, 3, 18, 30; wrzesień: l, 15, 18, 20; październik: 15, 17; listopad: l, 7. 11; grudzień: l, 7.

Oczywiście, gdy istotne astrologiczne warunki są pomyślne – nie należy zważać, że dniem tym jest poniedziałek, wtorek, czwartek czy piątek. Dla pewności jednak – astrologia tradycyjna – radzi uwzględnić godziny planetarne i wybrać: godzinę Słońca, Jowisza, Wenery, Księżyca i Marsa – zwłaszcza, gdy partnerzy urodzeni są pod tymi planetami.

Jeśli jeden lub kilku złoczyńców (Saturn, Mars, Uranus lub Neptun) znajduje się w siódmym domu, zaś Słońce lub Księżyc przebywają w znakach płodnych (Raku, Skorpionie lub Rybach) lub podwójnych prawdopodobnym jest wielce, że właściciel horoskopu będzie się żenił kilka razy, przy czym – zdaje się – w żadnym z związków nie znajdzie szczęścia.

Jeśli Słońce lub Księżyc aspektowane są: przez planety, przebywające w podwójnych znakach (Bliźniętach, Łuczniku lub Rybach), a zwłaszcza, gdy znaki te znajdują się na początku siódmego domu – dwa lub więcej małżeństw prawdopodobnie będzie miało miejsce. Również władca Ascendentu w siódmym domu, dobrze aspektowany i w znakach podwójnych, wskazuje na kilkakrotne zawieranie związków małżeńskich.

*

W natywniku u mężczyzny przyszłą małżonkę oznaczają planety, z którymi Księżyc tworzy aspekt progresywny po urodzeniu. Określają one jej charakter i usposobienie, które uwypuklają znaki, zawierające dane planety i aspekty, jakie one tworzą.

W horoskopie niewiasty przyszłego małżonka oznaczają planety, z którymi Słońce tworzy aspekt progresywny, przy czym należy traktować je w związku z znakami, w jakich się znajdują, i ciałami kosmicz­nymi, z którymi tworzą aspekty. Zaznaczyć musimy, że gdy sygnifikator drugiej osoby małżeństwa, aspektowany przez Słońce lub Księżyc, jest wsteczno bieżny lub przebywa w słabym znaku (jak np. Saturn w Baranie lub Jowisz w Bliźniętach) pociąg nie jest dostatecznie silny ażeby doprowadził do małżeństwa, lub wyładuje się prawdopodobnie tylko w przejściowym stosunku.

*

Wiadomą jest rzeczą, że nawet, gdy prawo zgodzi się na małżeństwo, a także lekarz nie znajdzie przeszkód – wcale nie znaczy, ażeby związek musiał być szczęśliwy. Życie, bowiem codzienne daje dowody rozbicia małżeństw, których szczęście właściwie winno być trwałe ze względu na korzystne warunki materialne, piękne mieszkanie i znakomity stan zdrowotny. Dla astrologa jednak tego rodzaju nieszczęśliwe małżeństwa, mimo na pozór korzystnych warunków, nie są niezrozumiałe, zwłaszcza, gdy ma przed sobą horoskopy obu partnerów. Wynika z nich bowiem wyraźnie, że sobie nie odpowiadają, lub że w ogóle nie nadają się do małżeństwa.

Z kolei podamy położenia planet, których posiadacze winni małżeństwa unikać:

Skaleczony Księżyc w domu siódmym wskazuje na zmiennego i niewiernego małżonka – lecz układ ten tylko wówczas posiada znaczenie, gdy znajduje się w horoskopie mężczyzny.

Saturn w siódmym odcinku natywnika niepomyślnie aspektowany, przeszkadza zawarciu związku małżeńskiego, a po wtóre każe się spodziewać wyrachowanego, zimnego i niesympatycznego partnera, który główne zadanie widzi w ograniczaniu swobody drugiej osoby małżeństwa i gnębieniu jej nieustannymi zakazami. Jeśli przy tym jest on skaleczony przez Marsa lub Uranusa, można liczyć na rychłą śmierć tego partnera, co pod pewnym względem dla drugiej osoby będzie upragnionym wyzwoleniem, lecz – zwłaszcza, gdy pozostaną dzieci – może pociągnąć za sobą materialny niedostatek.

Skaleczony Jowisz w siódmym polu radixu również odwleka zawarcie związku, a gdy nawet później nastąpi – właściciel horoskopu będzie wiele cierpiał wskutek obojętności i braku uczucia ze strony partnera. Stąd – przy tego rodzaju układzie – subtelniejszym jednostkom odradza się wstępowania w związek małżeński.

Mars niepomyślnie aspektowany w domu małżeństwa wróży partnera o władczym, despotycznym usposobieniu, który – jeśli przy tym Mars znajduje się w znaku Raka lub Ryb – będzie posiadał skłonność do pijaństwa, a gdy planeta ta przebywa w Skorpionie, istnieje możliwość zboczenia seksualnego. Gdy Marsa kaleczy Uranus, trzeba liczyć się z nagłą śmiercią partnera wskutek wypadku, lub jego ciężkim okaleczeniem. A zatem również ten układ nie jest pomyślny dla małżeństwa.

Uranus w siódmym odcinku natywnika, nawet dobrze aspektowany, ostrzega wyraźnie przed zawarciem związku, gdyż nawet pomyślnie położony stwarza ludzi, którzy z racji swojej samodzielnej i niezależnej natury czują się ograniczeni więzami małżeństwa i raczej szukają przyjaciółki, aniżeli żony. Jeśli Uranus w tymże polu skaleczony jest przez Saturna, Neptuna lub Marsa, człowiek, w którego horoskopie występuje ten układ – zwłaszcza przy niepomyślnym aspekcie Marsa lub Neptuna – nie będzie traktował zbyt poważnie wierności małżeńskiej, co w końcu będzie musiało doprowadzić do skandalu i rozwodu. Nawet przy kilkakrotnym zawieraniu związków małżeńskich należy liczyć się zawsze z ich szybkim rozwiązaniem. Toteż poważnie trzeba go przestrzec zarówno dla jego, jak też drugiej osoby, dobra. Na ogół w niekorzystnych aspektach sprowadza nagłe zobojętnienie, nienawiść, rozgoryczenie, oburzenie, oraz ból psychiczny, względnie nieporozumienia, które mogą podważyć najtrwalszy stosunek. Owe przeciwdziałające aspekty tłumaczą fakt, że ludzie, którzy odczuwali ku sobie gorącą skłonność i przeżyli szczęśliwe godziny miłości – zaczynają prowadzić gwałtowne spory i ostatecznie się rozchodzą.

Skaleczony Neptun w domu małżeństwa wskazuje również na rozczarowanie, co do partnera, który też zazwyczaj nie jest godnym zaufania i podlega zmiennym uczuciom. Planeta ta działa niezwykle dziwnie i tajemniczo. Jak przy dobrych aspektach stwarza wysoko uduchowione przyjaźnie i platoniczną miłość, tak przy niepomyślnych może wywołać zboczenie i sprowadzić brak uczucia, osamotnienie erotyczne, niepowodzenie w miłości, rozluźnienie obyczajów, oraz gorzkie rozczarowania.

*

Jeśli jednak w domu małżeństwa nie znajduje się żadna planeta, wówczas celem wydania sądu należy przystąpić do analizy 4 i 5 domu horoskopu, o ile oczywiście zawierają one jakieś ciała kosmiczne.

Gdy w 4 odcinku natywnika, traktującym o ognisku domowym i stosunkach rodzinnych, znajduje się Uranus – zarówno dodatnio jak ujemnie aspektowany – należy odradzić zawarcie małżeństwa, gdyż szczęście, zadowolenie i harmonia nigdy nie zagoszczą w domu, gdzie mieszka Uranus.

Również źle aspektowany Saturn w 4 odcinku radixu grozi rozbiciem ogniska domowego i stratą majątku, a zatem ubóstwem i samotnością na starość. Skaleczony Mars w 4 polu horoskopu każe wnosić o częstych sporach i nieporozumieniach domowych.

Uranus w 5 odcinku natywnika, domu miłości i dzieci, jest również nieodpowiednim układem dla małżeństwa, dowodzi bowiem, że właściciel horoskopu posiada skłonność do wchodzenia w tajne stosunki miłosne – a gdy skaleczony Uranus na tym miejscu stoi w horoskopie kobiety, oznacza oddawanie się każdemu, mężczyźnie, który się jej spodoba, gdyby zaś małżeństwo miało być pobłogosławione potomstwem, grozi trudnymi rozwiązaniami lub śmiercią dziecka wskutek wypadku.

*

W razie nie znajdowania się tych układów w analizowanym przez nas horoskopie, bierzemy pod uwagę descendent, a zatem znak zodiakalny, znajdujący się na początku 7 odcinka radixu, oraz jego władcę.

Baran na descendencie – zwłaszcza, gdy Mars odbiera niekorzystne aspekty – jest niepomyślnym znakiem dla małżeństwa, zapowiada bowiem liczne dysharmonie i każe przypuszczać rozwód.

Również znak Panny na początku tego odcinka i jego władca Merkury niepomyślnie aspektowany, daje małżeństwo bez miłości i z widokami rozwodu: o ile małżonkowie nie zadowolą się chodzeniem własnymi drogami.

Znak Koziorożca na descendencie, a Saturn źle aspektowany przez Wenerę lub Słońce w natywniku kobiety, zaś przez Księżyc w radixie mężczyzny mówi o dwóch małżeństwach, z których jedno wskutek rozwodu zostanie rozwiązane, a drugie też nie będzie można określić jako szczęśliwe. A zatem i w tym wypadku odradza się zawieranie legalnego związku.

Oto główne przypadki, kiedy małżeństwa winno się unikać bez zasięgania wpierw rady horoskopu partnera. Istnieje jednak wiele natywników, w których te znamiona się nie znajdują, i których właściciele mogą dlatego zaryzykować zawarcie małżeństwa, lecz oczywiście nie z pierwszą lepszą osobą. Stosuje się wówczas drugą metodę astrologicznego badania możliwości małżeńskich, mianowicie porównywanie horoskopów obu osób, zamierzających wstąpić w związek, gdyż nawet stosunkowo pomyślny horoskop małżeński może ulec pogorszeniu przez to, że albo przyszły partner posiada natywnik nie nadający się do małżeństwa, albo że oboje wprawdzie na podstawie pojedynczych horoskopów mogą się żenić, lecz nie ze sobą.

*

Zajmijmy się teraz z punktu widzenia astrologii zjawiskiem, które zwłaszcza w ostatnich latach bardzo silnie występuje. Mam na myśli: rozwody. Również i tutaj nie należy pod tym terminem rozumieć tylko wypadku, gdy na podstawie sądowego wyroku małżeństwo ogłoszone zostaje jako rozwiązane, lecz również te wszystkie, w których występuje całkowite zobojętnienie partnerów, a tylko zewnętrzne stosunki lub poczucie odpowiedzialności względem potomstwa wstrzymują formalne rozłączenie.

Przystępując do analizy interesującego nas zagadnienia, należy w pierwszym rzędzie zbadać, czy właściciel horoskopu w ogóle nadaje się do małżeństwa, a jeśli tak, to w jakim stopniu. Bowiem jak wykazaliśmy wyżej, istnieją ludzie, którzy z racji swego charakteru w ogóle nie powinni zawierać legalnego związku, przy czym ich wartość wewnętrzna nie musi przy tym być niską. Tego rodzaju jednostki zostają przeważnie kawalerami, albo, gdy horoskop dopuszcza małżeństwo, w krótkim stosunkowo czasie rozwodzą się.

Zbadanie całego szeregu horoskopów ludzi rozwiedzionych utwierdza w przekonaniu, że Uranus, wielki rewolucjonista i burzyciel, główną tutaj odgrywa rolę. Oczywiście – ażeby jego wpływ w tym kierunku się przejawił – musi w horoskopie posiadać związek z punktami, reprezentującymi sprawy małżeńsko-miłosne lub wpływającymi na nie. Należy przy tym pamiętać, że Uranus na najmniejsze skaleczenie niezwykle silnie reaguje. Wpływ jego łatwo zrozumieć, gdy się uzmysłowi, jakie warstwy człowieka podlegają bezpośredniemu oddziaływaniu tej planety. Przede wszystkim musimy tutaj wymienić aurę, która odgrywa wybitną rolę w kształtowaniu się stosunków między ludźmi. Siedząc w pociągu lub tramwaju obok osób całkiem obcych, których nigdy przedtem nie widzieliśmy, nagle zaczynamy odczuwać do nich sympatię lub antypatię; nie wiemy skąd ani dlaczego, lecz to żadną miarą nie zmienia prawdziwości uczucia. Aura tych ludzi zetknęła się z naszą, podświadomy most zrozumienia został zarzucony. Właśnie u małżonków ten „most” posiada decydujące znaczenie. Jeśli jest on trwały i silny, wówczas obie strony mogą siebie zrozumieć i poznać bez słów i czynów. Gdy zaś słaby, lub nie istnieje, istotne ogniwo odpada, a partnerzy na terenach, których nie da się wytłumaczyć słowami, nie mogą dojść do porozumienia.

O ile uszkodzony Uranus okaże, że aura właścicieli horoskopów nie przenika się wzajemnie, wówczas też w małżeństwie nie będzie zrozumienia. Stąd wypływa, dlaczego artyści, a zwłaszcza aktorzy, posiadają specjalną skłonność do rozwodów. Wiadomym jest bowiem, że podlegają oni silnie wpływowi wenusowych znaków: Byka i Wagi, która to ostatnia zwłaszcza specjalnie silnie na aktorów oddziaływa. Równocześnie Waga jest znakiem małżeństwa. Aura zaś umożliwia im nawiązanie kontaktu z publicznością. Nic więc dziwnego, że Uranus – który daje twórczą i artystyczną oryginalność – u aktorów znajduje się przeważnie w znaku Wagi lub odpowiadającym mu siódmym domu natywnika, przy czym zgodnie z naturą odcinka zodiakalnego wpływa również na życie małżeńskie. Odpowiednie zaatakowanie Uranusa – zwłaszcza przez Wenerę, władczynię znaku Wagi – stwarza jednostkę o zdolnościach artystycznych i silnie rozwiniętej ekscentryczności, oraz przewrażliwieniu aury, tak, że podlega ona wpływom, nie odczuwalnym, dla normalnego człowieka, które jednak dla jego zawodu są konieczne, a przynajmniej pożądane. Czyż wyda się teraz dziwnym, że tylu aktorów rozwodzi się, skoro weźmiemy pod uwagę, że małżeństwo podlega tym samym, co ich zawód, horoskopowym warunkom?

Uranus rządzi jednak również centralnym systemem nerwowym, oraz rozwojem psychicznym. Dlatego też u geniuszów znajduje się on często w ważnym punkcie horoskopu. Jest rzeczą całkiem naturalną, że aura geniusza przeważnie nie jest luźna i dlatego przeszkadza wywrzeć otoczeniu silniejszy wpływ na osobowość, a tym samym, że tak powiemy „rozwodnić” oryginalność twórczej jednostki. Uranus przy tym w tego rodzaju horoskopach stoi zazwyczaj w bardzo silnie naprężonym stosunku do innych planet. Wynika stąd, że skaleczony, a zarazem silnie postawiony musi doprowadzić do osamotnienia, gdyż wstrząśnięta aura nie dopuszcza na dłuższą metę ścisłego kontaktu z drugimi. Tłumaczy to też fakt, że geniusze zazwyczaj rozwodzą się lub pozostają w stanie bezżennym.

Zadajmy sobie teraz pytanie, skąd pochodzi, że ludzie z takim położeniem Uranusa w ogóle się żenią? Rzeczowa odpowiedź wykraczałaby poza ramy naszego studium, zaznaczyć tylko możemy, że do zawarcia małżeństwa doprowadza tutaj wiele kosmicznych czynników, a dopiero po ustaniu owych wpływów planetarnych daje się odczuć położenie Uranusa, o ile inne, posiadające związek z małżeństwem planety – jak ma to miejsce w niektórych horoskopach – nie są tak potężne, że zniwelują całkowicie rozsprzęgające oddziaływanie tej planety dysharmonii i zamętu. Lecz ma to rzadko miejsce.

*

Z kolei zajmiemy się kwestią potomstwa.

Czy dana osoba będzie miała dzieci, nie można osądzić wyłącznie z indywidualnego horoskopu – ponieważ sprawa ta nie zależy od jednostki – lecz w tym celu należy porównać natywniki przyszłych rodziców i zmieszać ich indywidualne cechy, bowiem, gdy oba horoskopy wykazują naturę płodną, rodzi się wiele dzieci, zaś gdy oba są tylko średnio płodne, albo jeden płodny a drugi jałowy – prognoza ukształtuje się też odpowiednio.

Wskaźniki poszczególne horoskopu indywidualnego interpretować najeży następująco:

Księżyc jest planetą zapłodnienia – stąd najważniejszym sygnifikatorem. Drugie miejsce zajmuje Wenera, planeta miłości i przyciągania, ostatnie zaś Jowisz, planeta dobroczynności. Jeśli jedno z tych ciał kosmicznych znajduje się w piątym domu, który traktuje o dzieciach, przy czym w płodnym lub podwójnym znaku (Rak, Skorpion, Ryby, Bliźnięta lub Łucznik), oznacza to, że dana osoba posiada naturę płodną i będzie miała potomstwo. Analogicznie przedstawia się sprawa przy tego rodzaju obsadzeniu jedenastego odcinka natywnika. Ponieważ, gdy horoskop odwrócimy, tak że siódmym polem stanie się pierwsze – które wówczas będzie mówić o małżeństwie — dom jedenasty będzie piątym, traktującym o dzieciach – dlatego należy analizować zarówno piąty, jak jedenasty odcinek radixu. Lecz – jak już powiedzieliśmy – istotny stan rzeczy może być przepowiedziany tylko ze zmieszania odnośnych układów w natywnikach obojga rodziców.

Gdy gwałtowny, burzliwy Mars, lub Saturn – znany ze starożytnej mitologii jako morderca dzieci – względnie Słońce lub Uranus znajdą się w piątym albo jedenastym domu, wówczas albo przeszkadzają urodzeniu dziecka, albo uśmiercają je w dziecięctwie. Ma to miejsce zwłaszcza, gdy Baran, Lew lub Koziorożec znajdują się na początku odnośnego domu.

Księżyc w Raku, Skorpionie, Rybach. Bliźniętach lub Łuczniku, przy czym W pomyślnym aspekcie z Jowiszem lub Wenerą wskazuje na liczną rodzinę. Lecz gdy Księżyc znajduje się w Baranie, Lwie lub Koziorożcu oraz skaleczony przez złoczyńców lub Słońce – małżeństwo jest zazwyczaj bezpłodne. Saturn lub Wenus w siódmym domu są również oznaką bezpotomnego związku.

O ile między wskaźnikami piątego i jedenastego domu zachodzą ważne odchylenia, sąd należy odpowiednio zmodyfikować.

Kończąc nasze rozważania na temat małżeństwa, zaznaczamy, że horoskop całkiem wolny od dysharmonijnych aspektów spotyka się niezmiernie rzadko, bowiem, chociażby poszczególne planety, odnoszące się do życia miłosno – małżeńskiego, tworzyły w natywnikach najpomyślniejsze aspekty, to jednak, wskutek nieustannego ruchu planet, powstają niejednokrotnie dysharmonijne wpływy względem decydujących miejsc w natywnikach obu małżonków, skutkiem czego może się zdarzyć, że pierwotna miłość nagle wygaśnie – zwłaszcza jeśli opierała się wyłącznie na zmysłach – i skłonność przekształci się nagle w obojętność lub zgoła w nienawiść. Przez porównanie radiów obu partnerów można łatwo ustalić, kiedy zgodnemu pożyciu grozi zamącenie. Zobojętnienie u osób, które pierwej żywiły dla siebie gorące uczucie i pożądanie występuje zazwyczaj, gdy Mars tworzy dysharmonijne aspekty do miejsc planetarnych w horoskopach obu małżonków.


Opracowane na podstawie:

J.R  „Astrologia, a małżeństwo”

wydanie z 1938 r.

Wydawnictwo „Hejnał”, Wisła, (Śląsk Cieszyński)

Drukarnia Pawła Mitręgi w Cieszynie

Older Entries